Moje wczorajsze pytanie o „koniec dramatu” było oczywiście nieco prowokacyjne i totalnie retoryczne. Sytuacja potoczyła się wczoraj podobnie i inwestorzy nadal nie czują się pewnie, po uzgodnionym w USA kompromisie.
Frank szwajcarski znowu rósł we wtorek w siłę. Uwagę zwracają też amerykańskie rynki kapitałowe, które zakończyły sesje na dużych minusach. Indeks SP500 zamknął się poniżej średniej z 200 dni, co otwiera drogę dalszym spadkom, a przynajmniej nerwowości.
Stopy procentowe w Australii pozostały na niezmienionym poziomie, to jest 4.75%. Wypowiedzi władz monetarnych odebrano łagodnie, a dolar australijski odnotował spadki. Dane z Europy i USA były w miarę zbliżone do oczekiwań rynkowych. Dziś publikacja indeksów PMI na starym kontynencie oraz ISM dla sektora usług amerykańskiej gospodarki.
Jak sytuacja na świecie odbija się na polskim rynku? Złoty oprócz ciągłego osłabiania się względem franka szwajcarskiego, oddał wczoraj też pola dolarowi. Po ostatecznym zamknięciu powyżej 2.80, rynek USD/PLN zbliżył się do średniej z 200 dni. Na obecnych wysokościach możemy więc mieć przerwę w dalszych wzrostach. Wsparcie jest widoczne na 2.82 oraz 2.80. Oczywiście można go też szukać na 2.77, ale zakładamy, że tak duży odwrót nie nastąpi. Oporem jest obecny poziom 2.85, a w dalszej kolejności 2.9.(wykres)
Sylwester Majewski
Forex-Desk




























































