REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Pokolenie, które wierzy, że i tak odrobi. Młodzi szybciej akceptują ryzyko

Dominika Florek2025-11-03 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2025-11-03 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Młodzi inwestorzy wchodzą na rynek odważniej niż starsze pokolenia, bo - jak sami mówią - „i tak to odrobią”. Podczas Forum Finansów Bankier.pl prof. Dominika Maison, Tomasz Bilski oraz przedstawiciele koła naukowego Hossa ProCapital rozmawiali o tym, czym jest gotowość inwestycyjna, jak ją mierzyć, skąd brać wiarygodną wiedzę, jak oswajać lęk przed stratą oraz kiedy zainwestować.

Pokolenie, które wierzy, że i tak odrobi. Młodzi szybciej akceptują ryzyko
Pokolenie, które wierzy, że i tak odrobi. Młodzi szybciej akceptują ryzyko
/ Bankier.pl

Polacy coraz częściej mówią „chcę inwestować”, ale znacznie rzadziej naprawdę to robią – taki wniosek płynie z dyskusji podczas Forum Finansów Bankier.pl, w której udział wzięli:

  • Tomasz Bilski, wykładowca Szkoły Giełdowej oraz Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, Fundacja GPW
  • Dominika Maison, profesor, Uniwersytet Warszawski
  • Bartosz Kocjan, założyciel Studenckiego Funduszu Inwestycyjnego, Hossa ProCapital
  • Olaf Obidowski, prezes Koła Naukowego Rynków Kapitałowych, Hossa ProCapital.

Rozmowa, która zaczęła się od pozornie prostego pytania „Czy Polacy są gotowi inwestować?”, szybko zamieniła się w opowieść o tym, że gotowość inwestycyjna to nie jest liczba osób posiadających akcje, tylko raczej prawdopodobieństwo, że ktoś w ogóle wejdzie na rynek – i co go do tego popchnie.

Czym jest „gotowość inwestycyjna”?

– Nie chodzi o to, ile osób inwestuje, ale jakie są szanse, że ludzie zmienią swoje zachowania i będą inwestowali więcej oraz co może ich do tego skłonić – tłumaczyła prof. Dominika Maison, wyjaśniając, że „gotowość inwestycyjna” to w badaniach raczej wskaźnik potencjału niż opis obecnego rynku.

Tomasz Bilski, wykładowca Szkoły Giełdowej oraz Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, Fundacja GPW doprecyzował to od strony praktycznej, wskazując kryteria oceny gotowości inwestycyjnej: „Przede wszystkim wiedza - i to wiedza nie tylko teoretyczna - ale związana z konkretnym rynkiem, z instrumentami. Trzeba poznać specyfikę rynku instrumentów, ale też wiedza związana z otoczeniem makro i mikro, która niezbędna jest do podjęcia decyzji w ściśle określonym czasie”.

Wakacje na giełdzie

Bilski wskazał też kolejny warunek: „Drugim takim elementem […] jest tak zwana akceptacja ryzyka, akceptacja ryzyka inwestycyjnego. Bo […] każdy instrument można dobrać do swojego ryzyka”. Trzecim, jego zdaniem, jest osadzenie inwestowania w realiach konkretnego roku: „To jest kwestia zrozumienia specyfiki i zagrożeń, ale też szans, jakie stoją przed nami w tym roku, w 2025 roku. 

Początki przygody z inwestowaniem

Bartosz Kocjan, założyciel Studenckiego Funduszu Inwestycyjnego, Hossa ProCapital zwrócił uwagę, że w przypadku młodych osób „gotowość inwestycyjna” nie zawsze jest pochodną wiedzy.

– Myślę, że gotowość inwestycyjna nie wiąże się aż tak z wiedzą, bo to jest właśnie kwestia prawdopodobieństwa, że w ogóle zainwestujemy. U mnie pierwsza inwestycja była w pierwszej klasie liceum - kupiłem kryptowaluty. Czy to się wiązało z moją wiedzą, doświadczeniem albo akceptacją ryzyka? Ani trochę. Ale był rok 2020 już po krachu, więc pozwoliło mi to zarobić. I właściwie dlatego tu jestem - bo to mnie wciągnęło. Dopiero potem przyszły akcje, obligacje i inne, bardziej klasyczne instrumenty – mówił Bartosz Kocjan. 

