REKLAMA

Frankowcy na wojennej ścieżce. 10 wykresów, które warto zobaczyć

Michał Kisiel2020-06-18 06:00, akt.2020-06-18 06:44analityk Bankier.pl
publikacja
2020-06-18 06:00
aktualizacja
2020-06-18 06:44
Bankier.pl

Po zeszłorocznym orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości UE spory kredytobiorców „frankowych” i banków stały się gorącym tematem. Przedstawiamy 10 najważniejszych wniosków z badania „Życie z frankiem. Diagnoza” przeprowadzonego na łamach Bankier.pl.

Opcja wejścia w sądowy spór z bankiem do niedawna kusiła do niedawna tylko najbardziej zdeterminowanych kredytobiorców. Sytuacja zmieniła się jednak diametralnie wraz z rosnącą liczbą doniesień o wygranych konsumentów oraz orzeczeniem Trybunału Sprawiedliwości UE z października 2019 r. Motywację wahających się próbują wzmocnić kancelarie prawne i firmy odszkodowawcze, które aktywnie poszukują klientów.

W lutym 2020 r. przeprowadziliśmy na łamach Bankier.pl trzecie już badanie pod hasłem „Życie z frankiem. Diagnoza”. Kwestionariusz wypełniło 2199 respondentów. Przedstawiamy najciekawsze spostrzeżenia z analizy wyników.

1. „Milcząca większość” nie odwiedziła sądu

76 proc. badanych nie uczestniczyło i nie uczestniczy obecnie w sporze sądowym z bankiem. Kredytobiorcy „frankowi” w większości przyglądają się z boku rozwojowi sytuacji. Pozywający kredytodawców to już jednak nie wyjątki, a stosunkowo liczna grupa.

/ Bankier.pl

2. Nadchodzi fala pozwów

Spośród nieuczestniczących w sądowych sporach 44 proc. podjęło już decyzję o wytoczeniu pozwu. Mniej niż jedna czwarta rozważała taki krok w 3 miesiącach poprzedzających badanie, ale zdecydowała się powiedzieć „pas”.

/ Bankier.pl

3. Wstrzymujący się nadal rozważają za i przeciw

Badani, którzy nie zdecydowali się na kroki prawne nie są jeszcze w pełni przekonani. Ponad 30 proc. deklaruje, że obserwuje sytuację i „bardzo prawdopodobnie” rozważy złożenie pozwu w ciągu kolejnych 12 miesięcy. 22 proc. twierdzi, że powrót do takiej decyzji jest mało prawdopodobny.

/ Bankier.pl

4. Reklama trafia do kredytobiorców

Niemal 90 proc. badanych, którzy nie uczestniczą w pozwie przeciwko bankowi, miało kontakt z reklamami firm lub kancelarii proponujących pomoc prawną w sporze. 35 proc. respondentów podjęło dalsze kroki i nawiązało kontakt z takimi podmiotami.

/ Bankier.pl

5. Większość sądzi, że ma klauzule niedozwolone w umowie… ale tylko część to sprawdziła

Kredytobiorcy, którzy nie spierają się z bankiem w sądzie w większości są przekonani, że w ich umowie znajdują się klauzule niedozwolone. „Tylko” nieco ponad jedna trzecia skonsultowała jednak tę sprawę ze specjalistą.

/ Bankier.pl

6. Pozywający chcą przede wszystkim unieważnienia umowy

Frankowcy, którzy już wystąpili na drogę sądową oczekują przede wszystkim unieważnienia umowy kredytowej w całości. Takie żądanie jako główne występuje w pozwach 2/3 badanych. Najczęściej wskazywany zarzut wobec kontraktu kredytowego to klauzule abuzywne dotyczące sposobu przeliczania walut.

/ Bankier.pl

7. Spierający się w sądach mocno wierzą w wygraną

Walczący w sądach są optymistami. 58 proc. wskazuje, że szanse na zakończenie sprawy po ich myśli są wysokie. 31 proc. twierdzi, że prawdopodobieństwo wygranej mieści się w przedziale od 50 do 80 proc.

/ Bankier.pl

8. Propozycja ugody od banku? Biały kruk

Zaledwie 3 proc. respondentów walczących w sądzie wskazało, że w ich sprawie bank zaproponował ugodę. Odsetek ten był niemal taki sam wśród „starszych” stażem pozywających, jak i decydujących się na spór w ostatnim czasie. To ważna wskazówka, że podejście banków nie uległo do tej pory znaczącym zmianom.

/ Bankier.pl

9. Najbardziej odstrasza wydatek na prawnika

23 proc. badanych (z grupy, która nie angażowała się jeszcze w spór z bankiem) zdecydowało się nie pozywać kredytodawcy. Najczęściej wymienianym powodem takiej decyzji była wysokość kosztów („stałych”, niezależnych od wyniku sporu) reprezentacji w sądzie. Odpowiedź tę wskazało 59 proc. respondentów. Na drugim miejscu znalazła się niepewność co do prawdopodobieństwa wygranej (48 proc.), a na trzecim – obawa przed kosztami ewentualnej przegranej sprawy (41 proc.).

/ Bankier.pl

10. Jedna trzecia uważa, że popełniła błąd wybierając kredyt

Niemal połowa badanych uznała, że najbliższe ich refleksjom o spłacanym zobowiązaniu CHF jest stwierdzenie „to była jedyna możliwa decyzja – nie miałem innego kredytu do wyboru”. Łącznie jedna trzecia respondentów albo wybrałaby inny produkt (25 proc. wskazań) albo powstrzymała się od zaciągnięcia długu.

/ Bankier.pl

Zobacz także szczegółowe omówienie wyników badania „Życie z frankiem. Diagnoza 2020”:

Źródło:
Michał Kisiel
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl

Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje jak płacą i zadłużają się Polacy. Doktor nauk ekonomicznych, zwolennik idei społeczeństwa bez gotówki. Pomysłodawca finansowego eksperymentu "2 tygodnie bez portfela", w ramach którego banknoty i karty płatnicze zamienił na smartfona.

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (17)

dodaj komentarz
marekrz
A może by tak banki poniosły konsekwencje swoich spekulacji na FOREX-ie i nie wywiązania się z umowy z klientem? W umowie był zakup CHF a nie spekulacje na FX SWAP-ach. Trzeba było myśleć!
augmentor
Kolejny raz wypisujesz na bankier.pl click-baitowy komentarz nie mający nic wspólnego z prawdą. O ile rozumiem, że banki łoiły na spreadach i można się tego czepiać, to te bzdury o większym ryzyku z kontraktów swap są przerażające, albo pracujesz dla jakiejś kancelarii i zwietrzyłeś biznes, albo jesteś po prostu Kolejny raz wypisujesz na bankier.pl click-baitowy komentarz nie mający nic wspólnego z prawdą. O ile rozumiem, że banki łoiły na spreadach i można się tego czepiać, to te bzdury o większym ryzyku z kontraktów swap są przerażające, albo pracujesz dla jakiejś kancelarii i zwietrzyłeś biznes, albo jesteś po prostu głupi i nie rozumiesz prostej ekonomii która się za tym kryje.

Dla osób, które łyknęły ten komentarz wyjaśnię:
FX Swap albo CCIRS to instrumenty zabezpieczające i stosuje je każdy, który ma przychód w jednej walucie, a wypłaca w innej. Eksporter kupuje za PLN, a zapłatę dostaje za swój towar kilka miesiący później w EUR: też stosuje FX Swap albo CCIRS, nikt kto prowadzi firmę nie zda się na łaskę losu ze stopami procentowymi/kursami. Pracowałem w firmie wykorzystującej aluminium/cynk/nikiel, wszystko w USD, tutaj TRZEBA się zabezpieczać kontraktami terminowymi! Jak inaczej zaplanujesz przepływy na rok do przodu?? Trzeba zabezpieczyć kurs.

I tak samo banki: finansowanie może być krótkoterminowe w PLN (depozyty), a przypływy są uzależnione od CHF. Czy Swap to będzie tutaj spekulacja na rynku forex? Chyba tylko w głowie idiotów albo pracowników kancelarii, jak ten z komentarza wyżej.

Druga sprawa, w umowie był zakup CHF - a te słynne klauzule indeksacyjne, to też zakup? Znowu wprowadzasz w błąd.

Z punktu widzenia konsumenta, nie ma ŻADNEJ różnicy, czy to kontrakt swap, czy frank. ŻADNEJ. To są te same przepływy, to samo ryzyko, dla konsumenta nie ma to znaczenia. Czepianie się o kontrakty swap to patologia. Ale oczywiście składy sędziowskie nie popełniają błędów, orzekają o silnikach odrzutowych, błędach medycznych i kontraktach swap, więc na pewno wszystko rozumieją od A - Z :D
rudy_g odpowiada augmentor
Wytykasz błędy innym a sam nie jesteś lepszy. Rozumiem, że Ty z kolei znasz się na bankowości a Prawo Bankowe masz w jednym palcu, brawo, geniusz nam się tutaj trafił, zgłosić Cię do nagrody Nobla?

Żaden bank, powtarzam, ani jeden bank nie kupował franków i też nie sprzedawał franków udzielając kredytu. Bank
Wytykasz błędy innym a sam nie jesteś lepszy. Rozumiem, że Ty z kolei znasz się na bankowości a Prawo Bankowe masz w jednym palcu, brawo, geniusz nam się tutaj trafił, zgłosić Cię do nagrody Nobla?

Żaden bank, powtarzam, ani jeden bank nie kupował franków i też nie sprzedawał franków udzielając kredytu. Bank zastosował jedynie wewnątrz bankową tabelę walut do przeliczenia wartości pieniądza pozostawionej do dyspozycji kredytobiorcy. Tą wartość mógł oszacować na podstawie ceny 1kg jabłek, big-maca albo franków i nie ma tu znaczenia czego użył do zmierzenia wartości.
Ale problem pojawia się wtedy kiedy miernik wartości jest nieprzewidywalny i zależny od decyzji jednej ze stron. Jeżeli jedna strona może manipulować dowolnie cenami jabłek po której druga strona ma obowiązek odkupić wtedy mamy do czynienia z nierównowagą stron umowy. Taka umowa jest niezgodna z prawem od chwili wejścia jej w życie, kropka.
Oczywiście wyznaczenie wartości pieniądza innym wskaźnikiem (jabłka, chf, bigmac) ma cel waloryzacyjny, czyli jak pożyczę Ci jabłko dzisiaj, to za 10 lat chcę otrzymać jabłko albo jego równowartość.
Zgodzę się, że bank zabezpieczył się kontraktem na jabłka ze skupem owoców, bo sam pozyskał finansowanie z zewnątrz. Ale robiąc to zmanipulował ceny, sztucznie wynosząc popyt na jabłka, na niebotyczny poziom. Tym samym podwoił cenę jabłka. Bank nie poinformował kredytobiorcy w jaki sposób pozyskał finansowanie i w jaki sposób się zabezpiecza i dlaczego.
Można tak w nieskończoność... ważne jest to, że mamy sądy, polskie i europejskie, które widzą przewinę banków w Polsce. Trzeba edukować ludzi; mają prawo i obowiązek; nie boję się użyć nawet słów - patriotyczny obowiązek walki z nieuczciwością i pazernością banków i inwestorów.
Pozdrawiam
augmentor odpowiada rudy_g
Przecież ty nawet nie przeczytałeś mojego komentarza ze zrozumieniem, może przeczytaj jeszcze raz? Koleś pisał o spekulacjach na forexie i ryzykownych kontraktach swap - i na to odpowiadałem. Ty napisałeś cały długi post na temat manipulacji banków przy kursach?

"Ale robiąc to zmanipulował ceny, sztucznie
Przecież ty nawet nie przeczytałeś mojego komentarza ze zrozumieniem, może przeczytaj jeszcze raz? Koleś pisał o spekulacjach na forexie i ryzykownych kontraktach swap - i na to odpowiadałem. Ty napisałeś cały długi post na temat manipulacji banków przy kursach?

"Ale robiąc to zmanipulował ceny, sztucznie wynosząc popyt na jabłka, na niebotyczny poziom. Tym samym podwoił cenę jabłka. Bank nie poinformował kredytobiorcy w jaki sposób pozyskał finansowanie i w jaki sposób się zabezpiecza i dlaczego."
Czyli to banki w Polsce są odpowiedzialne za wzrost kursu PLN/CHF? Przez kontrakty swap? I kupując fizycznie jabłka za złotówki już nie miałoby to wpływu? :D Nawet nie bardzo rozumiem co chciałeś napisać, bo ewidentnie nie masz pojęcia jak działa rynek finansowy. Nie rozumiesz tematu, daj sobie spokój. Setki firm prowadzących handel zagraniczny i każdy bank posiadający pozycje walutowe zawiera kontrakty swap. Pisząc, że powoduje to dodatkowe ryzyko i podwaja cenę, nie masz zielonego pojęcia o czym mówisz. Jakaś kancelaria, która też tego nie rozumie, uczepiła się tematu i powtarzacie bez zrozumienia.

"ważne jest to, że mamy sądy, polskie i europejskie, które widzą przewinę banków w Polsce." Ale nie w zawieraniu kontraktów swap - i o tym pisałem w odpowiedzi na idiotyczny wpis wyżej. Zresztą, zajmowałem się tematem zawodowo, często bywałem w sądach - sędziowie często mają takie pojęcie o funkcjonowaniu rynków jak ty. Myślisz, że nie ma to wpływu na rezultat? Nie znasz medialnych przykładów głupich wyroków w błahych sprawach? Bo jeśli znasz, to dziwią cię głupie wyroki w sprawach już znacznie trudniejszych?

To, w jaki sposób bank pozyskuje finansowanie, nie ma żadnego wpływu na ryzyko klienta. Jak pisałem, można czepiać się spreadów i manipulacji kursem, ale wplątanie do tego kontraktów swap to jakaś aberracja.

beztrybu
komentatorzy do pracy - jest okazja zarobić:

przypominam:

- widziały gały, co brały
- jak brałem złotówkowy, to wszyscy się śmiali

321 start!
afelin
Wytlumacz po co ktos ma sie wywiazywac z umowy niezgodnej z prawem ?
To banki powiny zrobic wszystko co w ich mocy, zeby dogadac sie z klientami, usunac niedozwolone klauzule i zwrocic nienalezne im pieniadze.

Widzialy galy co braly - to chyba nie potrzebujemy sadow ani UOKIK !!!
Kazdy z nas powinien byc ekpertem finansowym
Wytlumacz po co ktos ma sie wywiazywac z umowy niezgodnej z prawem ?
To banki powiny zrobic wszystko co w ich mocy, zeby dogadac sie z klientami, usunac niedozwolone klauzule i zwrocic nienalezne im pieniadze.

Widzialy galy co braly - to chyba nie potrzebujemy sadow ani UOKIK !!!
Kazdy z nas powinien byc ekpertem finansowym (zeby zalozyc konto w banku), medycyny (zeby sprawdzic czy lekarz wypisal wlasciwy lek), prawa (zeby sprawdzic czy notariusz nie dal ciala).

W jednej rzeczy masz racje: wszyscy sie smieja, kiedy wygadujesz takie bzdety.

beztrybu odpowiada afelin
Pełna zgoda.
Wpis ma charakter ironiczno-prowokacyjny, mający na celu wywołanie dyżurnych probankowych trolli.
ameba1
A może by tak Ci "frankowcy" wzięli odpowiedzialność za swoje decyzje? Za jakiś czas będziemy mieli krzyk wszystkich tych, którzy wzięli kredyty "pod korek" na 30 lat. Wielu ludzi mówi: "jakoś to będzie; damy radę". A Czarne Łabędzie tylko na to czekają.

Raczej powinniście walczyć
A może by tak Ci "frankowcy" wzięli odpowiedzialność za swoje decyzje? Za jakiś czas będziemy mieli krzyk wszystkich tych, którzy wzięli kredyty "pod korek" na 30 lat. Wielu ludzi mówi: "jakoś to będzie; damy radę". A Czarne Łabędzie tylko na to czekają.

Raczej powinniście walczyć o to, żeby w szkołach dzieci o takich sprawach się uczyły. Inaczej to historia będzie się ciągle powtarzać.
beztrybu
Tak, można brać odpowiedzialność, ale tylko jeśli umowa jest zgodna z prawem, nie zawiera klauzul abuzywnych, pseudodoradca nie wprowadził w błąd.
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)

Powiązane: Wykresy, które warto zobaczyć

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki