To prawda, że euro drożeje przed wakacjami. Jednak kupowanie wspólnej waluty w czerwcu tuż przed lipcowym wyjazdem do kiepski pomysł.
Maj i czerwiec to miesiące najdroższego euro. Od początku istnienia wspólnej waluty to właśnie tuż przed wakacjami kurs EUR/PLN notował najwyższe poziomy. Następnie, po majowym wzroście i czerwcowej stabilizacji w lipcu, euro wyraźnie taniało.
Tendencję ilustrują poniższe wykresy. Niebieska linia obrazuje kurs w danym miesiącu w kolejnych latach. Z kolei pomarańczowa linia obrazuje średni kurs w danym miesiącu na przestrzeni lat.

Tendencja jest jeszcze bardziej wyraźna po kryzysie. Od 2009 roku euro notuje wzrosty w maju i czerwcu, aby w lipcu wyraźnie spaść.

Lipiec jest najlepszym miesiącem dla złotego. Europejska waluta średnio (na podstawie danych do 2002 roku) traciła tego miesiąca 7,73 grosza. Z kolei w maju euro najmocniej drożeje – przeciętnie o 4,41 grosza. Natomiast czerwiec jest okresem przejściowej stabilizacji przed spadkiem kursu EUR/PLN.

Z perspektywy historycznej kupowanie euro w czerwcu z myślą o wakacjach jest zatem kiepskim pomysłem – kupujemy bowiem drogo tuż przed spadkiem kursu. Należy jednak pamiętać, że chociaż historia lubi się powtarzać, to jednak od każdej reguły istnieją wyjątki - w tym roku maj był okresem spadku kursu EUR/PLN i wszystko wskazuje na to, że także w czerwcu będzie podobnie.
Piotr Lonczak
Analityk Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl



























































