Dziś wszystko kręciło się wokół Grecji. Rano nadzieje na wzrosty dawała depesza agencji Reutersa, według której niemiecka kanclerz Angela Merkel i francuski prezydent Nicolas Sarkozy doszli do porozumienia w sprawie drugiego pakietu pożyczek dla Grecji. W negocjacje zaangażowany był też szef EBC Jean-Claude Trichet.
Ale na rynkach wciąż panował niepokój. Euro szybko traciło względem dolara i franka, a giełdowe indeksy znalazły się minimalnie pod kreską. Sytuacji nie poprawiała nieudana aukcja hiszpańskich obligacji 10-letnich. Madryt musiał pogodzić się ze wzrostem odsetek, a i tak nie znalazł chętnych na całą pulę oferowanego długu.
Tyle że gdy główne rynki w Europie ledwo spadły pod kreskę, to WIG20 tracił ponad 1%. Sytuacja zaczęła się poprawiać wczesnym popołudniem, ale warszawska giełda wciąż znajdowała się w europejskim ogonie. Po 14:00 byki powoli odzyskiwały pewność siebie, w czym pomogły im nowe przecieki ze szczytu przywódców Eurolandu. Europejscy politycy podobno są gotowi pożyczyć Grecji kolejne pieniądze, wydłużyć okres kredytowania z 7,5 do 15 lat i obniżyć wymagane odsetki.
To nie jest rozwiązanie problemu, ale rynki zareagowały pozytywnie. Giełda w Madrycie wystrzeliła w górę o 3,8%, Madryt zwyżkował o 3%, Paryż rósł o blisko 2%, a Frankfurt zyskiwał 1,2%. Lecz WIG20 znów się ociągał: nad kreskę wyszedł dopiero o 16:00, gdy inwestorzy widzieli już wzrosty w Nowym Jorku. Bilans sesji zamknął się zwyżką o 1,35%, co przy tak silnej poprawie nastrojów na Zachodzie jest wynikiem niezbyt okazałym.
W Warszawie najmocniej rosły notowania spółek, które w wcześniej doznały najsilniejszej przeceny. Walory GTC i Getinu poszły w górę po 5%, a papiery Lotosu i Orlenu dały zarobić po przeszło 4%.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl






























































