Fatalny dzień na europejskich giełdach. WIG20 stracił blisko 4 proc.

Fatalny poniedziałek w Ameryce znalazł we wtorek przełożenie na notowania europejskich indeksów. Choć pełni strat nie udało się odrobić, z upływem godzin sytuacja ulegała poprawie, na zamknięciu dnia w ogonie europejskiego peletonu pozostał jednak rodzimy WIG20.

- Dow Jones spadał momentami o ponad 6 proc., zaliczając największy punktowy spadek w swej historii. S&P500 mocno spadł drugą sesję z rzędu, tracąc ponad 4 proc. Takich spadków na Wall Street nie widziano od dwóch lat. Ekstremalnie przewartościowane akcje szybko tanieją – pisał po zamknięciu wczorajszej sesji w USA Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl. Po takim finale dnia za oceanem, wtorek na europejskich giełdach zapowiadał się krwawo. I taki rzeczywiście był.

Najważniejsze indeksy w Europie: DAX, CAC, FTSE oraz IBEX rozpoczęły wtorkową sesję od blisko 3-proc. spadków. W Polsce WIG20 tuż po otwarciu tracił nawet 4 proc., by potem jeszcze rozszerzyć straty. Znalezienie wówczas na GPW rosnącej spółki było prawdziwym wyzwaniem.

Warto dodać, że ciężko wskazać powód tak gwałtownej reakcji rynków. Oczywiście Europa naśladowała Amerykanów i starą zasadą fatalny wieczór za oceanem przełożył się na fatalny start następnego dnia na Starym Kontynencie. Również w samej Ameryce brak jednak konkretnego wydarzenia, z którym można by powiązać krach. Wydaje się, że inwestorzy zobaczyli w końcu, jak daleko zaszła ta hossa.

Duży znak zapytania

Amerykanie w ostatnich tygodniach przyzwyczaili się do niewielkiej zmienności i ciągłego marszu indeksów w górę. Mocne piątkowe dane z tamtejszego rynku pracy, szczególnie w kwestii wzrostu płac, sprawiły, że znów głośniej zaczęto mówić o inflacji, a co za tym idzie i szybciej od oczekiwań podnoszonych stopach. Rozpoczęła się przecena, która w poniedziałek przyspieszyła. Na rynku o tak małej zmienności jak amerykańska giełda, nagłe mocniejsze spadki mogą wywołać panikę i zapewne to miało miejsce w poniedziałek i nakręciło jeszcze bardziej wyprzedaże.

Ta niepewność co do przyczyny spadków sprawiła, że nie obserwowaliśmy ani w poniedziałek, ani we wtorek, ucieczki do bezpiecznych przystani takich jak frank czy złoto. Notowania tego ostatniego zresztą, podobnie jak i ogólnego indeksu surowców, szły we wtorek w dół. Ta sama niepewność sprawiała, że Europa nie rozszerzała spadków dalej niż granica wyznaczona przez poniedziałkowe zamknięcie na Wall Street. W kolejnych godzinach wtorkowej sesji indeksy ze Starego Kontynentu zaczęły nawet częściowo odrabiać straty. Te najważniejsze dzień zakończyły ok. 2-2,5 proc. pod kreską.

(Bankier.pl)

Pomógł w tym m.in. dobry start wtorkowej sesji na Wall Street, gdzie mimo mocnych przedsesyjnych spadków, głównym indeksom szybko udało się wyjść ponad kreskę. Choć na rynku wciąż było widać nerwowość, zieleń na Wall Street była jasnym sygnałem, że poniedziałkowe spadki to mogła być tylko chwilowa korekta. Wyceny amerykańskich akcji wprawdzie wydają się już przesadnie „napompowane”, do szaleństwa z 2007 roku wciąż nam jednak daleko. Daleko jednak też póki co do finału dzisiejszej sesji na Wall Street, a przy tak dużej zmienności wtorkowy wynik równie dobrze może być negatywny.

Czerwień zalała GPW

Niestety, choć w Europie i Stanach Zjednoczonych widać było chęć do odbicia, w Polsce próba odrabiania porannych strat wypadła słabo. Przedpołudnie WIG20 spędził, podążając płasko w bok, po południu pogłębił tylko minima. Ostatecznie indeks polskich blue chipów zakończył dzień 3,75 proc. pod kreską i znalazł się tym samym w gronie najgorszych indeksów dnia w Europie. Dodatkowo tak dużych spadków WIG20 nie notował od sierpnia 2015 roku.

(Bankier.pl)

Wszystkie 20 komponentów indeksu WIG20 zakończyło wtorek stratą, co jest naprawdę rzadkim widokiem. Najmniej, 0,3 proc. straciło Orange, najwięcej 5,5 proc. Orlen, w którym rada nadzorcza dokonała wczoraj prawdziwego trzęsienia ziemi. Prezesa Jasińskiego zastąpił prezes Obajtek, wcześniej kierujący Energą. Ta ostatnia została bez prezesa, dziś straciła jednak „tylko” 1,8 proc.

Warto dodać, że dla indeksu WIG20 dzisiejszą sesja jest siódma spadkową z rzędu. Ostatni raz taka sytuacja na polskim indeksie blue chipów miała miejsce w czerwcu 2015 roku, a więc przeszło 2,5 roku temu. W całym XXI wieku było tylko dziewięć takich okresów.

Czerwienią zakończyły dzień także pozostałe główne indeksy z GPW. WIG stracił 3,3 proc., mWIG 2,6 proc., a sWIG 2,5 proc. Wśród średnich spółek, podobnie jak w przypadku WIG20, żadna ze spółek nie zakończyła dnia ponad kreskę. W sWIG-u były cztery takie podmioty: EnterAir, PCC Rokita, Altus TFI i Kogeneracja. Obroty na szerokim rynku wyniosły dziś 1,45 mld zł, były więc dwukrotnie wyższe niż średnia z ostatnich sześciu dni.

Adam Torchała

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
5 12 ri1212

Tak kończy się wzrost na kredyt bez fundametow czy wszyscy zapomnieli juz 2007

! Odpowiedz
3 4 takie_tam

Dokładnie tak! Banki Centralne nie są wszechmocne - dodruk też ma swoje granice.
Szerzej o tym, jak bardzo źle z nimi jest tutaj: http://bit.ly/2FU4QZ3

! Odpowiedz
WIG 0,71% 56 753,79
2019-05-24 17:05:00
WIG20 0,70% 2 188,20
2019-05-24 17:05:00
WIG30 0,73% 2 521,46
2019-05-24 17:15:00
MWIG40 0,74% 3 939,78
2019-05-24 17:04:45
DAX 0,49% 12 011,04
2019-05-24 17:37:00
NASDAQ 0,11% 7 637,01
2019-05-24 22:03:00
SP500 0,14% 2 826,06
2019-05-24 22:08:00

Znajdź profil

Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.