I już po obniżce stóp
Dzień po obniżce stóp procentowych w USA nasza Rada Polityki Pieniężnej postanowiła pójść w ślady kolegów z za Atlantyku i także obniżyła stopy. Spadek o 100 punktów bazowych był oczekiwany przez rynek. Nie dziwi wobec tego prawie całkowity brak reakcji rynku walutowego na taką zmianę ceny pieniądza krajowego. Jak sądzę wczorajsza obniżka stóp była ostatnią w tym roku. Muszę przyznać, że i tak członkowie RPP wykazali się wielką odwagą. Podjąć taki krok w sytuacji, gdy nadal nie znamy przyszłorocznego poziomu deficytu budżetowego. No zobaczymy, co z tego wyjdzie.
Zastanawiałem się wczoraj nad niektórymi pomysłami płynącymi ze strony obecnego MF oraz przyszłych ministrów (vide: Kaczmarek, Borowski, Belka). Czy widzieliście już stronę http://www.mf.gov.pl/forum/index.shtml , na której ministerstwo finansów oczekuje od nas pomysłu naprawy finansów publicznych? Jeśli nie to pędźcie. Już 506 osób umieściło tam swoje rady dla rządzących.
Jeśli zaś chodzi o wypowiedź Pana Kaczmarka w sprawie wstrzymania na 3-4 lata przekazywania pieniędzy z ZUS do OFE, to muszę przyznać, że włos zjeżył mi się na głowie... No ale jak widzimy pomysłów jest bez liku.
Ostatnia informacją, jaka z kolei mnie rozśmieszyła, była informacja o uchwale Rady Ministrów. Otóż grono to uchwaliło, że przyszłoroczny deficyt budżetowy nie przekroczy 40-45 miliardów złotych. Myślę wobec tego, iż już niedługo pojawią się uchwały mówiące o tym, iż już nigdy w Polsce nie będzie powodzi, już nigdy w grudniu nie będzie padał śnieg, a ludzie przestaną chorować na grypę. Uchwalenie takich uchwał nic nie kosztuje (no powiedzmy, że nic nie kosztuje), a że z realizacją takich uchwał może być różnie, to już inna sprawa. Ważne, aby duch w narodzie odżył. Czyż nie czulibyśmy się szczęśliwie, gdyby ministrowie zadecydowali, że nie będziemy już chorować na grypę, i że takie obfite opady deszczów przynoszące powódź w południowej Polsce już się nie powtórzą?
Myślę, że właśnie ta radość w narodzie, po usłyszeniu podjęciu decyzji przez Rząd, iż deficyt w przyszłym roku nie przekroczy 45 mld złotych, stała się przyczyną wzmocnienia złotego. Tak bardzo chcemy, by tytaniczny wysiłek naszych włodarzy przyniósł ratunek dla naszych utrapionych dusz, iż każda wypowiedź płynąca z ust. Ministrów dodaje nam skrzydeł... Tak to jest z psychologią tłumu.
Ale my wróćmy do sytuacji z rynku walutowego. Na wykresie tygodniowym kursu koszyka widzimy spadek poniżej linii wsparcia umieszczonej na wysokości 4,08 złotego. To niestety zła wiadomość dla osób grających z silnym lewarem. Zasady gry mówią wyraźnie. Należało zamknąć pozycje otwarte wcześniej po przekroczeniu tego poziomu. To jest właśnie problem, gdy szarżujemy zbyt mocno. Angażowanie się waluty z mniejszym lewarem jest może nudniejsze i pozbawione emocji, ale za to bezpieczne. Nie wyrzuca nas z rynku przy pierwszej lepszej korekcie. Ja niestety zaszalałem i cześć pozycji musiałem zamknąć. Takie są zasady. Porządek musi być.
Osoby grające na futures GPW miały o tyle dobrze, iż mogły wyjść z rynku z niewielką stratą, a nawet z małym zyskiem, czego dowodem jest układ wykresów kontraktów na euro oraz na dolara. To tyle na dziś.
(JM)


















