Światowe ceny żywności powróciły do trendu spadkowego – wynika z danych Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO). W Polsce na trwały spadek cen artykułów spożywczych nie ma jednak większych szans.


Po lipcowej przerwie w sierpniu 2023 roku indeks cen żywności FAO powrócił do trendu spadkowego i obniżył się o 2,1%. W skali roku przekłada się to na spadek o 11,8%. W ten sposób światowe ceny podstawowych produktów spożywczych powróciły do poziomów z wiosny 2021 roku, a więc wyraźnie poniżej wartości sprzed rosyjskiej agresji na Ukrainę.
Wyraźnie tańszy niż rok temu jest nabiał, którego ceny odnotowały spadek o 22,4% rdr. Jeszcze mocniej – bo o 23% rdr – potaniały oleje. Mięso było globalnie o 5,4% tańsze niż w sierpniu 2022 roku, a ceny zbóż zaliczyły spadek o 14,1% rdr. Mocno (o 34,1% rdr) podrożał za to cukier.
Pomimo trwającej już ponad rok głębokiej korekty światowe ceny żywności wciąż pozostają na podwyższonych poziomach. W ujęciu realnym są to poziomy wyższe niż kiedykolwiek wcześniej za wyjątkiem lat 2021-22, 2011-12 oraz 2007-08. Ceny zbóż i olei są po ok. 25% wyższe niż w latach 2014-16, cukier kosztuje prawie o połowę więcej, a mięso o 15% więcej.
Ceny globalne a polska inflacja
W przeszłości zmiany światowych cen płodów rolnych poprzedzały roczną dynamikę cen w GUS-owskiej kategorii „żywność i napoje bezalkoholowe”. Przykładowo, w roku 2009 czy 2015 równie głębokie jak obecnie spadki indeksu FAO objawiały się albo wyhamowaniem rocznej dynamiki cen żywności w Polsce w pobliże zera (w 2009 r.), albo nawet skutkował odczytami ujemnymi (w 2015 r.)
Jednak tym razem sytuacja wygląda inaczej. Ceny artykułów spożywczych w polskich sklepach zimą wystrzeliły w górę o bezprecedensowe 24% w skali roku. W XXI wieku GUS-owski indeks cen „żywności i napojów bezalkoholowych” ani razu nie zareagował tak silnie na globalny wzrost notowań płodów rolnych. Ponadto obserwujemy nadzwyczajnie duże opóźnienie w dynamice obu wskaźników. W przeszłości „inflacja spożywcza” w Polsce zaczynała się obniżać najpóźniej kilka miesięcy po szczycie rocznej dynamiki indeksu FAO. Teraz opóźnienie liczy sobie niemal dwa lata.
Efekt jest taki, że silnej i trwającej od roku deflacji na rynkach hurtowych wciąż towarzyszy wysoka dynamika cen żywności w polskich sklepach. Pierwsze oznaki odwrócenia tej tendencji statystycy GUS-u zaobserwowali dopiero w czerwcu i w lipcu. W obu tych miesiącach GUS-owski indeks cen żywności i napojów bezalkoholowych był niższy niż w miesiącu poprzednim (odpowiednio o 0,3% mdm i 1,2% mdm). Warto przy tym mieć świadomość, że w znacznej mierze jest to zjawisko czysto sezonowe – miesiące letnie w Polsce zwykle przynoszą cykliczne spadki cen żywności (głównie za sprawą tańszych warzyw i owoców).
Trzeba przy tym wziąć poprawkę na fakt, że oba wskaźniki mierzą trochę co innego. Indeks FAO odzwierciedla zmiany giełdowych notowań surowców rolnych: zbóż, nabiału, mięsa, cukru i tłuszczów. Mówimy tu więc o towarach nieprzetworzonych (albo słabo przetworzonych) i sprzedawanych w hurcie. Natomiast GUS mierzy ceny artykułów spożywczych w sklepach. Mamy tam więc głównie żywność przetworzoną oraz towary niemieszczące się w indeksie FAO (np. owoce, warzywa, ryby etc.).
Zasadnicza różnica polega też na tym, że ceny na sklepowych półkach obejmują także wzrost płac, energii, transportu, opakowań i wiele innych czynników, w tym także marże detalistów i hurtowników.
Niemniej jednak trwająca już ponad rok rolnicza deflacja prędzej czy później powinna znaleźć odzwierciedlenie w handlu detalicznym. O ile raczej mało kto spodziewa się spożywczej deflacji (czyli nominalnego spadku cen żywności w sklepach), o tyle już samo wyhamowanie rocznej dynamiki cen żywności miałoby daleko idące konsekwencje dla inflacji CPI.
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego przeciętne polskie gospodarstwo domowe na żywność przeznaczało 27,01% ogółu wydatków konsumpcyjnych. Kategoria „żywność i napoje bezalkoholowe” jest więc największą pojedynczą pozycją w gusowskim „koszyku inflacyjnym”, na bazie którego urząd statystyczny kalkuluje wskaźnik CPI.
Całą układankę dodatkowo komplikuje rządowa tarcza antyinflacyjna, w ramach której od lutego 2022 roku VAT na żywność jest tymczasowo obniżony do 0% z oryginalnych 5%. Ze względu na planowany potężny deficyt budżetowy jest bardzo prawdopodobne, że po wyborach następna większość rządowa (i to niezależnie od partyjnej opcji) zdecyduje się na przywrócenie starej stawki VAT. A to oznaczałoby (ceteris paribus) podwyżkę cen nieprzetworzonej żywności o ok. 5%.



























































