Lutowy raport z amerykańskiego rynku pracy zszokowały ekonomistów. Rządowe Biuro Statystyki Pracy podało, że w lutym w sektorach pozarolniczych przybyło zaledwie 20 tysięcy miejsc pracy.


To gigantyczne zaskoczenie. Ekonomiści spodziewali się wzrostu zatrudnienia o 180 tys. po sensacyjnie wysokim odczycie za styczeń, gdy przybyło aż 311 tys. etatów (po rewizji z 304 tys.) przy prognozach rzędu 165 tys.
To najniższy odczyt od września 2017 roku i jeden z kilku najniższych od zakończenia recesji w 2010 roku. Zapewne za jakąś część tej negatywnej niespodzianki odpowiadał wir polarny, jaki na przełomie tycznia i lutego ogarnął środkowe stany Środkowego Zachodu, na wiele dni paraliżując aktywność gospodarczą.
ReklamaZobacz także
Rynek walutowy zareagował dość umiarkowanie. Kurs EUR/USD do 14:43 podskoczył do 1,1230 z 1,1220 przed publikacją raportu BLS. Wyraźnie zaczęły za to tracić kontrakty na S&P500, które zniżkowały o prawie 0,8%.
Równocześnie pozytywną niespodzianką był silniejszy od oczekiwań wzrost płac. Przeciętna stawka godzinowa zwiększyła się o 0,4% mdm i 3,4% rdr, podczas gdy prognozowano jej wzrost o 0,3% mdm i 3,3% rdr. Roczna dynamika płac osiągnęła najwyższą wartość od 2009 roku.
Obliczana na podstawie osobnego badania ankietowego stopa bezrobocia obniżyła się do 3,8% z 4,0% miesiąc wcześniej wobec oczekiwań na poziomie 3,9%. Co ciekawe, liczby z badania ankietowego nie potwierdzają dramatycznie słabego odczytu urzędowego (czyli flagowego non-farm payrolls). Badanie aktywności zawodowej pokazało wzrost liczby pracujących o 255 tysięcy przy spadku liczby bezrobotnych (czyli osób poszukujących pracy) aż o 300 tysięcy. Liczba Amerykanów biernych zawodowo (czyli niepracujących i nieposzukujących zatrudnienia) wzrosła o 198 tys. i sięgnęła 95,2 mln.
KK























































