REKLAMA

Karetki stoją. SOR-y są zamykane. Ratownicy medyczni walczą o godne płace

Weronika Szkwarek2021-07-23 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2021-07-23 06:00
Karetki stoją. SOR-y są zamykane. Ratownicy medyczni walczą o godne płace
Karetki stoją. SOR-y są zamykane. Ratownicy medyczni walczą o godne płace
fot. Krzysztof Zatycki / / FORUM

Zamiast „paragonów grozy” pokazują „umowy grozy” – ratownicy medyczni w sieci dzielą się tym, ile wynoszą ich płace. Średnie stawki z pasków to od 21-25 zł brutto za godzinę.

Od końca czerwca trwa spór na linii Ministerstwo Zdrowia – ratownicy medyczni. Nie pomagają masowe wypowiadanie umów czy kolejki karetek pod szpitalami.

„Jesteśmy gośćmi od przyjmowania porodów na dworcach. Jesteśmy gośćmi od zbierania czyichś wnętrzności do kupy. Jesteśmy gośćmi od mycia bezdomnych, od zmieniania pampersów osobom starszym. Od walki z sepsą, udarami, zawałami serca. Jesteśmy ogniwem ochrony zdrowia, które zawsze łatało dziury, braki, niedociągnięcia reszty. Jesteśmy Twoją ostatnią szansą”, pisał na swoim Instagramie ratownik medyczny pod pseudonimem Yanek43. W innym poście podaje, że za kilka dni kończy się jego umowa, którą wypowiedział na początku protestów, opiewająca na kwotę 2773 zł brutto.

Ile zarabia ratownik medyczny

Zgodnie z ustawą z 28 maja 2021 roku minimalne wynagrodzenie ratowników medycznych z wykształceniem średnim wzrosło od lipca z 3307 zł do 3772 zł brutto dzięki podniesionemu współczynniku pracy z 0,64 na 0,73. W 2017 roku wynegocjowano dodatek w łącznej wysokości 4x400 zł, co daje 1600 zł brutto brutto, więc po stronie pracownika lekko ponad 1300 zł. Minimalne wynagrodzenie od lipca tego roku ma wynieść więc około 5400 zł brutto.

Kwestia dodatku, który został wynegocjowany przez związki zawodowe w 2017 roku, pozostaje sprawą otwartą. Minister Zdrowia zapewniał ostatnio, że wynagrodzenia nie będą obniżone Od pierwszego lipca oficjalnie go nie ma. Oficjalnie ma być on nadal wypłacany jako współczynnik korygujący. Na chwilę obecną nikt z nas nie wie jak on będzie wypłacany – mówi w rozmowie z Bankier.pl Piotr Dymon, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Ratowników Medycznych. Ratownikom proponowane są aneksy do umów, wielu z nich nie podpisuje ich, bo pensje są niższe niż poprzednio.

Na stronie internetowej Komitetu Protestacyjno Ratowników Medycznych opublikowano pismo dyrektora WSPRiTS „Meditrans” w Warszawie, gdzie napisano, że z niepokojem obserwuje się zwiększającą się liczbę nieusprawiedliwionego niestawiania się Członków Zespołów Ratownictwa Medycznego na zaplanowane dyżury. W dalszej części pisma pojawiła się informacja na temat wynagrodzeń. „Zdaję sobie sprawę, że po ostatnich decyzjach powstało ryzyko zmniejszenia się wynagrodzenia dla Członków ZRM. Jest mi z tego powodu przykro, ale nie mam wpływu na zaistniałą sytuację. Podkreślam jednak, że nie zwalnia to WSPRiTS „Meditrans” z należnego wywiązywania się z umów z NFZ”, czytamy w liście.

A teraz coś z Warszawy... Jednemu dyrektorowi Pogotowia Ratunkowego to nawet jest przykro, że istnieje ryzyko...

Posted by Komitet Protestacyjny Ratowników Medycznych on Wednesday, July 21, 2021

To, co jednak podaje resort zdrowia, nie równa się jednak prawdziwym wynagrodzeniom polskich ratowników. Prezentują oni w sieci swoje paski wynagrodzeń ze stawkami opiewającymi na kwotę 21-25 zł brutto za godzinę. Wiąże się to z bardzo powszechnym w tym zawodzie zawiązywaniem umów kontraktowych, gdzie pracodawca może kształtować pensje według własnego uznania.

- Jeżeli chodzi o karetki tam praca jest chyba najcięższa, a zarobek u nas w Olsztynie 23 zł na kontrakcie. Nie ma czegoś takiego tutaj jak praca "w karetce" na umowie o pracę - mówi Aleksandra, ratowniczka medyczna w rozmowie z Redakcją. 

– Nie mamy informacji na temat tego, jaka jest skala zatrudnienia na umowach kontraktowych. Dodatkowo często takie pisma są obostrzone zakazem udostępniania informacji na temat wynagrodzenia. Stawki na kontraktach są bardzo różne, w Warszawie zdarza się, że wynoszą 21 zł/h brutto stawki bazowej, a są miejscowości, gdzie pracuje się za 19-20 zł stawki bazowej. W przypadków umów etatowych w skład wynagrodzenia wchodzi dodatek stażowy - dolicza się maksymalnie 20 proc., który odliczany jest z podstawy. Załóżmy, że ktoś zarabia 3772 zł podstawy wynagrodzenia zasadniczego, to dodatkowo może otrzymać 750 zł dodatku stażowego. Plus dodatki za pracę w nocy, za święta, ewentualne premie. Na kontrakcie pracownik rozlicza się sam z podstawy. Umowa kontraktowa jest ofertą kierowaną przez konkretnego pracodawcę i on sam kształtuje jej warunki, może wyszczególnić, ile wynoszą stawki standardowe, ile za pracę w święta, sylwestra itd. To jest dobra i wolna wola pracodawcy. Nie pamiętam przypadku, kiedy ktoś na kontrakcie otrzymał dodatek stażowy. Najczęściej jest to po prostu jedna stawka bazowa – mówi w rozmowie z Bankier.pl Piotr Dymon.

Ratownicy medyczni postulowali wzrost wynagrodzeń znacznie wyższy od tego, na jakie przystało ministerstwo.

Sytuacja w polskich SOR-ach

Według doniesień lokalnych dzienników kolejne Szpitalne Oddziały Ratunkowe są zamykane z powodu braku personelu. Portal Rzeszow-news.pl podał, że z Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Rzeszowie nie wyjeżdżają karetki z powodu braku obsady. Obecnie na zwolnieniach lekarskich jest 20 osób, a liczba ta cały czas rośnie. Od czerwca Szpitalny Oddział Ratunkowy w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. T. Marciniaka we Wrocławiu był regularnie zamykany z powodu braku obsady, a w tej chwili pozostaje zamknięty.

Komitet Protestacyjny opublikował informację, że w 21 lipca w SPZOZ Bychawa "2/2 karetki nie działają i 1/1 w miejscowości Wysokie co daje wyłączenie WSZYSTKICH ZRM w miejscowości Bychawa na 6 obsługiwanych gmin!". 

Portal legnica.naszemiasto.pl donosi, że ratownicy medyczni w pierwszym tygodniu sierpnia pójdą na zwolnienia lekarskie. Rynekzdrowia.pl podaje, że SOR Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego przy ul. Lndleya jest w tarapatach. Część ratowników nie podpisało aneksów, ponieważ, jak mówią, zaproponowano im o 20 proc. niższe stawki.

– Mamy teraz sezon urlopowy, jest czas wyciszenia epidemii, sytuacja była w zeszłym roku podobna. Spora część osób uznała, że czas zadbać o własne zdrowie. Pracownik medyczny jest obarczony ogromnym stresem, bo pracujemy na ludzkim organizmie. Ten stres był zwielokrotniony przez liczbę chorych. To się przekłada teraz na braki kadrowe, SOR-y są zamykane, zespoły pracują w niepełnej obstawie. Ustawa gwarantuje minimalne wynagrodzenie. My mieliśmy plan taki, aby podnieść wynagrodzenia podstawowe do stawki 4997 zł. Czekamy, co będzie dalej. Zaplanowano spotkanie z ministrem zdrowia w przyszłym tygodniu. Odnoszę wrażenie, że to, co pokazujemy w mediach, to, co dzieje się w państwie, nie wywiera żadnego wpływu na rządzących – komentuje Piotr Dymon w rozmowie z Bankier.pl.

Jednak część ratowników poszła o krok dalej, złożyła wypowiedzenia. „Nie widzę w chwili obecnej możliwości bezpiecznej (dla mnie i dla pacjentów) pracy w ochronie zdrowia. W związku z tym (oraz z powodów prywatnych) złożyłem dziś wypowiedzenie umowy o pracę, dołączając do ogólnopolskich protestów ratowników medycznych. Nie chcę w ramach protestu oddawać krwi, brać L4 czy brać urlopów na żądanie - w mojej opinii to bez sensu. Jeśli ministerstwu zdrowia zależy na tym, by system uderzył głową o beton szybciej niż nadejdzie 4 fala - proszę bardzo. Nie mam na to wpływu”, pisze na swoim profilu na Instagramie ratownik medyczny z Dolnego Śląska.

Ile kto wytrzyma

– Pracownik etatowy po 12-h dyżurze powinien mieć 24h przerwy, a na dodatkowe dyżury musimy wyrazić zgodę na piśmie. Jeśli chodzi o kontrakty – to w naszym zawodzie funkcjonuje zasada „ile kto wytrzyma”. 36 godzin to jest sporo, ale mam kolegów, którzy pracują dłużej. Naszym postulatem zawsze było pracowanie na jednym etacie z dobrą pensją z założeniem, że można sobie dorobić, biorąc dodatkowe dyżury. Obecnie jest tak, że aby zarabiać na życie trzeba brać i po 400 godzin w miesiącu – podsumowuje w rozmowie z Bankier.pl Piotr Dymon z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Ratowników Medycznych.

- Nikt tutaj nie pracuje 160h w miesiącu. Standardowo po 200 h, a często i 400 h, bo nie ma tylu osób, aby obsadzić zespół - dodaje Aleksandra. 

Organizacje związkowe otrzymały zaproszenie na zebranie z udziałem Adama Niedzielskiego. 26 lipca o godzinie 13:00 będą ważyć się dalsze losy polskiego ratownictwa medycznego.

Źródło:
Weronika Szkwarek
Weronika Szkwarek
redaktor Bankier.pl

Zajmuje się tematyką prawa pracy. Pisze o związanych z nim nadużyciach i wyzwaniach, jakie stoją przed obecnym rynkiem pracownika. W swoich artykułach zajmuje się również problemami polskich i zagranicznych konsumentów. Autorka cyklu "Życie po etacie", w którym opowiada historie osób decydujących się na zamianę umowy o pracę na własną działalność gospodarczą.

Tematy
Konto Firmowe i Karta przez rok za bezwarunkowe 0 zł

Konto Firmowe i Karta przez rok za bezwarunkowe 0 zł

Advertisement

Komentarze (59)

dodaj komentarz
demeryt_69
Od każdego według jego zdolności, każdemu według jego potrzeb :)
iluminata
Już dawno mafia medyczna pod postacią szpitali powinna zostać zniszczona, a lekarze rozstrzelani za korupcję!
mknowak
Przecież to PiS im płaci niech idą na Wiejską i sobie z gadają z Premierem a nie D.... zawracają. Obywatele podatki płacą więc mają tych obywateli utrzymywać przy życiu. i w dobrej kondycji.
demeryt_69
PiS to płaci ochroniarzom mini-prezesa :)

jarekzbyszek
Po co SORy? Pałac Saski odbudujemy… Może nie zupełnie ale kilka rodzin z PIS z pensją 30 tys zł miesięcznie będzie produkowało wizualizacje jak Horała z CPK.
daniel_1
Niechaj prezes NBP jeszcze więcej złota dokupi do swojego skarbca.
and00 odpowiada daniel_1
hahaha
Z mądrości wypowiedzi
chlopekroztropek
Ratownicy już na wstępie w swoim manifeście podsumowują meritum sprawy. Zarabiają mało, bo w dużym stopniu świadczą usługi dla osób z niskimi dochodami, które w dodatku o zdrowie nie dbają (narkomani na dworcach, bezdomni i starzy). Rozwiązaniem byłaby reforma służby zdrowia, ale na słowo "prywatyzacja" Ratownicy już na wstępie w swoim manifeście podsumowują meritum sprawy. Zarabiają mało, bo w dużym stopniu świadczą usługi dla osób z niskimi dochodami, które w dodatku o zdrowie nie dbają (narkomani na dworcach, bezdomni i starzy). Rozwiązaniem byłaby reforma służby zdrowia, ale na słowo "prywatyzacja" zaraz podniosłaby się wrzawa.
tomkooo
nie rozumiem. przeciez jest 0 zwiazku ich wyplaty z tym komu te uslugi swiadcza.
jakbys napisal,ze za malo kasy jest na nfz przeznaczane (bo za duzo jest uprzywilejowanych, ktorzy korzystaja, a nie placa) to no ok.
demeryt_69
Oby któregoś dnia cała budżetówka nie zastrajkowała włącznie z bibliotekarzami i szatniarzami w muzeach :)

Powiązane: Praca

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki