Amerykańska gospodarka w styczniu utworzyła aż 304 tysięcy miejsc pracy – poinformowało rządowe Biuro Statystyki Pracy (BLS). Był to rezultat zdecydowanie wyższy od oczekiwań ekonomistów.


W sektorach pozarolniczych zatrudnienie zwiększyło się o 304 tysięcy. Rynkowy konsensus zakładał przyrost o 165 tys. etatów – żaden z ekonomistów ankietowanych przez Bloomberga nie spodziewał się tak dobrego wyniku. Z drugiej jednak strony bardzo mocno zrewidowano dane za grudzień: z 312 tys. na 222 tys.
Drugim zaskoczeniem był ślamazarny wzrost wynagrodzeń. Przeciętna płaca godzinowa zwiększyła się w styczniu tylko o 0,1% mdm wobec oczekiwanego wzrostu o 0,3% mdm. W grudniu zwiększyła się ona o 0,4% mdm. W rezultacie roczna dynamika płac obniżyła się z 3,3% do 3,2% rdr.
ReklamaZobacz także
Stopa bezrobocia (najbardziej popularna miara – U3) nieoczekiwanie podniosła się z 3,9% do 4,0%. Ale już najszerszy agregat bezrobocia (U-6) obejmujący także osoby luźno związane z rynkiem pracy i niemogące uzyskać zatrudnienia na pełen etat podniosła się z 7,6% do 8,1%.
Wpływ na wzrost stopy bezrobocia mogło mieć najdłuższe w historii zamknięcie rządu federalnego. Z tego tytułu tymczasowo bez pracy zostało 175 tys. pracowników sektora państwowego.
Na plus należy zaliczyć fakt, że wskaźnik aktywności zawodowej wzrósł do 63,2%, osiągając najwyższą wartość od 2013 roku. Wciąż jest to jednak poziom niesatysfakcjonująco niski w porównaniu do stanu sprzed recesji w 2008 roku, gdy wynosił on 66%.
Krzysztof Kolany


























































