REKLAMA
PIT.PL

Jacek Socha: pieniądze muszą się znaleźć

Marcin Świerkot2012-04-20 08:00
publikacja
2012-04-20 08:00
O upadających dogmatach w ekonomii, szansach WIG20 na odbicie po zeszłorocznych spadkach oraz naciskach na to, by ulżyć małym spółkom w obowiązkach informacyjnych rozmawiamy z byłym prezesem KPWiG, ministrem skarbu państwa, a obecnie partnerem PwC, Jackiem Sochą.


Jacek Socha, partner PwC Polska
Marcin Świerkot, Bankier.pl: Podczas panelu „Unia Europejska i jej wpływ na polski rynek kapitałowy oraz gospodarkę krajową” mówił Pan o nowym dogmacie ekonomicznym, do którego Europa musi dojść. Jaki to może być model?

Jacek Socha, partner PwC Polska: Proponuje wrócić do podstaw. Do lat 30-tych ubiegłego wieku mieliśmy ekonomię klasyczną, która była oparta na relacjach pomiędzy popytem a podażą, ale obserwowanych poprzez pryzmat wykorzystywania mocy produkcyjnych, czyli maksymalizacji zatrudnienia. Następnie Keynse wprowadził pojęcia kategorii popytu efektywnego czy równowagi, którą można osiągać na różnych poziomach - niekoniecznie tylko w momencie, w którym są wykorzystane moce produkcyjne, wychodził z założenia , że wszystko jest układem pieniądza w obiegu.

Patrzył przy tym na gospodarkę z punktu widzenia przedsiębiorców. W efekcie pompowanie pieniędzy stało się pewnego rodzaju modelem działania i tak pompowaliśmy przez wiele lat, że kraje zadłużyły się na ogromne kwoty. De facto od lat 30-tych weszliśmy w gospodarkę inflacyjną z inflacją pełzającą, która w niektórych momentach staje się jednak już znacznie wyższą.

M.Ś.: Ostatnio mamy do czynienia z dużą aktywnością Europejskiego Banku Centralnego. Przed tą inflacją nie będzie można uciec?

J.S.: Musi następować utylizacja pieniędzy, skoro one są wpompowywane w gospodarkę. W długiej perspektywiewszystkie zobowiązania będą musiały być spłacone igdzieś te pieniądze muszą się znaleźć. Oszczędności powinny być równe inwestycjom, co zresztą wynika z równań Keynesowskich. Proszę zresztą zwrócić uwagę – był powrót do ekonomi podaży lat 80-tych i reganomika, czyli odwrót od Keynsa, a jak się okazało, że jest kryzys gospodarczy to powstało pierwsze pytanie: kto będzie kupował? Obecnie nie ma bowiem kupujących.
Weź udział w badaniu Bankier.pl i Wealth Solutions
Badanie Bankier.pl Co sądzisz o inwestycjach alternatywnych? Weź udział w badaniu organizowanym przez Bankier.pl i Wealth Solutions. Wyraź swoją opinię i wygraj atrakcyjne nagrody!
Przejdź do badania
Gospodarka będzie się rozwijała, kiedy ludzie będą mieli pieniądze aby kupować - podtrzymujemy wówczas koniunkturę. Edmond Phelps mówiąc o iluzji pieniądza pokazywał wyraźnie, że tak na dobrą sprawę pompowanie pieniędzy w gospodarkę musi się skończyć wyższą inflacją. Myślę, że brakuje decyzji. W moim przekonaniu dzisiaj, metody Keynsowskie, czyli pompowanie pieniędzy w gospodarkę, nie są dobrym rozwiązaniem. One odsuwają problemy i tworzą iluzję, że gospodarka może się kręcić

I teraz pojawia się pytanie, czy takie zachowania, które są oparte na kreacji pieniądza są bardziej wartościowe niż to, że przejdziemy przez głębszą recesję i wrócimy do pewnej równowagi, czyli będziemy żyli zgodnie z tym, jakie są nasze zdolności produkcyjne i nasze potrzeby oraz możliwości finansowe? Nie chcę tutaj wchodzić głębiej w całą historię myśli ekonomicznej, ale na dzień dzisiejszy nikt nie odważył się jeszcze, zarówno na podsumowanie jakich narzędzi ekonomicznych nie należy stosować jak i na udzielenie odpowiedzi, jakie narzędzie ekonomiczne powinno być zastostosowane po rozpoczęciu kryzysu w 2008 roku.

Gdzieś na pewno znajdzie się ekonomista, grupa, szkoła, która poukłada to i będziemy mieli przypuszczalnie nowe, bardzo wartościowe narzędzie do analizy gospodarki. Obecne władze tak naprawdę kupują sobie czas, gdyż obecna jest obawa – nie wiem czy słuszna - że baza i założenia funkcjonowania Unii - przede wszystkim walutowej - nie są na tyle mocne, aby można je było poddać testowi. I może to prawda, gdyż upłynęło dopiero 8 lat od momentu pojawienia się euro. Wyrzucenie Grecji ze strefy, które nie byłoby zresztą takie proste, dla samych Greków byłoby lepszym rozwiązaniem.

Weź udział w badaniu Bankier.pl i Wealth Solutions
Badanie Bankier.pl Co sądzisz o inwestycjach alternatywnych? Weź udział w badaniu organizowanym przez Bankier.pl i Wealth Solutions. Wyraź swoją opinię i wygraj atrakcyjne nagrody!
Przejdź do badania
W odniesieniu do Polski, wielu ekonomistów mówiło, że przeszliśmy lepiej przez kryzys, dlatego, że nie jesteśmy w strefie euro i w związku z tym, relacje euro-złoty dostosowały się w ten sposób, że nasza gospodarka zyskiwała na eksporcie. Jeżeli rzeczywiście tak jest, to trzeba dać też Grecji tę szansę, by mogła osłabić swoją walutę i zacząć odrabiać gospodarczy „dystans”.

Mimo, że jestem gorącym zwolennikiem wejścia Polski do strefy euro, uważam, że atut w postaci możliwości osłabienia waluty w warunkach recesyjnych jest mniej wartościowy od stabilnej relacji do podstawowej waluty. W „tamtym świecie” predykcje biznesowe są znacznie prostsze aniżeli w naszym.

M.Ś.: Czy Pana zdaniem kryzys długu w strefie euro został zażegnany? Czy rzeczywiście możemy rozpoczynać nową hossę na rynkach?

J.S.: Moim zdaniem cały czas znajdujemy się w fazie odsuwania problemu, w związku z czym niepokoje w strefie euro dotyczące niewypłacalności poszczególnych państw pozostaną przez wiele kolejnych lat. Lista się nie skraca, może się też nie wydłuża, ale jest wciąż całkiem spora, bo problem dotyczy Hiszpanii, Portugalii i Grecji.

Niepokoje pozostają i to wszystko razem powoduje stan, w którym rynek kapitałowy nie ma możliwości „złapania oddechu”, żeby pokazać przez kilka lat silne wzrosty. Myślę, że ten rok będzie ciekawszy niż zeszły – jest możliwość odbicia się od 20-30 proc. zeszłorocznych spadków. Jednak nie spodziewałbym się za wiele.

M.Ś.: Powiedział Pan podczas panelu, że Pana portfel jest obecnie ukierunkowany na agresywne inwestycje - jak długo przewiduje Pan utrzymanie tej strategii?

J.S.: Każdego dnia mogę zmienić zdanie.

M.Ś.: Odbyła się również długa dyskusja na temat regulacji rynku finansowego. Padły zapowiedzi zmniejszenia obowiązków informacyjnych dla spółek - zwłaszcza tych mniejszych. Czy to dobry kierunek?

J.S.: Moim zdaniem model, który obowiązywał w Polsce był dobry. Co oznacza złagodzenie obowiązków informacyjnych? To tak naprawdę pozostawienie inwestorów w dłuższym okresie niepewnych, co do swojej inwestycji. W praktyce oznacza to redukcję możliwości przeprowadzania badań czy analizy spółki ze względu na brak danych
W co warto zainwestować?


Dzisiaj nie uczestniczyłem w tej dyskusji, jednak 20 lat temu w Komisji Papierów Wartościowych nie poddaliśmy się presji -pomimo, że rynek był bardzo mały, a napisanie prospektu emisyjnego kosztowne.- resji giełdy w Warszawie, żeby zmniejszyć obowiązki informacyjne. Argumentowano wówczas, że można w ten sposób przyciągnąć więcej spółek -ja jednak powiedziałbym, że przyciągnie to więcej kotów w worku.

Dla mnie rozróżnienie względem wielkości spółek – jak spółka jest mniejsza to ma mnie informować - jest o tyle nielogiczne, że mnie bardziej interesuje spojrzenie ze strony inwestora niż spółki. To oznacza, że na tych małych spółkach, które i tak są ryzykowne – bo nie mają silnej pozycji rynkowej – dodatkowo zwiększy się moje ryzyko inwestycyjne poprzez to, że będę dostawał mniejszą ilość informacji. Czasami dochodzi się do takich rozwiązań, które pozornie wydają się rozsądne, a przy głębszym spojrzeniu są jednak nielogiczne.

Marcin Świerkot, Bankier.pl: Dziękuję za rozmowę.
Źródło:
Tematy
Konto firmowe to nie tylko opłata za rachunek. Te koszty też mają znaczenie
Konto firmowe to nie tylko opłata za rachunek. Te koszty też mają znaczenie

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~mysl
Jak to nie ma. Czy ten pajac nie słyszał o Schiff'e, o Austriackiej Szkole Ekonomii, o Ronie Paul'u który kryzys przewidział kilka lat przed 2008 rokiem.
~oro
Myślę że najlepszą inwestycją w POlsce będzie broń snajperska z dużą ilością amunicji na koniec kadencji tegoż sejmu :-)
~wet
moze pan przyzna ze to co dzis robi EBC to nic innego jak ,powrot do gosodarki sterowanej do takiej jak byla w komunie,dzis zaden z tych pseudo - ekonomistow nie przyzna sie do bledow ,jedyny pomysl jaki jest naprawde wcielany w zycie po obu stronach oceanu to drukowanie i rozdawanie pieniedzy ,chyba dzis kazdy przy zdrowych zmyslach moze pan przyzna ze to co dzis robi EBC to nic innego jak ,powrot do gosodarki sterowanej do takiej jak byla w komunie,dzis zaden z tych pseudo - ekonomistow nie przyzna sie do bledow ,jedyny pomysl jaki jest naprawde wcielany w zycie po obu stronach oceanu to drukowanie i rozdawanie pieniedzy ,chyba dzis kazdy przy zdrowych zmyslach zdaje sobie sprawe ,ze przy tej rozpasanej i niewidzianej/od lat/ bazie monetarnej i ogolnym zadluzeniu ,z tego kryzysu nie ma realnego wyjscia ,smiac mi sie chce z tych bankowych tuzow jak Goldman czy citi itd ,ze gdyby nie FED juz po tych spekulantach z Bozej laski bylo by wspomnienie ,albo swiat wroci do podstaw np do parytetu w zlocie ,co ne jest na raczke rzadzacym ,przestanie handlowac gruszkami na wierzbie /rozne kontrakty ,lewary itp/albo dalej bedzie przez nieudolnych politykow gasil pozary benzyna ,az do totalnego zalamania ktore moze zakonczyc sie wojennym epilogiem

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki