REKLAMA
JANUSZ KRYPTO

TYDZIEŃ Z KRYPTOWALUTAMIBitcoin już nie dla wybranych. Wielka zmiana na rachunkach maklerskich

Jacek Misztal2025-12-01 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2025-12-01 06:00

Jeszcze dekadę temu Bitcoin był domeną entuzjastów nowych technologii. Dziś, po zatwierdzeniu funduszy ETF w USA i wejściu największych funduszy inwestycyjnych do gry, kryptowaluty pukają do drzwi przeciętnego inwestora detalicznego. Czy cyfrowe aktywa stały się "nowym złotem", czy wciąż pozostają jedynie spekulacyjną ruletką?

Bitcoin już nie dla wybranych. Wielka zmiana na rachunkach maklerskich
Bitcoin już nie dla wybranych. Wielka zmiana na rachunkach maklerskich
fot. Skorzewiak / / Shutterstock

Rok 2024 zapisał się w historii rynków finansowych jako moment przełomowy dla aktywów cyfrowych. Decyzja amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) o dopuszczeniu do obrotu funduszy ETF typu spot na Bitcoina, a następnie na Ethereum, sprawiła, że bariera technologiczna przestała istnieć. Inwestor nie musi już martwić się o klucze prywatne, portfele sprzętowe czy ryzyko upadku giełdy krypto. Może kupić ekspozycję na BTC z poziomu tego samego rachunku maklerskiego, na którym trzyma akcje Orlenu czy obligacje skarbowe.

Jednak dostępność to nie to samo, co bezpieczeństwo inwestycyjne. Kluczowym pytaniem, które zadają sobie analitycy, jest rola kryptowalut w nowoczesnym portfelu inwestycyjnym.

Korelacja - cyfrowe złoto czy lewarowany Nasdaq?

Przez lata zwolennicy kryptowalut promowali narrację o Bitcoinie jako "cyfrowym złocie" – aktywie raczej nieskorelowanym z tradycyjnym rynkiem, które miało chronić kapitał w czasach inflacji i niepewności geopolitycznej. Rzeczywistość ostatnich lat zweryfikowała te założenia.

Dane pokazują, że w okresach awersji do ryzyka (tzw. risk-off), kryptowaluty często zachowują się jak spółki technologiczne o wysokim wskaźniku beta. Gdy Nasdaq spada, kryptowaluty spadają zazwyczaj jeszcze mocniej. Jednak gdy na rynki wraca apetyt na ryzyko, cyfrowe aktywa notują stopy zwrotu raczej nieosiągalne dla tradycyjnych instrumentów.

Dla inwestora detalicznego oznacza to jedno - kryptowaluty nie są bezpieczną przystanią w tradycyjnym rozumieniu, lecz instrumentem o wysokiej zmienności, który może pełnić funkcję dywersyfikacyjną tylko przy ścisłej kontroli wielkości pozycji.

Nowa definicja własności

Inwestorzy detaliczni muszą zrozumieć fundamentalną różnicę między "posiadaniem krypto" a "ekspozycją na cenę". Zakup jednostek funduszu ETF jest wygodny i regulowany, ale pozbawia inwestora głównej zalety technologii blockchain: suwerenności. W modelu ETF, to fundusz jest właścicielem monet, a inwestor posiada jedynie roszczenie. W przypadku kryptowalut przechowywanych na własnym portfelu (self-custody), to użytkownik jest swoim własnym bankiem.

To rozróżnienie dzieli rynek na dwie grupy: inwestorów spekulacyjnych, których interesuje jedynie zysk w walucie fiat, oraz inwestorów ideowych/technologicznych, dla których kluczowa jest niezależność od systemu bankowego.

Ile miejsca w portfelu dla krypto?

Kryptowaluty oraz częściej klasyfikowane są jako "alternatywna klasa aktywów". Doradcy finansowi w USA sugerują alokację rzędu 1%-5% portfela w aktywa cyfrowe. Taka ilość jest zbyt mała, by w przypadku całkowitego załamania rynku zrujnować portfel, ale wystarczająco duża, by w przypadku hossy znacząco podnieść ogólną stopę zwrotu.

Dla polskiego inwestora detalicznego wejście w tę klasę aktywów wymaga jednak nie tylko kapitału, ale przede wszystkim edukacji. Zmienność rzędu 20-30% w skali tygodnia jest na tym rynku normą, a nie anomalią, co dla osób przyzwyczajonych do stabilności obligacji czy dywidendowych spółek z GPW może być szokiem poznawczym.

Nie akcje i nie obligacje. Polacy inwestują głównie w kryptowaluty - mówi badanie

Zgodnie z najnowszym badaniem przeprowadzonym na grupie 2000 Polaków, kryptowaluty stały się najpopularniejszą klasą aktywów wśród inwestujących w wieku od 18 do 65 lat. Ponad połowa ankietowanych aktywnie uczestniczy w tym rynku lub deklaruje, że jest nim zainteresowana.

Bankier.pl
Źródło:
Jacek Misztal
Jacek Misztal
redaktor Bankier.pl

Redaktor działu newsroom, absolwent ekonomii oraz przedsiębiorczości i finansów na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach. Wśród zainteresowań można wymienić geopolitykę, rynki finansowe oraz kino. Telefon: 502 924 237

Tematy
Weź udział w promocji i zgarnij premię
Weź udział w promocji i zgarnij premię

Komentarze (17)

dodaj komentarz
yaro800
Krypto praktycznie nie ma już wielu zalet poza możliwością przesyłania jej po prawie całym świecie. Atrybut anonimowości i przywatności już nam załatwili nasi fantastyczni władcy w UE, gdzie sprowadzili handel krypto do zwykłej obsługi bankowej, z pełnym KYC i AML oraz wglądem US do transakcji. Kiedyś krzyczeli nie ma wolności bez Krypto praktycznie nie ma już wielu zalet poza możliwością przesyłania jej po prawie całym świecie. Atrybut anonimowości i przywatności już nam załatwili nasi fantastyczni władcy w UE, gdzie sprowadzili handel krypto do zwykłej obsługi bankowej, z pełnym KYC i AML oraz wglądem US do transakcji. Kiedyś krzyczeli nie ma wolności bez solidarności - teraz już bez czy z nie ma wolności.
bha
Gra w marzenia o Wielkim bogactwie.
bha
Niby dla wszystkich?..........
zoomek
Od dawna tłumaczę że to scam od Żydosi Rotszyldoto. Ma odciągać od fizycznego złota i robi to.
Co wydasz na ten syf to nie wydasz na fizyczne kruszce. Naprawdę to takie proste.
keep_sleeping
To, co piszesz, nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
„Żydosi”, „Rotszyldy” i inne hasła z memów o spiskach to sposób na zastąpienie argumentów emocjami. Bitcoin nie ma żadnego związku z żadną grupą etniczną, narodową, religijną ani finansową — i tak właśnie został zaprojektowany.

Kluczowe fakty:

1. Bitcoin nie
To, co piszesz, nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
„Żydosi”, „Rotszyldy” i inne hasła z memów o spiskach to sposób na zastąpienie argumentów emocjami. Bitcoin nie ma żadnego związku z żadną grupą etniczną, narodową, religijną ani finansową — i tak właśnie został zaprojektowany.

Kluczowe fakty:

1. Bitcoin nie odciąga od złota — ludzie sami wybierają coś lepszego.
Jeżeli aktywo:
• jest podzielne,
• przenoszalne w 10 minut,
• odporne na konfiskatę,
• ma stałą podaż,
• nie wymaga zaufania do nikogo,
• nie rdzewieje, nie przepada, nie wymaga sejfu,
to siłą rzeczy wygrywa z metalem, który ma gigantyczne koszty przechowywania i transportu.

To nie „spisek”, tylko konkurencja technologii.
Złoto przegrało z papierem.
Papier przegrywa z kodem.
To naturalna ewolucja — nic więcej.

2. Gdyby Bitcoin stworzyła jakaś klika finansowa lub służby, to:

mieliby backdoory,
wymuszali aktualizacje,
kontrolowali sieć,
mogli zmieniać zasady,
wpływali na podaż.

Nie mogą nic.
Bitcoin działa od 16 lat bez zmiany fundamentów i bez możliwości centralnego sterowania.

3. Gdyby celem było odciąganie ludzi od złota, to czemu rządy nie promują BTC?
Przecież robią wszystko odwrotnie:
• podatki,
• restrykcje,
• regulacje,
• straszenie inwestorów,
• blokowanie płatności.

To bardzo dziwny „spisek”, który polega na… zwalczaniu własnego produktu?

4. Złoto też ma swoje miejsce, ale nie jest już najlepszym pieniądzem.
Fizyczne złoto:
✔️ dobre jako surowiec,
✔️ dobre jako hedge,
❌ słabe jako pieniądz.

Bitcoin:
✔️ najlepsze parametry pieniądza w historii ludzkości.

To nie „proste”.
To faktyczne, jeśli zrzucisz filtr teorii spiskowych.

Podsumowując:
Nikt nie musi wierzyć w Bitcoina.
Ale tłumaczenie jego istnienia „spiskiem Rotszyldów” to po prostu ucieczka od argumentów.
Bitcoin nie ma właścicieli, nie ma centrali, nie ma CEO — i właśnie dlatego zagraża wszelkim ośrodkom władzy.

To nie tak, że Bitcoin odciąga ludzi od złota.
To tak, że złoto pierwszy raz w historii ma realnego konkurenta.
I to nie jest wina żadnej grupy etnicznej — tylko technologii.
zoomek odpowiada keep_sleeping
Fakty - nie istniej fizycznie,
- nie wiesz kim jest ten Satoshi (to raczej Żydosi),
- wymaga netu,wymaga prądu,
- wymaga stron trzecich do działania,
- wymaga zabawek koro powiązanych kapitałowo z banksterką.
To są fakty.
Swoje bajędy wciskaj naiwnym.
keep_sleeping odpowiada zoomek
1. „Nie istnieje fizycznie”
Pieniądz nie musi być fizyczny, żeby działał.
90% twoich PLN, USD i EUR też nie istnieje fizycznie.
To tylko zapis w bazie danych banku.

Różnica?
Fiatowy zapis to obietnica banku.
Bitcoinowy zapis to matematyka, której nikt nie może zmienić.

2. „Nie wiesz, kim jest Satoshi”
I
1. „Nie istnieje fizycznie”
Pieniądz nie musi być fizyczny, żeby działał.
90% twoich PLN, USD i EUR też nie istnieje fizycznie.
To tylko zapis w bazie danych banku.

Różnica?
Fiatowy zapis to obietnica banku.
Bitcoinowy zapis to matematyka, której nikt nie może zmienić.

2. „Nie wiesz, kim jest Satoshi”
I właśnie dlatego Bitcoin działa.

Znany twórca = możliwość szantażu, przejęcia, manipulacji.
Anonimowy twórca = brak władzy centralnej.

To jedyny przypadek w historii, gdzie twórca odciął się całkowicie od własnego dzieła i nie ma wpływu na sieć.

Wiedza o twórcy niczego nie zmienia — bo zasady protokołu są niezmienne i publiczne.

3. „Wymaga internetu i prądu”
To tak samo „zarzut” wobec:
• bankowości
• kart płatniczych
• giełd
• aplikacji
• całej nowoczesnej gospodarki

Jeśli padnie internet i prąd globalnie → wtedy Bitcoin nie jest Twoim problemem.
To scenariusz cywilizacyjnego game-over.

Bitcoin działa nawet przez:
• satelity,
• radio,
• sieci mesh,
• SMS.
Prąd i internet to nie jest „słabość”, tylko standard cywilizacji.

4. „Wymaga stron trzecich”
To prawda tylko w przypadku krypto-śmieci albo ludzi, którzy używają giełd.

Bitcoin nie wymaga żadnej strony trzeciej:
możesz go trzymać sam (self-custody),
możesz robić transakcje bez pośredników,
możesz synchronizować pełny węzeł bez czyjejkolwiek zgody.

Giełdy to opcjonalna wygoda, nie fundament Bitcoina.

5. „Wymaga zabawek korpo powiązanych z banksterką”
Nie.
To tak samo błędne, jak twierdzenie, że internet wymaga Facebooka.

Bitcoin to:
open-source,
dowolny sprzęt,
dowolny system operacyjny,
pełne węzły na starych laptopach lub Raspberry Pi za 200 zł.

Nie ma żadnych „zabawek banksterki” — to twój portfel, twój węzeł, twoje klucze.

I teraz sedno sprawy:

Twoje argumenty wyglądają jak klasyczne „punkty” stosowane przeciwko każdej nowej technologii w historii — od bankowości internetowej po elektryczność.

A te wstawki o „Żydosiach” i „banksterce” mają tylko jedno zadanie:
zastąpić brak merytorycznych argumentów emocjonalnym wrogiem.

Bitcoin nie potrzebuje bajek, teorii spiskowych ani wiary.
Bitcoin działa, bo:

ma twardą, niezmienną podaż,
działa 16 lat bez przerwy,
nikt go nie kontroluje,
nikt go nie może zatrzymać,
jest odporny na politykę, manipulację i dodruk.

To są fakty.
Reszta — to tylko emocje.
gronostaj
Wy tak na serio?
BTC jako waluta się nie nadaje. Dodatkowo 90% bitcoinów posiadają jego założyciele - mogą dowolnie sterować ceną.

Dodatkowo nie wiadomo kto jest założycielem. Może to być autystyczny geniusz matematyczny, a może Korea Północna. W żadnym przypadku bym temu nie ufał.
shk7421
Raczej stworzylo to CIA, dzieki bitcoinowi i innym krypto mozna finansowac to czego oficjalnie nie da sie finansowac. Romantyczna historyjka o autystycznym geniuszu to typowa zagrywka, ludzie lubie takie glupoty.
keep_sleeping
1. „BTC jako waluta się nie nadaje”
Jako waluta transakcyjna — zgoda, warstwa bazowa BTC nie jest od tego.
Ale jako waluta rozliczeniowa / oszczędnościowa — jest najlepsza w historii, bo:

ma stałą podaż,

jest odporna na cenzurę,

nie zależy od państw ani banków,

działa globalnie, 24/7,

nie
1. „BTC jako waluta się nie nadaje”
Jako waluta transakcyjna — zgoda, warstwa bazowa BTC nie jest od tego.
Ale jako waluta rozliczeniowa / oszczędnościowa — jest najlepsza w historii, bo:

ma stałą podaż,

jest odporna na cenzurę,

nie zależy od państw ani banków,

działa globalnie, 24/7,

nie da się jej zdewalouować decyzją polityczną.

Codzienne płatności? Od tego jest Lightning: szybki, tani, natychmiastowy.

To tak, jakby narzekać, że złota sztaba „nie nadaje się do płacenia w Biedronce”.

2. „90% bitcoinów posiadają założyciele”
To nie jest prawda.
Satoshi ma szacunkowo ~1 milion BTC (ok. 4–5% podaży).
Nie sprzedaje od 15 lat — i prawdopodobnie nigdy nie sprzeda.

Reszta?
Rozproszona między miliony użytkowników, firmy, fundusze, górników, instytucje i zwykłych ludzi.
Bitcoin jest najbardziej rozproszonym dużym aktywem finansowym na świecie.

Gdyby ktoś miał „90%”, dawno by to wyszło na jaw — blockchain jest publiczny.

3. „Mogą dowolnie sterować ceną”
Sterować ceną można tylko na aktywach, które są scentralizowane.
Bitcoin ma największą płynność, największą kapitalizację i największy wolumen spośród wszystkich krypto — i dlatego manipulacja nim jest praktycznie niemożliwa na dłuższą metę.

To fiatami steruje się przez konferencje i dodruk.
Bitcoinem — nie.

4. „Nie wiadomo kto jest założycielem”
I właśnie dlatego Bitcoin działa.
Gdyby założyciel był znany — można by go szantażować, skorumpować, a rządy mogłyby wymusić zmiany protokołu.

Anonimowy twórca = brak władzy centralnej.
To cecha, nie wada.

A czy to był geniusz matematyczny, czy grupa, czy ktoś z Azji?
Bez znaczenia. Kod jest open-source i działa bez właściciela.

5. „Nie ufałbym”
I bardzo dobrze.
Bitcoin nie wymaga zaufania.
Nie musisz ufać założycielowi, bankierowi, rządowi ani firmie.
Sprawdzasz — weryfikujesz — sam trzymasz klucze.
Matematyka, nie obietnice.

Podsumowując:
Twoje obawy pasują do shitcoinów — nie do Bitcoina.
BTC jest właśnie dlatego wyjątkowy, że nie ma właściciela, nie da się go dodrukować i jest odporny na manipulację.

Fiat wymaga zaufania.
Bitcoin wymaga umiejętności sprawdzenia.

I dlatego jest przyszłością.

Powiązane: Kryptowaluty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki