Małymi, regionalnymi browarami zaczęły się interesować fundusze inwestycyjne. Nic dziwnego, od kilku lat ich sprzedaż mocno rośnie. W bieżącym roku - przy dobrej pogodzie - wzrost może być dwucyfrowy.
Konsumenci, którzy raz sięgnęli po piwa naturalne czy smakowe produkowane przez małe browary, już nigdy nie wrócą do tych przemysłowych - mówi Andrzej Olkowski, prezes Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich. Jego zdaniem, jest to trend, który już nigdy się nie odwróci. Rynek może się najwyżej nasycić i trochę spowolnieć.
Nowe niszowe przedsięwzięcia
Rosnąca popularność małych browarów i bogacące się polskie społeczeństwo skłaniają wielu przedsiębiorców do zakupu nieczynnych browarów, budowy nowych bądź inwestycji w te już istniejące.
Zdaniem Andrzeja Olkowskiego - po sprzedaży ostatniego browaru państwowego (w Czarnkowie) - w Polsce jest jeszcze kilka nieruchomości po małych browarach, które należą obecnie do prywatnych właścicieli. Tak było z browarem GAB w Wąsoszy pod Częstochową, który w 2010 r. zaprzestał produkcji i został wydzierżawiony Browarowi Konstancin. Jednak na przełomie zimy i wiosny br. właściciele sprzedali browar polskiemu inwestorowi, który podjął się kontynuacji działalności GAB-a pod nazwą Browar Południe. Co ciekawe, dyrektorem zarządzającym nowej spółki został Łukasz Kowalski, syn dotychczasowych właścicieli, który jest jednocześnie łącznikiem pomiędzy starym browarem GAB a nowym projektem. Paweł Kalina - jeden z nowych inwestorów Browaru Południe - informuje, że planuje pozostawić na rynku Stouta, który był charakterystycznym produktem GAB-a.
Ciekawe, czy podobny los spotka browar w Zwierzyńcu? W kwietniu br. Starostwo Powiatowe w Zamościu rozstrzygnęło przetarg na jego dzierżawę. Wygrała go lubelska firma deweloperska Euro-Projekt, choć od kilkunastu miesięcy starał się o to Marek Jakubiak, właściciel browarów w Ciechanowie i Lwówku Śląskim. Euro-Projekt ma obowiązek produkować w browarze minimum 25 tys. hl piwa rocznie. Firma nie ma jeszcze konkretnego planu działania, choć snuje dalekosiężne plany rozsławienia działalności browaru, np. poprzez uruchomienie piwiarni bądź hotelu.
Po kilku sukcesach lokalnych browarów z rynku znikają ciekawe oferty inwestycyjne.
I tak np. wspomniany już Marek Jakubiak zdecydował się na budowanie browaru od podstaw w Ustce. - Podjąłem już pierwsze działania w tym celu, ale - biorąc pod uwagę "polską rzeczywistość" - otwarcia produkcji spodziewam się dopiero za kilka lat - tłumaczy właściciel browarów Ciechan i Lwówek Śląski.
Rynek czeka konsolidacja?
W Czarnkowie - ostatnim państwowym browarze, który został sprzedany za ponad 8 mln zł na przełomie lat 2010-11 - też sporo się dzieje. Jego właścicielem został Zbigniew Cholewicki, który od kwietnia 2008 r. do listopada 2009 r. sprawował funkcję zarządcy, ale odszedł, ponieważ Agencja Nieruchomości Rolnych nie zgadzała się na nowe inwestycje. Założył wtedy spółkę Browar Gontyniec. Do czasu budowy zakładu i rozpoczęcia produkcji piwo warzone jest na zamówienie w dwóch małych, zaprzyjaźnionych browarach.
Jednak aby wywiązać się ze wszystkich zobowiązań finansowych, Cholewicki sięgnął po pomoc funduszu inwestycyjnego. W spółkę zainwestował Black Lion NFI, który zakupił (za 2,5 mln zł) 50 proc. udziałów w Browarze Gontyniec. Ponadto fundusz udzielił spółce pożyczki - w tej samej wysokości - na zakup Browaru Czarnków. Teraz nowy inwestor myśli o wprowadzeniu spółki na NewConnect.
![]() | Ranking lokat Bankier.pl |
- Podstawowym celem funduszu jest kilkukrotne zwiększenie wartości Browaru Gontyniec poprzez rozwój marek Gniewosz i Noteckie oraz sieci ich sprzedaży - tłumaczy Rafał Bauer, prezes Black Lion NFI. Jak dodaje, fundusz nie wyklucza inwestycji w inne małe regionalne browary, ale nie chce podawać szczegółów.
Czy Czarnków jest przykładem nowego trendu, który czeka małe browary? - Nie jest wykluczone, że fundusze inwestycyjne będą miały apetyt na inwestycje w sektorze małych browarów. Biorąc pod uwagę fakt, że na rynku nie ma już państwowych browarów regionalnych, proces ten może następować w drodze konsolidacji, co niekoniecznie może mieć pozytywny wpływ na zachowanie odpowiedniego reżimu produkcyjnego - mówi Rafał Bauer.
- Na pewno jakieś fundusze mogą uznać rynek małych browarów za perspektywiczny, ale nie sądzę, aby szerzej zainteresowali się inwestycjami w ten segment - komentuje Andrzej Olkowski. Jak twierdzi, fundusze z reguły zakładają szybką stopę zwrotu, a w piwowarstwie jest to okres kilkunastu, a nie kilku lat.
Podsumowując, Andrzej Olkowski ze Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich dodaje, że upublicznianie małych browarów nie jest im potrzebne. - Większość inwestycji możemy sfinansować ze środków własnych i kredytów, których - z uwagi na obecną popularność małych browarów - banki coraz chętniej nam udzielają.
Sieciowe zainteresowanie
Wyzwaniem dla małych browarów jest nie tylko produkcja dobrych jakościowo piw, ale także zbudowanie solidnej ich dystrybucji i nawiązanie współpracy z sieciami handlowymi.Marek Jakubiak zdecydował się - ze względu na bardzo krótki czas przydatności do spożycia piw z jego browarów - na rozwój własnej dystrybucji. Ma już kilka oddziałów w całej Polsce i stara się kontrolować sprzedaż swoich produktów. Nawiązał też współpracę z supermarketami. - Bardzo intensywnie rozmawiamy z niektórymi sieciami handlowymi, które dopiero niedawno przekonały się do sprzedaży piw świeżych nieutrwalanych. Obecnie jest ono z powodzeniem sprzedawane w sklepach Carrefour, ale wciąż serwisujemy tę sprzedaż - my zajmujemy się dowozem piwa i doglądamy je.
- Sieci rzeczywiście wykazują coraz większe zainteresowanie piwami z małych browarów. Przedstawicielom handlowym łatwiej nawiązuje się z nimi współpracę. Wiele sklepów widzi także potrzebę odpowiedniego wyeksponowania naszych produktów, gdyż widzą, że piwa z browarów regionalnych przyciągają do półki piwnej świadomych i skłonnych wydać więcej pieniędzy konsumentów - tłumaczy Andrzej Olkowski z SRBP.
I pewnie dlatego przed "majówką" sieć Tesco ruszyła z nową - pełniejszą - ofertą piw regionalnych. Część z nich - produkty m.in. browarów Kormoran, Perła, Łomża, Zawiercie, Jabłonowo - dostępna jest w hipermarketach w całym kraju. Natomiast część regionalnych marek piw będzie można kupić tylko w sklepach regionu, z którego pochodzi dane piwo. Łącznie z prawie 400 marek piw dostępnych w Tesco, ponad 100 to produkty regionalne i piwa z małych, lokalnych browarów.
Tomasz Szczęsny, odpowiedzialny w Tesco za gamę piw, szacuje, że piwa regionalne to dziś ok. 4 proc. rynku piw. Zakłada też, że klienci sieci kupią w 2011 r. dwa razy więcej piw regionalnych niż rok wcześniej.
"Regionalne koncerny"
Popularność regionalnych piw przekłada się nie tylko na zyski małych browarów. Zarobić na tym chcą także koncerny. Ich ruchy są zrozumiałe, kiedy weźmiemy pod uwagę, że rynek piwa skurczył się w zeszłym roku o 1 proc. i wyniósł ok. 34 mln hl.
![]() | Jak wybrać kredyt hipoteczny |
Do bitwy o wybrednych konsumentów włączył się też Royal Unibrew Polska (obecnie połączona z Van Purem). W zeszłym roku wypuściła niepasteryzowane piwo w butelce typu bączek, a w tym Łomżę Export oraz Łomżę Miodową. Tymczasem Grupa Żywiec zapowiedziała w kwietniu, że poszerzy swoją ofertę produktową o piwa niepasteryzowane, które pojawią się pod markami regionalnymi spółki: Królewskie, Leżajsk oraz Specjal. Marek Jakubiak przestrzega kolegów z branży, że koncerny są realnym zagrożeniem dla małych browarów. - Duże koncerny przyjęły strategię opuszczania cen piw tzw. niepasteryzowanych i promocji marek lokalnych. Z takimi działaniami nie wygramy.
Paulina Mroziak
www.portalspozywczy.pl/rynekspozywczy/artykuly/inwestorzy-maja-ochote-na-browar,53282.html
Zobacz też:
» Małe piwo, duży zysk?
» Fundusze: akcyjne mocno w dół, a obligacyjne na sporym plusie
» Czechy bronią własnego piwa
» Małe piwo, duży zysk?
» Fundusze: akcyjne mocno w dół, a obligacyjne na sporym plusie
» Czechy bronią własnego piwa



























































