Młodzi inwestorzy wchodzą na rynek odważniej niż starsze pokolenia, bo - jak sami mówią - „i tak to odrobią”. Podczas Forum Finansów Bankier.pl prof. Dominika Maison, Tomasz Bilski oraz przedstawiciele koła naukowego Hossa ProCapital rozmawiali o tym, czym jest gotowość inwestycyjna, jak ją mierzyć, skąd brać wiarygodną wiedzę, jak oswajać lęk przed stratą oraz kiedy zainwestować.


Polacy coraz częściej mówią „chcę inwestować”, ale znacznie rzadziej naprawdę to robią – taki wniosek płynie z dyskusji podczas Forum Finansów Bankier.pl, w której udział wzięli:
- Tomasz Bilski, wykładowca Szkoły Giełdowej oraz Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, Fundacja GPW
- Dominika Maison, profesor, Uniwersytet Warszawski
- Bartosz Kocjan, założyciel Studenckiego Funduszu Inwestycyjnego, Hossa ProCapital
- Olaf Obidowski, prezes Koła Naukowego Rynków Kapitałowych, Hossa ProCapital.
Rozmowa, która zaczęła się od pozornie prostego pytania „Czy Polacy są gotowi inwestować?”, szybko zamieniła się w opowieść o tym, że gotowość inwestycyjna to nie jest liczba osób posiadających akcje, tylko raczej prawdopodobieństwo, że ktoś w ogóle wejdzie na rynek – i co go do tego popchnie.
Czym jest „gotowość inwestycyjna”?
– Nie chodzi o to, ile osób inwestuje, ale jakie są szanse, że ludzie zmienią swoje zachowania i będą inwestowali więcej oraz co może ich do tego skłonić – tłumaczyła prof. Dominika Maison, wyjaśniając, że „gotowość inwestycyjna” to w badaniach raczej wskaźnik potencjału niż opis obecnego rynku.
Tomasz Bilski, wykładowca Szkoły Giełdowej oraz Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, Fundacja GPW doprecyzował to od strony praktycznej, wskazując kryteria oceny gotowości inwestycyjnej: „Przede wszystkim wiedza - i to wiedza nie tylko teoretyczna - ale związana z konkretnym rynkiem, z instrumentami. Trzeba poznać specyfikę rynku instrumentów, ale też wiedza związana z otoczeniem makro i mikro, która niezbędna jest do podjęcia decyzji w ściśle określonym czasie”.
Bilski wskazał też kolejny warunek: „Drugim takim elementem […] jest tak zwana akceptacja ryzyka, akceptacja ryzyka inwestycyjnego. Bo […] każdy instrument można dobrać do swojego ryzyka”. Trzecim, jego zdaniem, jest osadzenie inwestowania w realiach konkretnego roku: „To jest kwestia zrozumienia specyfiki i zagrożeń, ale też szans, jakie stoją przed nami w tym roku, w 2025 roku.
Początki przygody z inwestowaniem
Bartosz Kocjan, założyciel Studenckiego Funduszu Inwestycyjnego, Hossa ProCapital zwrócił uwagę, że w przypadku młodych osób „gotowość inwestycyjna” nie zawsze jest pochodną wiedzy.
– Myślę, że gotowość inwestycyjna nie wiąże się aż tak z wiedzą, bo to jest właśnie kwestia prawdopodobieństwa, że w ogóle zainwestujemy. U mnie pierwsza inwestycja była w pierwszej klasie liceum - kupiłem kryptowaluty. Czy to się wiązało z moją wiedzą, doświadczeniem albo akceptacją ryzyka? Ani trochę. Ale był rok 2020 już po krachu, więc pozwoliło mi to zarobić. I właściwie dlatego tu jestem - bo to mnie wciągnęło. Dopiero potem przyszły akcje, obligacje i inne, bardziej klasyczne instrumenty – mówił Bartosz Kocjan.
Własną historią początków inwestowania podzielił się również Olaf Obidowski, prezes Koła Naukowego Rynków Kapitałowych, Hossa ProCapital.
– U mnie było trochę podobnie. Miałem wtedy 16 lat [...] chodziłem do kantorów, bo przeczytałem w internecie, że kurs dolara jest stosunkowo niski i że jest szansa, że w dłuższym terminie będzie zwyżkował. Chodziłem po różnych kantorach w moim rodzinnym mieście i za oszczędności, które udało mi się zgromadzić, kupowałem dolary [...] Takie były moje początki [...] Potem doszły rozmowy ze znajomymi. Przyszedł czas pierwszej fali popularności Bitcoina - okolice 2018 roku - i znajomi zaczęli o tym rozmawiać. Do tego CD Projekt, inne bardziej popularne spółki i to wszystko płynnie przeszło w zainteresowanie giełdą. I tak do dzisiaj zostałem w tym temacie – opowiedział Olaf Obidowski.
Edukacja? Tak, ale nie „kolejna straszna lekcja”
Podczas debaty poruszono wątek źródeł wiedzy inwestycyjnej. Młodzi paneliści przyznali, że pierwszy, zupełnie naturalny kanał to internet: portale finansowe, ale przede wszystkim YouTube i inne social media. To tam „krążą” linki do ciekawych kanałów, tam się podsyła konta do obserwowania, i w końcu tam się dyskutuje w komentarzach. Problem w tym, że jakość tych treści jest bardzo nierówna. Obok materiałów ekspertów są filmy wprowadzające w błąd albo obiecujące szybkie fortuny.
Profesor Dominika Maison zwróciła przy tym uwagę, że z perspektywy całej populacji wygląda to inaczej: 33 proc. Polaków w ogóle nigdzie nie szuka wiedzy o inwestowaniu, a wśród tych, którzy szukają, media społecznościowe są tylko jednym z wielu źródeł. To pokazuje zarazem różnicę pokoleniową i pewną „bańkę” studentów ekonomii, którzy po prostu lubią szukać.
Tomasz Bilski przypomniał o kursach organizowanych przez Giełdę Papierów Wartościowych i o tym, że na wykłady „przychodzą nie tylko młodzi, ale też inwestorzy w starszym wieku, którzy swoje pierwsze kroki już postawili i… się rozczarowali”. Najczęściej dlatego, że wcześniej źle zrozumieli rynek albo wzięli na siebie zbyt duże ryzyko.
Z edukacją formalną - jak zgodzili się paneliści - nie jest łatwo.
Od lat walczyłam o to, żeby w Polsce była wprowadzona edukacja finansowa. Natomiast zawsze się bałam tego, że ona zostanie wprowadzona w ten sposób, że będzie kolejna straszna lekcja, którą trzeba "odbębnić". I będą uczyli ludzie, którzy sami w życiu nie inwestowali – mówi Dominika Maison, profesor Uniwersytetu Warszawskego.
Jej zdaniem najlepszym rozwiązaniem jest wplatanie finansów w inne przedmioty (np. w matematykę) i jednocześnie akceptacja faktu, że w Polsce często to dzieci uczą rodziców inwestowania, a nie odwrotnie.
„My jesteśmy takimi dziećmi lata”
– My jesteśmy takimi dziećmi lata (odniesienie do "Gry o tron" - przypis redakcji) - zawsze rosło, gospodarka zawsze się rozwijała, nie pamiętamy złych czasów. To też wpływa na podejmowanie ryzyka, bo my wiemy, że i tak będzie lepiej. Pieniądze, które mamy teraz, są dla nas najmniejsze w historii; będziemy mieć coraz większe, bo nigdy nie było źle – podkreślił Bartosz Kocjan.
– To jest
ogromna różnica, bo właśnie nawet myśmy robiąc różne wywiady do badania („Barometr Gotowości Inwestycyjnej Polaków” - przyp. red.) z osobami inwestującymi szczególnie właśnie w takim wieku 50 -60 lat, to
często przeżywały utratę tych pieniędzy, miały takie doświadczenie, które w państwa pokoleniu panów
pokoleniu nie istnieje – zwróciła uwagę prof. Maison.
Emocje i lęk przed stratą
Jednym z wątków były reakcje inwestorów na niepowodzenia. Bilski mówił, że w praktyce maklerskiej często spotykał się z sytuacją, w której inwestor po dużej stracie „po prostu się żegna z inwestycjami”. Zapytał studentów, jak oni zareagowaliby na stratę na samym początku. Bartosz Kocjan: „jeżeli bym stracił pierwszy raz, to na pewno to zmniejsza prawdopodobieństwo tego, że dalej inwestuję”. Jednocześnie zaznaczył, że w jego otoczeniu działał „efekt społeczności”:
Wystarczyło, że jeden z nas zarobił, to znaczy, że się da.
Olaf Obidowski przyznał, że po 2-3 nieudanych próbach mógłby zrezygnować, zwłaszcza że nie miał w liceum inwestujących kolegów. Podkreślił, że w takim przypadku pomogłaby „wyższa świadomość finansowa tego, jak działają inwestycje” i możliwość przejścia czasowo do „mniej ryzykownych instrumentów”.
Prof. Maison wskazała na psychologiczne tło takich zachowań: „lęk przed stratą jest bardzo silnie zakorzeniony w naszej psychice, a szczególnie lęk przed stratą pieniędzy”. Przypomniała eksperymenty, w których samo „aktywowanie pieniędzy” zmieniało decyzje uczestników, i podsumowała: „mówienie człowiekowi »inwestycja na tym polega, że możesz też stracić« jest nieskuteczne”. Zamiast tego rekomendowała stopniowe oswajanie ryzyka – także na tzw. grze na sucho.
MiFID jako pierwsze lustro inwestora
Tomasz Bilski zwrócił uwagę także na rolę ankiet MiFID (ang. Markets in Financial Instruments Directive).
Weryfikuj wiedzę, którą pozyskujesz z różnych źródeł, i weryfikuj swoją akceptację ryzyka (...) Już przy pierwszym kontakcie z inwestowaniem - w biurze maklerskim - mamy małe preludium do poznania siebie jako inwestora. Ankieta MiFID i regulacje implementowane z Unii Europejskiej pod nazwą MiFID II wymuszają na brokerze czy banku, który świadczy usługi maklerskie, zbadanie wiedzy, doświadczenia i akceptacji ryzyka po stronie inwestora – podkreślił Bilski.
– Wynik ankiety MiFID mówi nam, co jest dla ciebie najlepsze. Oczywiście możesz to przełamać, możesz jako inwestor powiedzieć: „nie, ja chcę iść głębiej, szerzej, chcę zaryzykować”. Tu wchodzą emocje i ta „żyłka hazardu”. Ale zacznij: wypełnij ankietę MiFID, poznaj swoje preferencje, a potem skonfrontuj to z własnymi oczekiwaniami – dodał rozmówca.
„Nie stój, inwestuj”
– Powiem tak dobitnie: nie stój, inwestuj. Inwestowanie jest dla każdego i każdy moment na rozpoczęcie inwestycji jest dobry. Jeżeli - i to słowo ‘jeżeli’ jest tutaj kluczowe - jeżeli już stworzyłeś swoją poduszkę finansową i masz rozdzielone środki, którymi dysponujesz na co dzień, od tych środków, które możesz przeznaczyć na inwestowanie, to jest właśnie ten moment –
– A to, czy inwestować na długo, czy na krótko - jest tyle instrumentów na rynku, że można dopasować inwestowanie do siebie. Popatrzmy na kontrakty terminowe na indeksy, na waluty, na surowce, które wygasają co trzy miesiące - tam trzeba zareagować szybko, żeby mieć inwestycję "na krótko". Z drugiej strony są obligacje i są duże spółki z WIG20, które pozwalają budować portfel inwestycyjny na dłużej. Czyli: nie zwlekaj, bo nigdy nie będzie lepszego momentu, żeby zacząć stawiać pierwsze kroki na giełdzie – wymieniał Tomasz Bilski.
– Nie bój się inwestować [...] są różne rodzaje inwestycji. Jak ktoś się boi, jak ktoś nie ma tolerancji na ryzyko i nie wie, jak to robić, nie musi i studiować tego tematu, bo są ludzie, którzy muszą, mogą doradzić, tylko trzeba właśnie ich odpowiednio znaleźć – zwróciła uwagę prof. Maison.
Zapraszamy do obejrzenia i odsłuchania pełnej debaty o gotowości inwestycyjnej Polaków, która odbyła się podczas Forum Finansów Bankier.pl.













