REKLAMA

Ekspansja gospodarcza Chin w Afryce

2006-04-14 06:35
publikacja
2006-04-14 06:35
Spektakularna ekspansja gospodarcza Chin w Afryce zaczyna wzbudzać zazdrość w państwach Zachodu. Imponujący 5,2-procentowy wzrost gospodarczy Afryki jest w znacznej mierze efektem chińskich inwestycji. Blisko 700 chińskich firm zbudowało już swoje przyczółki, inwestując na Czarnym Lądzie.

Chiny mogą poszczycić się ogromnymi dokonaniami w zakresie ekspansji gospodarczej na kontynencie afrykańskim, gdzie dotychczasowi gracze, tacy jak USA, Francja czy Anglia są dziś sukcesywnie wypierani przez biznesmenów z dalekiego kraju. na naszych oczach Chiny stają się trzecim po USA i Francji partnerem handlowym Afryki. W ostatnich latach odnotowujemy przyrost obrotów chińsko-afrykańskich na poziomie 50 - 60 proc. rocznie.

Ekspansja Państwa Środka

Śmiałe poczynania chińskiego biznesu zyskują wsparcie polityczne ze strony władz chińskich. Organizowane coraz częściej w Pekinie rządowe spotkania na szczycie przedstawicieli państw afrykańskich bez wątpienia służą rozwojowi doskonałych stosunków gospodarczych. ekonomiczna ekspansja chińskiego biznesu na czarny ląd rozpoczęła się w latach 60., kiedy państwa Zachodu i ZSRR były zajęte zimną wojną. Zbiegła się ona w czasie z ostatecznym rozpadem systemu kolonialnego w Afryce. Zainicjowane wówczas chińskie zaangażowanie gospodarcze w tym regionie daje dziś niezwykłe profity w postaci dostępu do coraz cenniejszych surowców, a w szczególności ropy naftowej, gazu ziemnego, metali czy drewna. Nowy etap dynamicznego rozwoju ekspansji chińskiej w Afryce datuje się od 2000 r., kiedy to odbyło się pierwsze chińsko-afrykańskie Forum w Pekinie. W ciągu dwóch lat (2002 i 2003) chińsko-afrykańskie obroty handlowe wzrosły dwukrotnie, osiągając wartość 18,5 mld dolarów, a w 2004 r. wzrost ten wyniósł już 60 proc. W tym samym roku, chińskie bezpośrednie inwestycje w Afryce wynosiły 900 mln dolarów, co stanowiło 6 proc. wszystkich światowych inwestycji na tym kontynencie. Według ostatnich danych Pekinu, w okresie 10 miesięcy 2005 r. obroty handlowe między Chinami a krajami afrykańskimi wzrosły o 39 proc., przekraczając poziom 32,17 mld dolarów, z czego chiński eksport to 15,25 mld dolarów, zaś import 16,92 mld dolarów. Największy wpływ na poziom tych wskaźników miał dynamiczny wzrost importu ropy naftowej z Sudanu.

Skarby afrykańskiej ziemi

Dla każdego uważnego obserwatora jest dziś oczywiste, że chiński biznes w poważnym stopniu zagroził europejskiej dominacji na tym kontynencie. Chińczycy dostrzegli, że kontynent afrykański, ze swymi licznymi bogactwami naturalnymi stanowi doskonałe miejsce dla zaspokojenia rosnącego zapotrzebowania na surowce chińskiego sektora produkcyjnego. Obecnie Chiny są drugim po USA konsumentem ropy naftowej. W ciągu ostatnich dwudziestu lat zużycie ropy w Chinach wzrosło czterokrotnie i wynosi 7,2 mln baryłek dziennie. Krajowe wydobycie tego surowca zaspokaja połowę aktualnych potrzeb chińskiej gospodarki. Tak więc afrykańskie złoża ropy stanowią nie lada gratkę dla Chińczyków. Ponadto import ropy z Afryki pozwala na zapewnienie dywersyfikacji dostaw nośników energii i większe uniezależnienie od sytuacji na Bliskim Wschodzie. Analitycy przewidują kontynuację tego trendu w następnych latach. Dlatego chińskie firmy inwestują w eksploatację złóż ropy naftowej i gazu ziemnego w różnych rejonach tego ogromnego kontynentu. Około 25 proc. importowanej przez Chiny ropy pochodzi z Sudanu, który jest drugim po Nigerii producentem tego surowca w Afryce oraz z Zatoki Gwinejskiej. Pozyskuje się także nowe pola roponośne w Zachodniej Afryce, np. Mauretanii. W państwach posiadających duże zasoby ropy, jak: Sudan, Nigeria, Angola i czad, wpływy tradycyjnych państw kolonialnych nieustannie maleją na rzecz Chin. Dzieje się tak dlatego, że chiński rząd przed podpisaniem kontraktu na eksplorację lub produkcję nie przedstawia politycznych warunków rządom afrykańskim. Chiny nie ulegają bowiem naciskom światowych organizacji w zakresie ochrony środowiska i przeciwdziałania korupcji.

Chińskie wsparcie

Już około 680 państwowych firm chińskich zainwestowało w Afryce m.in. w przemysł wydobywczy, elektroenergetyczny, budownictwo, telekomunikację, przeróbkę metali i drewna. Drogi, mosty i tamy budowane przez chińskie firmy, powstają znacznie niższym niż dotąd kosztem, posiadają dobrą jakość, a czas realizacji takich przedsięwzięć jest wielokrotnie krótszy niż dotychczas. Chińczycy inwestują w różnych miejscach, nawet takich, które na Zachodzie są uważane za mało dochodowe. W rezultacie, zamknięte niegdyś kopalnie miedzi w Zambii wznowiły wydobycie tego metalu. Ponownie uruchomiono dawno opuszczone szyby naftowe w Gabonie. Gabon, państwo tradycyjnej dominacji biznesmenów znad Sekwany, stanowi dziś istotny cel chińskiego biznesu. Chińczycy stawiają tam budynki administracyjne, szpitale, szkoły i zakłady przemysłowe. Imponujące wystroje budynków rządowych z marmurów i cennych drzew egzotycznych zawsze już będą przypominać gabońskim politykom o chińskiej potędze gospodarczej. Taka sytuacja wzbudza uzasadnione zdenerwowanie w Paryżu. Działania chińskiego biznesu otrzymują wsparcie w postaci przemyślanej polityki ze strony własnego państwa, które również angażuje się w projekty gospodarcze w Afryce. Około 500 inwestycji drogowych jest kierowanych przez państwowe przedsiębiorstwo China Road and Bridge Corporation, co zapewnia kontrakty dla ponad 40 chińskich firm z tej branży. Ważne dziś regiony aktywności chińskiej to: Etiopia (przemysł telekomunikacyjny), Kongo (kopalnie miedzi), Kenia i Nigeria. W Kenii Chińczycy wyremontowali drogę między Mombassa i Nairobi, a dla Nigerii umieścili na orbicie pierwszego satelitę telekomunikacyjnego. Bardzo obiecująco rozwija się współpraca z republiką Środkowoafrykańską, gdzie Chińczycy inwestują w budownictwo mieszkaniowe oraz obiekty sportowe. Wybudowano tu także fabrykę chińskich rowerów.

Biznes bez barier

Na specjalną uwagę zasługuje casus Angoli. Po wznowieniu zerwanych ponad 30 lat temu stosunków, była portugalska kolonia, stała się drugim co do wielkości partnerem handlowym Chin w Afryce. Obecnie eksport ropy do Chin stanowi tu około całkowitego wydobycia. Otwarta na 17 lat linia kredytowa, o wartości 2 mld dolarów i oprocentowaniu 1,7 proc., może wydawać się nieopłacalna dla banku chińskiego. Jednak Chińczycy zarobią na tym znacznie więcej niż wyniosą odsetki, otrzymają bowiem lwią część lukratywnych kontraktów na odbudowę tego państwa, zniszczonego 30-letnią wojną domową. a jest co odbudowywać: linie kolejowe, szkoły, drogi, mosty, szpitale, budynki administracyjne itp. W zamian za pomoc, już dziś Chiny otrzymują 10 tys. baryłek ropy dziennie. Około 30 proc. wartości kredytu będzie zakontraktowane przez rodzime firmy angolskie. Być może pozostałe, niezagospodarowane 70 proc. zostanie przeznaczone na cele inne niż odbudowa państwa skoro część z tych pieniędzy już zasiliła fundusz wyborów, które odbędą się w 2006 r. Tym się jednak w Pekinie na razie nikt nie przejmuje. Chińczycy wykorzystują Afrykę także dla unikania barier gospodarczych. W odpowiedzi na europejskie i amerykańskie ograniczenia w przemyśle lekkim rozpoczęli lokowanie swej produkcji tekstylnej na czarnym ladzie. W Luandzie powstaje Chinatown, stanowiące azjatycki dom chińskich menedżerów, a w Maputo - hipermarket zaopatrzony wyłącznie towarami sprowadzonymi z Chin. Bezpośrednie połączenia lotnicze z wielu miast afrykańskich ułatwiają wzajemne kontakty.

Kredyty i tytoń

Poczynania gospodarcze chińskich przedsiębiorstw głęboko przeobrażają Afrykę. W czasach, gdy biali farmerzy dominowali w rolnictwie w Zimbabwe, tytoń sprzedawano na międzynarodowych aukcjach. Dziś na takich aukcjach panuje błogi spokój, ponieważ tytoń trafia bezpośrednio do Chin, jako spłata kredytów z chińskich banków, zaciąganych na inwestycje w bankrutujące przedsiębiorstwa państwowe. Podczas gdy rolnictwo Zimbabwe bankrutuje, Chińczycy przejmują ziemię od rządu tego kraju, skonfiskowaną niegdyś białym farmerom. Chińczycy nie zapominają także o nader specyficznych i tradycyjnie kontrowersyjnych obszarach możliwej aktywności gospodarczo-politycznej. Nie od dziś wiadomo, że Afryka stanowi także doskonały rynek zbytu sprzętu wojskowego. W latach 90., podczas wojny w Erytrei, Chiny sprzedały tu uzbrojenie za ponad 1 mld dolarów. W dalszym ciągu są zaangażowane w handel uzbrojeniem z Zimbabwe i republiką Środkowoafrykańską. Sprzedaż broni bez wątpienia umacnia więzi z politycznymi liderami tych krajów, lecz celem tych działań jest także ochrona interesów chińskich w Afryce. Chińska aktywna eksploracja zasobów ropy naftowej w Afryce wymaga wzmocnienia ich zabezpieczenia, co prowadzi także do tego, że Pekin wysyła do Afryki swych ekspertów wojskowych, aby szkolili kontrpartnerów gospodarczych. Obok wymiernych korzyści ekonomicznych, na skutek takich posunięć, Chiny zyskują także ważnych afrykańskich sojuszników (Sudan, Zimbabwe, Nigeria) dla swych politycznych celów na forum ONZ.

Problematyczna aktywność

Tak zauważalna aktywność chińska w Afryce musi rodzić także pewne problemy. Gdy w 2004 r. deficyt obrotów handlowych RPA z Chinami, osiągnął kwotę 400 mln dolarów, wezwano do bojkotu chińskich produktów, których import był przyczyną wzrostu bezrobocia. Ten sam problem pojawił się także w innych krajach, np. Senegalu, gdzie import taniego chińskiego obuwia stanowił poważne zagrożenie dla miejscowej produkcji. Dokonując oceny chińskiej ekspansji gospodarczej na kontynencie afrykańskim nie sposób nie zauważyć, że proces ten jest głęboko przemyślany, konsekwentnie realizowany i na ile to możliwe - wspierany przez państwo. Chiny budują stosunki z Afryką poprzez dostarczanie jej zintegrowanego pakietu pomocy, która kreuje warunki udziału w rynku afrykańskim chińskim firmom na długie lata. Nieodparcie nasuwa się wniosek, że Chiny postępują właściwie według opracowanej przez Zachód strategii ekonomicznej wobec biednych państw, polegającej na zgrabnym połączeniu eksploatującego biznesu z pomocą. W celu wsparcia interesów chińskich przedsiębiorstw w Afryce, Chiny umorzyły łącznie 10 mld dolarów długów krajom tego regionu, wysyłają lekarzy i przyjmują tysiące studentów i pracowników afrykańskich na uniwersytety i szkolenia w Chinach.

W świetle faktów gospodarczych, poza dyskusją pozostaje, że imponujący 5,2 proc. wzrost gospodarczy Afryki jest w znacznej mierze efektem chińskich inwestycji.

Gospodarcze wizyty przywódców

Jest wysoce prawdopodobne, że obecność chińskich firm w Afryce doprowadzi w końcu do konfliktu interesów z byłymi państwami kolonialnymi, jak Francja czy Anglia. Jednak Chińczycy są świetnymi kontrahentami dla krajów afrykańskich, a ich rosnące doświadczenie w rozmowach z rozwijającymi się krajami przynosi coraz lepsze efekty. Przegrywają na tym polu państwa zachodnie, które, nie mogąc się pogodzić ze utratą lukratywnych kolonii, nie umieją rozmawiać z tymi krajami na zasadach partnerskich. a tego w Afryce nikt nie lubi. Przywódca Chin, Hu Jintao, osobiście odwiedza kraje afrykańskie, torując w ten sposób drogę dla chińskiego biznesu. Jego ubiegłoroczne wizyty w Egipcie, Gabonie i Algierii na pewno pomogą chińskim firmom w działalności na czarnym lądzie.

JAN MAZUREK
Źródło:
Tematy
Zrealizuj plany dzięki Pożyczce Internetowej. RRSO: 9,04%

Zrealizuj plany dzięki Pożyczce Internetowej. RRSO: 9,04%

Komentarze (6)

dodaj komentarz
~Europejczyk
Żałosny wysiłek w celu opluwania Polski i kompletnie bez potwierdzenia w rzeczywistości. Od 1945 roku w Polsce rządzili socjal liberałowie skorumpowani i zaprzedani obcemu państwu. Dzisiejszy obraz Chin udowadnia że demokracja europejska i amerykańska jest owiele mniej wydajna gospodarczo o systemu politycznogospodarczego w Chinach Żałosny wysiłek w celu opluwania Polski i kompletnie bez potwierdzenia w rzeczywistości. Od 1945 roku w Polsce rządzili socjal liberałowie skorumpowani i zaprzedani obcemu państwu. Dzisiejszy obraz Chin udowadnia że demokracja europejska i amerykańska jest owiele mniej wydajna gospodarczo o systemu politycznogospodarczego w Chinach a Chiny znając wszystkie słabości demokracji znakomicie to wykorzystują i budują swoją potegę na bazie współpracy z krajami "zachodu" i przekroczyli już próg za którym nikt nie jest w stanie ich powstrzymać. W brew pozorom Polska ma duże szanse obronić się przed ekspansją Chin ponieważ mamy główny Chiński atut - dobrze wykształconą tanią siłę roboczą.
crispo
Byc wykształconym, to nie oznacza że mozna sobie radzić i tak siebie nazywac. Popatrz ile chinczyków zna angielski, i jak go zna, popatrz jaką mają desperacje do pracy, popatrz jak potrafią zrobic. Jedyna obrona , to wprowadzanie różnych restrykcij, zakazów, ograniczen, i t.d. Ale pamiętajmy, ze to do dobrego jeszcze nikogo nie Byc wykształconym, to nie oznacza że mozna sobie radzić i tak siebie nazywac. Popatrz ile chinczyków zna angielski, i jak go zna, popatrz jaką mają desperacje do pracy, popatrz jak potrafią zrobic. Jedyna obrona , to wprowadzanie różnych restrykcij, zakazów, ograniczen, i t.d. Ale pamiętajmy, ze to do dobrego jeszcze nikogo nie doprowadziło.
~bi.
A oże by tak zacząć to "zaprowadzanie" od siebie samych? Bo coś mi się zdaję, że w tej sprawie ostatnio zgubiliśmy gdzieś kompas.

Juz ponad 20 lat temu znajomy Brytyjczyk, który spędził kilka lat w Chinach, mówił, że Chiny to miliard ludzi jednym szregiem kroczących naprzód. Nie lubi się tam za bardzo tych, którzy zbyt
A oże by tak zacząć to "zaprowadzanie" od siebie samych? Bo coś mi się zdaję, że w tej sprawie ostatnio zgubiliśmy gdzieś kompas.

Juz ponad 20 lat temu znajomy Brytyjczyk, który spędził kilka lat w Chinach, mówił, że Chiny to miliard ludzi jednym szregiem kroczących naprzód. Nie lubi się tam za bardzo tych, którzy zbyt wybiegają przed szereg, ale do zostających w tyle z szeregu zawsze wyciągną się jakieś pomocne dłonie...
~lon
a my wysylamy wojska kolonialne i gowno z tego mamy . Wydobycie baryłki ropy w Iraku koszt 2 dolary słownie dwa cena na rynkach 70 dolarow . Amerykanie wiedzą gdzie interes nawet kosztem oklamania opinii publicznej . Mam pozostaje wtyd i hańba na lata .
~Kecarkoatla
Na pocieszenie powiem, że biorą i będą brać od nas "kaprolaktam"
Pozdrawiam Kecarkoatla
~Alina
A wkrajach takich jak Polska do świadomości większości obywateli nie dotarło jeszcze, że Chiny to dzisiaj najszybciej rozwijające się pod względem ekonomicznym ( i nie tylko) państwo Świata. Dla naszych przygłupawych polityków Chiny to dalej kraj w którym sprawowany jest okrutny komunistyczny reżim, szaleje policja politycznya a A wkrajach takich jak Polska do świadomości większości obywateli nie dotarło jeszcze, że Chiny to dzisiaj najszybciej rozwijające się pod względem ekonomicznym ( i nie tylko) państwo Świata. Dla naszych przygłupawych polityków Chiny to dalej kraj w którym sprawowany jest okrutny komunistyczny reżim, szaleje policja politycznya a na Placu Niebiańskiego Spokoju morduje się tysiące desydentów. (Taką informację można np przeczytać w wydanej niedawno Encyklopedii Geografii). Niedawno również jeden z naszych ambitnych polityków nawoływał w Waszyngtonie do zaprowadzenia "demokracji" w Chinach.

A Świat poglądy głupawych polskich polityków ma gdzieś głęboko....

O wydarzeniach na Placu Niebiańskiego Spokoju nie chcą rozmawiać nawet sami Chińczycy - to tylko rozdrapywanie zabliźnionych już ran. Świat z Chińczykami współpracuje i handluje. .

Za kilka lat dzieci tych samch gardłujących za demokracją w Chinach matołków będą jeździły do pracy w Chińskich przedsiębiorstwach. Tak jak ich poprzednicy do Niemiec, Anglii czy Hiszpanii. A w Polsce ? A Polska to będzie kraj pomników ku czci i chwale oraz kuźnia młodych kleryków. Dewotów mamy już na pęczki i to takich w najgorszym stylu o których już w XVIII w. pisał Ksiądz Biskup I. Krasicki.

Powiązane: Chiny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki