Gdy cały finansowy świat emocjonował się perspektywą rychłej niewypłacalności Stanów Zjednoczonych i ryzykiem utraty przez USA elitarnego ratingu AAA, inwestorzy z GPW postanowili grać na przeczekanie. Przez niemal całą poniedziałkową sesję WIG20 był notowany w przedziale 2.720-2.730 pkt.
Tymczasem w niektórych punktach globu było dziś naprawdę gorąco. Giełda w Madrycie do godziny 17:20 notowała spadek o 2,5%, a parkiet w Madrycie tracił blisko 2%. Inwestorzy wciąż boją się o sytuację europejskiego sektora finansowego i wyprzedawali akcje banków. Notowane w Warszawie walory włoskiego Unicredit przeceniono o blisko 10%. Nieczęsto się zdarza, aby kurs jednego z największych europejskich banków lądował na tzw. widełkach.
Niechęć do banków była też widoczna wśród polskich blue chipów, gdzie najmocniej traciły akcje Pekao i Handlowego. O 2% obniżyły się też notowania KGHM-u i to te trzy spółki w znacznej mierze odpowiadały za poniedziałkowy spadek WIG20.
Wraz z akcjami na wartości tracił też złoty. Euro podrożały o przeszło dwa grosze o znów kosztuje ponad cztery grosze. Kurs franka podskoczył o 1,7%, sięgając 3,45 zł.
K.K.



























































