Eksport towarów z Polski zanotował ostatnio bardzo słabe wyniki. Widać reakcję aktywności przemysłowej na pogorszenie koniunktury w Niemczech.


Wczoraj pisałem, że buforem bezpieczeństwa jest dla nas duży rynek wewnętrzny i widać to po saldzie handlowym, które wyraźnie się obniżyło – popyt wewnętrzny pozostaje bowiem mocny, podnosząc import, co przy słabej dynamice eksportu generuje deficyt handlowy.
We wrześniu eksport wzrósł zaledwie o 0,3 proc. rok do roku. Patrząc na poziom sprzedaży zagranicznej (po wyeliminowaniu czynników sezonowych), jest on wciąż niższy niż na przełomie 2017 i 2018 r. Czyli w tym roku eksport stoi praktycznie w miejscu. Import z kolei wzrósł we wrześniu o 5,4 proc. Saldo handlowe wyniosło -449 mln euro, a w ujęciu 12-miesięcznym spadło do -0,6 proc. PKB i było najniższe od grudnia 2014 r.
Pogorszenie salda handlowego to najbardziej dobitny przejaw rozjazdu popytu zewnętrznego i wewnętrznego. Na razie samo pogorszenie salda nie jest żadnym problemem, bo jest ono bardzo blisko zera. Ale należy obserwować trendy w popycie zewnętrznym i wewnętrznym. Wątpliwe wydaje się, by popyt wewnętrzny nie zareagował w końcu na słabość otoczenia zewnętrznego.
Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.

























































