Emilewicz: Chcemy utrzymać miejsca pracy

Staramy się dostarczyć instrumenty, aby przedsiębiorcy mogli utrzymać miejsca pracy - mówiła w środę na konferencji minister rozwoju Jadwiga Emilewicz.

(Kancelaria Prezesa Rady Ministrów)

Jak powiedziała szefowa resort rozwoju, rząd stara się "dostarczyć wszystkich instrumentów, aby przedsiębiorcy mogli utrzymać miejsca pracy".

Dodała, że każda firma, która znajduje się dziś w trudnej sytuacji, może skorzystać np. z dopłat z Funduszu Świadczeń Gwarantowanych na utrzymanie miejsc pracy. "Mamy instrumenty dla każdego" - podkreśliła.

Rozwiązania zawarte w tarczy dotyczą także dużych firm, nie są one ograniczone limitem de minimis, każda firma może skorzystać z tych rozwiązań - powiedziała minister rozwoju Jadwiga Emilewicz podczas konferencji prasowej. Każda firma, która dziś jest w trudnościach, może skorzystać z dopłat funduszu świadczeń gwarantowanych na utrzymanie miejsc pracy" - dodała.

"To rozwiązania, które są adekwatne do sytuacji, w której znaleźliśmy się dziś. Skutki finansowe wyliczyliśmy, jesteśmy gotowi w tej chwili na trzy miesiące. Jeśli sytuacja będzie się zmieniać, a ona jest bardzo dynamiczna (...), jeśli ta sytuacja będzie się przedłużać, to jesteśmy gotowi rozszerzyć wachlarz pomocy, zrobimy tyle, na ile będzie nas stać" - powiedziała Emilewicz.

"Jesteśmy gotowi dostarczyć wszelkich instrumentów. Jeżeli będzie się to w wiązało z nowelizacją ustawy budżetowej, czy rozluźnieniem zasad związanych ze stabilizacyjną regułą wydatkową, to już dziś wiemy (…) po rozmowach, że gotowość do rozluźnienia tej reguły na poziomie Komisji Europejskiej jest w tej chwili jasnym drogowskazem” - powiedziała Emilewicz.

Pozwolenia na pracę dla cudzoziemców przedłużone

Pozwolenia na pracę dla pracowników z zagranicy będą automatycznie przedłużone - powiedziała w środę minister rozwoju Jadwiga Emilewicz.

Minister wskazała, że w pakiecie antykryzysowym są rozwiązania, które sprawią, że wygasające "pozwolenia na pracę dla pracowników zagraniczych zostaną automatycznie przedłużone na czas trwania epidemii oraz 60 dni po jej zakończeniu". Wyraziła też nadzieje, że dzięki temu rozwiązaniu ustabilizujemy rynek pracy w Polsce.

Pytana o to, kiedy Polacy, którzy pracują w firmach czeskich, niemieckich czy litewskich, a dziś są objęci 14 dniową kwarantanną, będą mogli wrócić do pracy, minister wskazała, że "przekraczanie granicy bez żadnej kontroli i możliwości zbadania jest zagrożeniem". Jednocześnie - jak zaznaczyła - służby sanitarne mają wdrożyć procedury, które sprawią, że badania tych pracowników będą odbywać się z większą częstotliwością i regularnością, tak by ci pracownicy mogli wracać szybciej na rynek pracy.

Pomoc dla branży turystycznej

Szefowa resortu rozwoju pytana podczas środowej konferencji o możliwość odroczenia zwrotów dla klientów organizatorów turystyki o 180 dni, odpowiedziała, że to odroczenie zostało zapisane w ustawie.

Przypomniała, że obecnie firma turystyczna, która anulowała imprezę, musi dokonać zwrot w ciągu 14 dni. "W ustawie wydłużamy ten okres do 180 dni oraz dodatkowo wpisujemy możliwość zwrotu nie tylko w formie gotówki, ale w formie voucheru na inne wydarzenie turystyczne, które zostanie zrealizowane w terminie późniejszym" - wyjaśniła minister rozwoju.

"Pozwólmy przetrwać naszej bardzo prężnej branży turystycznej ten trudny okres" - zaapelowała do klientów.

Podkreśliła, że to, iż "możemy rozliczyć się z firmą właśnie w formie przyszłego świadczenia, jest dzisiaj dowodem solidarności, który powinniśmy zaoferować branży turystycznej".

"Nie zabraknie środków na dofinansowanie miejsc pracy"

Maląg podkreśliła na konferencji prasowej, że w tzw. tarczy antykryzysowej znalazły się projekty potężnego wsparcia finansowego dla przedsiębiorców. "Najważniejsze jest to, że nie zabraknie środków na dofinansowanie miejsc pracy. Zależy nam na tym, aby polskie rodziny, aby polscy pracownicy mieli pracę" - oświadczyła minister.

Jedno z rozwiązań - mówiła szefowa MRPiPS - odnosi się do elastycznego czasu pracy. "Pracodawca może obniżyć o 20 proc. wynagrodzenie i czas pracy pracownikowi, jednak nie mniej niż do pół etatu. Natomiast państwo i pracodawca biorą na siebie koszty po połowie tego obniżonego wynagrodzenia, jednakże państwo nie dopłaci więcej niż 40 proc. przeciętnego wynagrodzenia, czyli dopłacimy do tego wynagrodzenia pracownika ponad 2,5 tys. zł" - podkreśliła Maląg.

"To finansowanie będzie przez trzy miesiące i będzie ono obwarowane tym, że przez kolejne miesiące pracownik będzie pracował, ale pracodawca oceni swoją sytuację, zobaczy, czy jednak w niektórych wydziałach nie musi zastosować na przykład przestoju ekonomicznego. Tutaj również pójdzie wsparcie do pracodawców" - mówiła szefowa MRPiPS.

"Jeżeli pracodawca pracownikowi obniży wynagrodzenie, jednak nie mniej niż do minimalnego, my sfinansujemy po połowie koszty, a więc połowę minimalnego wynagrodzenia razem ze składkami pracodawca będzie miał zrefundowane z budżetu państwa" - dodała.

Maląg podkreśliła na konferencji prasowej w Warszawie, że rządowi zależy na tym, by "nie było wąskiego gardła", gdy pracodawcy zaczną składać wnioski o pomoc państwa w związku ze stratami spowodowanymi epidemią koronawirusa, bo - jak oceniła - to wsparcie musi być na tyle szybkie, by gospodarka była "na pełnym krwioobiegu".

"Tutaj pracowaliśmy w porozumieniu ze stroną społeczną - a więc wszystkie te zmiany, które będą się odbywały w przedsiębiorstwach, będą w uzgodnieniu ze stroną społeczną. To jest bardzo ważne, aby pracownicy czuli w pełni to wsparcie. Środki i siły na pełnych obrotach, pracujemy i jestem głęboko przekonana, że te wszystkie rozwiązania, które są zaproponowane dla małych, mikro, ale także dla dużych przedsiębiorstw, bo to jest ważne, że tak naprawdę wszystko jest siłą zamachową" - mówiła minister.

Podkreśliła, że duże przedsiębiorstwa dają zlecenia mniejszym. "Dlatego musimy równomiernie pomyśleć o szerokim wsparciu. I to wsparcie jest w tej ustawie +covidowej+ zawarte" - zaznaczyła Maląg.

"Jeśli chodzi o przedsiębiorstwa w kłopotach, będziemy patrzyli na to, jak ich obroty spadły; jeśli spadły o 15 proc. przez dwa miesiące, będziemy porównywali ten rok do roku poprzedniego. Jeśli obroty spadną o 25 proc. będziemy porównywali miesiąc do miesiąca" - dodała Maląg.

Zaliczki na PIT-y pracowników przesunięte

Zaliczki na PIT pracowników zostaną przesunięte o trzy miesiące, będzie formularz wniosku o np. umorzenie podatku, a wniosek będzie automatycznie przekazywany do urzędu skarbowego - zapowiedział w środę na konferencji prasowej w KPRM minister finansów Tadeusz Kościński.

Minister powiedział, że jednym z najczęstszych sygnałów, które docierają do resortu finansów, jest propozycja odroczenia lub nawet umorzenia należności podatkowych. Wyjaśnił, że w sytuacji nadzwyczajnej, z którą mamy do czynienia, firmy mogą występować do urzędów skarbowych z wnioskami o rozłożenie podatku na raty, przesunięcie terminu, a nawet umorzenie należności w ogóle.

"Przygotujemy wniosek, który znajdzie się w jednym miejscu na rządowej, dedykowanej stronie. Dzięki temu ograniczymy biurokrację i usprawnimy proces składania takich wniosków. Te wnioski będą automatycznie przekierowane do poszczególnych urzędów skarbowych" - zapowiedział.

Dodał, że zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią, resort finansów zrezygnuje z opłaty prolongacyjnej, by nie generować po stronie firm dodatkowych kosztów.

Kościński poinformował, że w przypadku rocznych deklaracji PIT nie będzie żadnych sankcji, jeżeli ktoś złoży je po terminie - do końca maja.

Poza tym, w przypadku firm zatrudniających pracowników przesunięte zostaną płatności zaliczek trzy miesiące. "Więc płatności za marzec, za kwiecień, za maj zostaną przesunięte na 20 lipca" - dodał.

Firm nie będą pozbawione dostępu do kredytów

Polskie firmy nie będą z dnia na dzień pozbawione dostępu do kredytowania działalności w związku z trudną sytuacją podczas epidemii koronawirusa; Komisja Nadzoru Finansowego wdrożyła już specjalne rozwiązania - powiedział w środę prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys.

"W ramach sektora bankowego Komisja Nadzoru Finansowego wdrożyła pakiet impulsów nadzorczych. Są to rozwiązania, które mają sektorowi bankowemu umożliwić bądź wprowadzić efektywne wakacje kredytowe, bądź przedłużanie istniejących kredytów obrotowych dla firm" - powiedział Borys na konferencji prasowej.

Podkreślił, że rozwiązania te są wprowadzane po to, aby polskie przedsiębiorstwa w tym trudnym okresie miały dostęp do finansowania i nie były pozbawione dostępu do kredytu z dnia na dzień.

Borys poinformował też, że wszystkie rozwiązania niezbędne dla przedsiębiorców, którzy będą chcieli skorzystać z pomocy, będą dostępne na stronie internetowej PFR. Znajdują się tam też formularze do kontaktu oraz jest uruchomiona specjalna infolinia.

Jak podkreślał Borys, instytucje rozwojowe jak PFR, BGK, KUKE czy ARP będą miały ofertę zarówno dla małych, jak i średnich i dużych firm.

„Jeżeli prowadzę sklep, warsztat, zakład produkcyjny i mam problem z dostępem do kredytu, mogę udać się do swojego banku i poprosić o kredyt z tzw. gwarancją de minimis BGK. Ta gwarancja zabezpiecza 80 proc. wartości kredytu. Liczymy więc, że banki będą gotowe takiego finansowania dostarczyć” - tłumaczył Borys.

Jak zaznaczył, taka procedura będzie dotyczyła zarówno małych, jak i średnich przedsiębiorstw. Natomiast duże firmy będą korzystać z planowanego w specustawie Funduszu Gwarancji Płynnościowych BGK.

„Będą dostępne dopłaty do kredytów. Jeżeli ktoś ubezpiecza obrót handlowy bądź kontrakt eksportowy, może zgłosić się do KUKE” - mówił Borys.

Jak dodał, dla firm transportowych, które znalazły się w szczególnie trudnej sytuacji, ARP przygotowała możliwość finansowania leasingu z odroczonymi płatnościami.

„W PFR mamy instrumenty kapitałowe; jeżeli któryś przedsiębiorca potrzebuje podwyższyć swój kapitał, jesteśmy gotowi, aby działać” - dodał Borys.

Fundusz do walki ze skutkami wirusa

Rząd powołuje specjalny fundusz, którego środki będą mogłby być wydatkowane na walkę z gospodarczymi skutkami koronawiruisa – poinformował na konferencji prasowej minister finansów Tadeusz Kościński. Dodał, że fundusz będą zasilać m.in. środki z emisji obligacji przez BGK i skarb państwa.

"Tworzy się specjalny fundusz przeciwdziałania COVID 19. Ma on bardzo otwarty charakter. Możliwe będzie zasilenie go zarówno z budżetu państwa, jak też z różnych innych fundusz celowych, które dysponują obecnie wolnymi środkami, jak również z obligacji skarbu państwa, czy też środkami z obligacji emitowanymi przez BGK. Wszystko to, by zapewnić jak największą płynność budżetu” – powiedział.

"Fundusz może również realizować zadania, które będą potrzebne jako impuls fiskalny do pobudzenia gospodarki. To jest 5. Filar tarczy antykryzysowej” – dodał.

Kościński wskazał, że środki zgormadzone w funduszu będą mogły być przeznaczone na całą gamę instrumentów związanych ze zwalczaniem skutków COVID, w tym na zasilenie funduszu pracy, funduszu gwarantowanych środków pracowniczych oraz innych podmiotów.

Fundusz będzie również mógł finansować programy rządowe realizowane przez PFR w zakresie wsparcia przedsiębiorców zarówno kapitałowe, jak też w formie różnych instrumentów finansowych. Kościński poinformował, że środki z funduszu będą przeznaczone np. na infrastrukturę, służbę zdrowia, biotechnologię.

Ustawa uelastycznia również zarządzanie budżetem państwa. Według Kościńskiego prezes rady ministrów będzie miał m.in. uprawnienia do przesuwania środków między częściami budżetowymi czy tworzenia nowych rezerw celowych, by można było szybko zareagować na potrzeby poszczególnych dysponentów środków publicznych na środki w celu zwalczania COVID.

autor: Magdalena Jarco, Wiktoria Nicałek, Marcin Musiał

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 8 marianpazdzioch

Takie podkręcanie moral hazard. Z każdym kryzysem jest coraz gorzej, bo albo państwo dopłaci, albo da zaisłek, umorzy długi, pupkę wytrze itd. Do tego jeszcze realne ujemne stopy, które jak mniemam zrujnowały teraz wielu ludzi, bo popchali się w drogie, niskomarżowe inwestycje, które na dodatek teraz będą bankrutować, a w najlepszym przypadku kuleć przez wiele lat. Ludzie zamiast działać ostrożnie, przewidująco zachęcani są przez populistyczną zarazę do nieostrożnych zachowań i elementarnego braku odpowiedzialności. Czy na czyms takim moze powstać coś trwałego?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 5 bonvivant

Jadzia co się martwisz, przecież to pozytywne wyzwania.

! Odpowiedz
2 4 eagleeye

Zapytam pani Marleno inaczej 2,5 tyś zl to netto czy brutto no i czy jest to kwota na czysto czy do oskładkowania i opodatkowania

! Odpowiedz
13 22 onurb

Politolog ekspertem od ekonomii i rozwoju gospodarczego. Jadźka jak ty mnie teraz zaimponowałaś. Niezłych fachowców mamy w tym rządzie.

! Odpowiedz
24 17 karbinadel

A przede wszystkim miejsce pracy Adriana

! Odpowiedz
7 12 mrbean

częściowo uda się utrzymać miejsca pracy, ale częściowo nie, stopa bezrobocia wzrośnie, nie ma innej opcji w zaistniałej sytuacji

! Odpowiedz
0 2 bha

I tak była duża tylko przez lata skrzętnie ukryta ...w elastycznym na maxa systemie taniej ,minimalnej,nie pewniej na maxa pracy zleceniowej ,o dzieło ,wymuszanych samozatrudnieniach i Ogromnej szaro-czarnej barwy niby zatrudniania

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne