Końcówka 2024 roku przyniosła dalsze przyspieszenie węgierskiej inflacji CPI. Jego skala przekroczyła oczekiwania ekonomistów i postawia w trudnym położeniu władze Narodowego Banku Węgier.


Ceny dóbr i usług konsumpcyjnych w grudniu 2024 roku były o 4,6 proc. wyższe niż w analogicznym miesiącu roku ubiegłego – podał węgierski Centralny Urząd Statystyczny (KSH). To najwyższy odczyt węgierskiej inflacji CPI od grudnia 2023 roku oraz wyraźnie wyższy niż przed miesiącem, gdy odnotowano wzrost o 3,7 proc. rdr.
Rynkowy konsensus zakładał wzrost inflacji na Węgrzech do 4,4%. A zatem faktyczny odczyt dość wyraźnie przekroczył oczekiwania większości ekonomistów. Jednocześnie od października węgierska inflacja znacząco przyspieszyła. Dla porównania, jeszcze za sierpień odnotowano wynik 3,0% rdr, który był najniższy od stycznia 2021 roku.
Sierpniowy odczyt był też jedynym w ciągu poprzednich czterech lat, gdy węgierska inflacja CPI mieściła się w celu. Cel inflacyjny Narodowego Banku Węgier wynosi 3% i za wyjątkiem wspominanego sierpnia po raz poprzedni zrealizowany był blisko cztery lata temu.
Inflacja wymaka się z rąk bankierów
Co więcej, w ostatnim czasie niebezpiecznie wysokie są miesięczne zwyżki węgierskiego CPI. W grudniu podniósł się on o 0,5% mdm po wzroście także o 0,5% mdm w listopadzie. Przechodząc na dynamiki roczne, można dostrzec dwa zasadnicze problemy. Pierwszym jest nasilający się wzrost cen żywności, która w grudniu była o 5,4% droższa niż rok temu. Przy czym mąka zdrożała o 36,2%, jajka o 21,9%, a mleko o blisko 20%. Tak szybki wzrost cen artykułów spożywczych to czysto węgierska specyfika.
Drugi problem dotyczy w zasadzie całej Europy, a naszego regionu w szczególności. Są nim galopujące ceny usług, które na Węgrzech były o 6,8% droższe niż 12 miesięcy wcześniej. W szczególności czynsze poszły w górę o 12,6%, usługi mechaników samochodowych podrożały o 10,5% rdr, a naprawa i konserwacja budynków była o 8,9% droższa niż przed rokiem.
W rezultacie inflacja bazowa na Węgrzech wyniosła w grudniu 0,5% mdm i 4,7% rdr. Wynik dla całego roku to 4,6% w przypadku inflacji bazowej oraz 3,7% dla „szerokiego” koszyka dóbr i usług konsumpcyjnych (CPI).
Tendencje inflacyjne nad Balatonem wpisują się w zjawiska występujące także w pozostałych krajach regionu Europy Środkowej. W Czechach grudniowa inflacja CPI przyspieszyła do 3,0% rdr, podczas gdy jeszcze w czerwcu wynosiła 2,0%. Grudniowy odczyt dla Polski to 4,8%, przy czym u nas był on w znacznej mierze „zasługą” częściowego odmrożenia cen energii oraz przywrócenia starej stawki VAT na żywność.
Nie zmienia to faktu, że w żadnym z tych trzech krajów inflacja CPI nie znajduje się w celu banku centralnego. To problem szczególnie dla bankierów z Pragi i Budapesztu, którzy w 2024 roku zdecydowali się na gwałtowne obniżki stóp procentowych. Na Węgrzech zostały one zredukowane z 10,75% do 6,50%. Ale od września NMB już nie luzował polityki pieniężnej, która i tak zdaje się niezbyt restrykcyjna w kontekście odbijającej inflacji. Podobnie było w Czechach, gdzie pomiędzy grudniem 2023 a listopadem 2024 stopa procentowa banku centralnego została obniżona z 7% do 4%. Ale w grudniu Czeski Bank Narodowy już wstrzymał się z kolejną obniżką.
Natomiast stopa referencyjna Narodowego Banku Polskiego od listopada 2023 roku pozostaje bez zmian na poziomie 5,75%. Na rynku spekuluje się, że do najbliższej obniżki stóp w NBP może dojść najwcześniej w marcu, ale raczej dopiero w drugiej połowie 2025 roku. Może się jednak okazać, że w tym roku żadnej redukcji stopy referencyjnej nie będzie.


























