Własną historią początków inwestowania podzielił się również Olaf Obidowski, prezes Koła Naukowego Rynków Kapitałowych, Hossa ProCapital.

– U mnie było trochę podobnie. Miałem wtedy 16 lat [...] chodziłem do kantorów, bo przeczytałem w internecie, że kurs dolara jest stosunkowo niski i że jest szansa, że w dłuższym terminie będzie zwyżkował. Chodziłem po różnych kantorach w moim rodzinnym mieście i za oszczędności, które udało mi się zgromadzić, kupowałem dolary [...] Takie były moje początki [...] Potem doszły rozmowy ze znajomymi. Przyszedł czas pierwszej fali popularności Bitcoina - okolice 2018 roku - i znajomi zaczęli o tym rozmawiać. Do tego CD Projekt, inne bardziej popularne spółki i to wszystko płynnie przeszło w zainteresowanie giełdą. I tak do dzisiaj zostałem w tym temacie – opowiedział Olaf Obidowski.

Edukacja? Tak, ale nie „kolejna straszna lekcja”

Podczas debaty poruszono wątek źródeł wiedzy inwestycyjnej. Młodzi paneliści przyznali, że pierwszy, zupełnie naturalny kanał to internet: portale finansowe, ale przede wszystkim YouTube i inne social media. To tam „krążą” linki do ciekawych kanałów, tam się podsyła konta do obserwowania, i w końcu tam się dyskutuje w komentarzach. Problem w tym, że jakość tych treści jest bardzo nierówna. Obok materiałów ekspertów są filmy wprowadzające w błąd albo obiecujące szybkie fortuny.

Profesor Dominika Maison zwróciła przy tym uwagę, że z perspektywy całej populacji wygląda to inaczej: 33 proc. Polaków w ogóle nigdzie nie szuka wiedzy o inwestowaniu, a wśród tych, którzy szukają, media społecznościowe są tylko jednym z wielu źródeł. To pokazuje zarazem różnicę pokoleniową i pewną „bańkę” studentów ekonomii, którzy po prostu lubią szukać.

Bankier.tv

Tomasz Bilski przypomniał o kursach organizowanych przez Giełdę Papierów Wartościowych i o tym, że na wykłady „przychodzą nie tylko młodzi, ale też inwestorzy w starszym wieku, którzy swoje pierwsze kroki już postawili i… się rozczarowali”. Najczęściej dlatego, że wcześniej źle zrozumieli rynek albo wzięli na siebie zbyt duże ryzyko.

Z edukacją formalną - jak zgodzili się paneliści - nie jest łatwo

Od lat walczyłam o to, żeby w Polsce była wprowadzona edukacja finansowa. Natomiast zawsze się bałam tego, że ona zostanie wprowadzona w ten sposób, że będzie kolejna straszna lekcja, którą trzeba "odbębnić". I będą uczyli ludzie, którzy sami w życiu nie inwestowali – mówi Dominika Maison, profesor Uniwersytetu Warszawskego.

Jej zdaniem najlepszym rozwiązaniem jest wplatanie finansów w inne przedmioty (np. w matematykę) i jednocześnie akceptacja faktu, że w Polsce często to dzieci uczą rodziców inwestowania, a nie odwrotnie.

My jesteśmy takimi dziećmi lata” 

– My jesteśmy takimi dziećmi lata (odniesienie do "Gry o tron" - przypis redakcji) - zawsze rosło, gospodarka zawsze się rozwijała, nie pamiętamy złych czasów. To też wpływa na podejmowanie ryzyka, bo my wiemy, że i tak będzie lepiej. Pieniądze, które mamy teraz, są dla nas najmniejsze w historii; będziemy mieć coraz większe, bo nigdy nie było źle – podkreślił Bartosz Kocjan. 

– To jest ogromna różnica, bo właśnie nawet myśmy robiąc różne wywiady do badania („Barometr Gotowości Inwestycyjnej Polaków” - przyp. red.) z osobami inwestującymi szczególnie właśnie w takim wieku 50 -60 lat, to często przeżywały utratę tych pieniędzy, miały takie doświadczenie, które w państwa pokoleniu panów pokoleniu nie istnieje – zwróciła uwagę prof. Maison.

Emocje i lęk przed stratą

Jednym z wątków były reakcje inwestorów na niepowodzenia. Bilski mówił, że w praktyce maklerskiej często spotykał się z sytuacją, w której inwestor po dużej stracie „po prostu się żegna z inwestycjami”. Zapytał studentów, jak oni zareagowaliby na stratę na samym początku. Bartosz Kocjan: „jeżeli bym stracił pierwszy raz, to na pewno to zmniejsza prawdopodobieństwo tego, że dalej inwestuję”. Jednocześnie zaznaczył, że w jego otoczeniu działał „efekt społeczności”:

Wystarczyło, że jeden z nas zarobił, to znaczy, że się da.

Olaf Obidowski przyznał, że po 2-3 nieudanych próbach mógłby zrezygnować, zwłaszcza że nie miał w liceum inwestujących kolegów. Podkreślił, że w takim przypadku pomogłaby „wyższa świadomość finansowa tego, jak działają inwestycje” i możliwość przejścia czasowo do „mniej ryzykownych instrumentów”.

Prof. Maison wskazała na psychologiczne tło takich zachowań: „lęk przed stratą jest bardzo silnie zakorzeniony w naszej psychice, a szczególnie lęk przed stratą pieniędzy”. Przypomniała eksperymenty, w których samo „aktywowanie pieniędzy” zmieniało decyzje uczestników, i podsumowała: „mówienie człowiekowi »inwestycja na tym polega, że możesz też stracić« jest nieskuteczne”. Zamiast tego rekomendowała stopniowe oswajanie ryzyka – także na tzw. grze na sucho.

MiFID jako pierwsze lustro inwestora

Tomasz Bilski zwrócił uwagę także na rolę ankiet MiFID (ang. Markets in Financial Instruments Directive). 

Weryfikuj wiedzę, którą pozyskujesz z różnych źródeł, i weryfikuj swoją akceptację ryzyka (...) Już przy pierwszym kontakcie z inwestowaniem - w biurze maklerskim - mamy małe preludium do poznania siebie jako inwestora. Ankieta MiFID i regulacje implementowane z Unii Europejskiej pod nazwą MiFID II wymuszają na brokerze czy banku, który świadczy usługi maklerskie, zbadanie wiedzy, doświadczenia i akceptacji ryzyka po stronie inwestora – podkreślił Bilski. 

– Wynik ankiety MiFID mówi nam, co jest dla ciebie najlepsze. Oczywiście możesz to przełamać, możesz jako inwestor powiedzieć: „nie, ja chcę iść głębiej, szerzej, chcę zaryzykować”. Tu wchodzą emocje i ta „żyłka hazardu”. Ale zacznij: wypełnij ankietę MiFID, poznaj swoje preferencje, a potem skonfrontuj to z własnymi oczekiwaniami – dodał rozmówca.

„Nie stój, inwestuj

– Powiem tak dobitnie: nie stój, inwestuj. Inwestowanie jest dla każdego i każdy moment na rozpoczęcie inwestycji jest dobry. Jeżeli - i to słowo ‘jeżeli’ jest tutaj kluczowe - jeżeli już stworzyłeś swoją poduszkę finansową i masz rozdzielone środki, którymi dysponujesz na co dzień, od tych środków, które możesz przeznaczyć na inwestowanie, to jest właśnie ten moment – 

– A to, czy inwestować na długo, czy na krótko - jest tyle instrumentów na rynku, że można dopasować inwestowanie do siebie. Popatrzmy na kontrakty terminowe na indeksy, na waluty, na surowce, które wygasają co trzy miesiące - tam trzeba zareagować szybko, żeby mieć inwestycję "na krótko". Z drugiej strony są obligacje i są duże spółki z WIG20, które pozwalają budować portfel inwestycyjny na dłużej. Czyli: nie zwlekaj, bo nigdy nie będzie lepszego momentu, żeby zacząć stawiać pierwsze kroki na giełdzie – wymieniał Tomasz Bilski.

– Nie bój się inwestować [...] są różne rodzaje inwestycji. Jak ktoś się boi, jak ktoś nie ma tolerancji na ryzyko i nie wie, jak to robić, nie musi i studiować tego tematu, bo są ludzie, którzy muszą, mogą doradzić, tylko trzeba właśnie ich odpowiednio znaleźć – zwróciła uwagę prof. Maison.

Zapraszamy do obejrzenia i odsłuchania pełnej debaty o gotowości inwestycyjnej Polaków, która odbyła się podczas Forum Finansów Bankier.pl.

Bankier.pl
Źródło:
Dominika Florek
Dominika Florek
redaktor Bankier.pl

Redaktor prowadząca (p.o.) dział „Twoje Finanse – Biznes” w Bankier.pl. Doktorantka na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. Zajmuje się tematyką podatkową i konsumencką, śledzi także nowości w sektorze MSP. Monitoruje ofertę produktów bankowych dla firm, przygotowując rankingi kont dla przedsiębiorców. Śledzi zmiany legislacyjne i ich wpływ na przedsiębiorców. Prywatnie zgłębia temat motywacji podatkowej polskich podatników. Wierzy, że dobra książka potrafi wytłumaczyć świat lepiej niż niejeden wykres. Tel.: +48 539 733 969

Tematy

Komentarze (9)

dodaj komentarz
kroko1
gorzej jak się nie jest młodym i sił coraz mniej do odrabiania :/ jakoś jeszcze ciągnę, ale chciałbym coś wiecej na przyszłość odłożyć. jedyny plus, że nie mam długów w kruku tak jak kolega z pracy. ciekawe jak on sobie poradzi, bo na razie mówi, że ciężko.
humanres
dzieciaki które w 2008 roku podczas krachu biegały jeszcze w pieluchach myślą że w życiu zawsze jest tylko "na zielono" i "coraz lepiej". Ludzie wychowani w czasach gdy każdy "kosi siano", ma nowe BMW i tylko frajer nie gra na kontraktach terminowych bo przecież "nie da się stracić kasy":) dzieciaki które w 2008 roku podczas krachu biegały jeszcze w pieluchach myślą że w życiu zawsze jest tylko "na zielono" i "coraz lepiej". Ludzie wychowani w czasach gdy każdy "kosi siano", ma nowe BMW i tylko frajer nie gra na kontraktach terminowych bo przecież "nie da się stracić kasy":)

powodzenia młokosy! nie zapomnijcie wytrzeć mleka mamy spod nosa jak będzie korekta a tatusia z pracy wyrzucą i odetnie kurek pieniążków na wasze giełdowe inwestycje
peluquero
Ostatnio zapytałem osobę z rodziny czy osiągnęła już ‘gotowość inwestycyjną’ tylko inaczej to nazwałem, po prostu zapytałem czy ta cegła banknotów w tapczanie to jest na pamiątkę, czy rzeczywiście uwzględnione jest w tej INWESTYCJI np. ryzyko walutowe inflacyjne. Bo wszystko powyżej bieżącej konsumpcji do 3-6 miesięcznej poduszki Ostatnio zapytałem osobę z rodziny czy osiągnęła już ‘gotowość inwestycyjną’ tylko inaczej to nazwałem, po prostu zapytałem czy ta cegła banknotów w tapczanie to jest na pamiątkę, czy rzeczywiście uwzględnione jest w tej INWESTYCJI np. ryzyko walutowe inflacyjne. Bo wszystko powyżej bieżącej konsumpcji do 3-6 miesięcznej poduszki finansowej (czyli wszelkie wydatki) staje się z automatu inwestycją, nie ma czegoś takiego jak oszczędności, można to nazwać odkładaniem kapitału, niewydawaniem, albo inwestowaniem, ale na pewno nie oszczędnością, a już szczególnie nie w banknotach w walucie, czyli po prostu w długu, nie da się oszczędzać długu
enthe
Młodzi komsomolcy, to i głupi.
tomitomi
wy , szukacie frajerów ( dawców kapitału) , czy to jest tylko bicie piany ??
zoomek
„i tak to odrobią”.
Kto odrobi to odrobi a inni skoczą z mostu.
mroova
Prawda jest taka że cały "sektor finansowy" to banda cwaniaków zarabiających na ciężkiej pracy najniższych klas społecznych
zoomek
Nic nowego. Sam system rezerwy cząstkowej to zalegalizowana patologia.
I zaraz będziemy mieli powtórkę z 2008.
https://www.bitchute.com/video/yDUDpte199pc

Powiązane: Forum Finansów Bankier.pl

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki