REKLAMA

Inwestorzy ufają Polsce

Łukasz Piechowiak2014-01-29 17:26główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2014-01-29 17:26

Na skutek ograniczenia skupu aktywów przez Fed doszło do zawirowania na rynkach wschodzących, do których zalicza się także Polskę. Argentyna oskarża spekulantów, a turecki tygrys europejski ponownie okazał się być kolosem na glinianych nogach. Czy my też jesteśmy zagrożeni i dlaczego?

Analitycy za powód uznają ograniczenie programu skupu obligacji przez Fed, który doprowadził do wycofania kapitału z rynków wschodzących. Kłopot w tym, że o zmianie polityki przez Fed mówi się przynajmniej od kilku dobrych miesięcy, a większość analityków w zasadzie chórem twierdziła, że zeszłoroczne "nagłe ograniczenie" skupu aktywów o 10 mld dolarów chociaż było zaskakujące, to mimo wszystko dawno zostało zdyskontowane przez inwestorów.

Zatem o co chodzi?

Najprostsze wytłumaczenie "obecnego kryzysu walutowego" to wycofanie kapitału pochodzącego z rozwiniętych gospodarek z rynków wschodzących właśnie na skutek ograniczenia dodruku dolara. Jest to działanie niejako automatyczne, bo przecież nie od dziś wiadomo, że wielkie fundusze inwestycyjne nie kierują się rozumem tylko mają wręcz mechaniczne nawyki - ograniczenie skupu aktywów w teorii prowadzi do natychmiastowego wycofania kapitału z gospodarek, które jeszcze miesiąc temu uznawane były za miejsce świetnych inwestycji! Czyżby były to kwestie fundamentalne, o których zapomnieli eksperci?

Problem w tym, że jest wytłumaczenie ex post, bo przed załamaniem tureckiej liry nikt nie przestrzegał przed możliwością zaistnienia takiej sytuacji. Zatem albo jest to czysta spekulacja - gra na osłabienie gospodarek wschodzących, albo skrajna niekompetencja centralnych planistów z tychże państw. Dlatego nie dziwni mnie stanowisko prezydent Argentyny Pani Kirchner, która wprost oskarża zagraniczne banki właśnie o spekulacje. Wszak nie od dziś wiadomo, że na zmianach kursów walutowych te zarabiają najwięcej, a najłatwiej kopie się leżącego - jakby nie było Argentyna leży na deskach już ponad dekadę.

U nas spokojnie

Największe perturbacje dotyczą Argentyny, Turcji, Brazylii ,a także Indii. Wahania od 20% do 70% to nic innego jak załamanie na rynku walutowym. To musiało skończyć się poważnymi interwencjami, m.in. podniesieniem stóp procentowych m.in. przez bank centralny Turcji do ponad 10%.

Oberwało się także polskiemu złotemu, który stracił w stosunku do głównych walut światowych. Za dolara trzeba zapłacić 3,1 zł, franka szwajcarskiego 3,45 zł a za euro - 4,22 zł. Chociaż wzrosty nie są pokaźne to mimo wszystko jest to bardzo zła wiadomość. Nie tylko dla narciarzy wybierających się w ferie w Alpy, ale także dla kredytobiorców we frankach, których rata wzrosła od listopada o ok. 5 zł na każde 100 franków kredytu. To kolejny dowód na to, że kredyty walutowe były, są i będą skrajnie niebezpieczne.

A co ze wzrostem gospodarczym? Przez ostatni rok znaczny udział we wzroście PKB miały wyniki polskich eksporterów, którzy raczej korzystają na osłabieniu złotówki. Naturalnie pod warunkiem, że ich eksport wcześniej nie implikował importu np. podzespołów. W takiej sytuacji blans firmy może się pogorszyć.

Niemniej Polska cieszy się zadziwiająco dobrym zaufaniem zagranicznych inwestorów. Najprawdopodobniej i niestety spowodowane jest to "sukcesami" polskiej gospodarki na arenie międzynarodowej, m.in. odnotowywaniem silniejszego wzrostu gospodarczego niż przeciętny w UE, stosunkowo niskim bezrobociem oraz stabilnymi rządami. Oczywiście wielu obywateli nie może się z tym zgodzić, ale to już jest bardziej kwestia dobrego PR-u, a nie ekonomii.

Łukasz Piechowiak

Źródło:
Tematy
Wyprzedaż Rocznika 2025. Hybrydowe SUV-y Forda
Wyprzedaż Rocznika 2025. Hybrydowe SUV-y Forda

Komentarze (2)

dodaj komentarz
~dzodzo
co za brednie to dlaczego uciekają ze swoim kapitałem ?
~Stoltzmann
Bo mamy najlepszego płemiera na świecie wspaniały rząd profesorów, najmocniejszą gospodarkę , najwyzsze płace , najniższe bezrobocie.

Powiązane: Argentyna

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki