KGHM w ostatnich miesiącach notowany jest na poziomach nieobserwowanych od sześciu lat. Ciąży mu nie tylko cena miedzi, ale także podatek, który płaci od 2012. Bez tej daniny wartość akcji kombinatu mogłaby skoczyć do 112 zł.


Kalkulacja stojąca za tą liczbą jest dosyć prosta. W 2014 roku spółka zapłaciła z tytułu podatku 1,5 mld zł, każda akcja została więc obciążona kwotą 7,5 zł.
Każda złotówka zysku, jaki wypracował KGHM przez ostatnie cztery kwartały, wyceniana jest przez rynek na 6,6 zł (wskaźnik C/Z).
Jeżeli więc cały podatek przełożyć w prostej linii na potencjalny zysk spółki, cena akcji kombinatu po zniesieniu daniny powinna wzrosnąć o 49,5 zł. Przy obecnej cenie papierów - 62,18 zł - oznaczałoby to wzrost o ponad 80% do niemal 112 zł.
Takie podejście do problemu ma oczywiście wiele wad. Po pierwsze inwestorzy mogą już wyceniać możliwość zniesienia podatku. Zapowiadała to podczas kampanii wyborczej Beata Szydło. Po wyborach temat nieco ucichł, a w budżecie na 2016 rok bez zmian zapisano zyski z podatku.
Do sprawy pani premier powróciła we wtorek i ponownie zapowiedziała zniesienie daniny. Zapowiedziała pracę nad projektem ustawy umożliwiającej ten krok, mimo iż jeszcze pół roku temu jej partia miała taki projekt gotowy.
Po drugie część pieniędzy zachowanych z podatku z pewnością zostałaby wydana, ciężko liczyć więc, że zysk w skali 1:1 zostałby powiększony o podatek. Ciężko też ocenić, jak brak daniny wpłynąłby na sytuację KGHM-u w Polsce. Andrzej Tarnowski, szef relacji inwestorskich spółki, w listopadzie przekonywał, że podatek jest główną przeszkodą stojącą na drodze kombinatu do rozwijania nowych projektów na rodzimej ziemi.
Mimo tych wad zaprezentowana tutaj analiza pozwala w pewnym stopniu zrozumieć skalę obciążenia, jakim jest dla KGHM-u podatek i potencjał, jaki może zostać w spółce wyzwolony, gdyby konieczność płacenia daniny zniknie.






























































