Kilkadziesiąt tysięcy osób, głównie zwolenników opozycji i członków związków zawodowych, wyszło w środę na ulice kolumbijskich miast w proteście przeciwko prezydentowi Abelardo de la Esprielli. Pełni on najwyższy urząd w państwie od dwóch miesięcy.


Manifestacje są pierwszymi masowymi wystąpieniami przeciwko administracji konserwatywnego prezydenta, który objął stanowisko 7 sierpnia br. Organizatorami protestów były środowiska związane z kolumbijską lewicą, największe centrale związkowe, a także niektóre organizacje studenckie.
Podczas środowych demonstracji domagano się poprawy warunków życia mieszkańców Kolumbii, w tym przede wszystkim wzrostu wysokości pensji pracowniczych oraz emerytur.
Manifestanci kontestowali też wprowadzone przez administrację prezydenta De la Esprielli przepisy służące zwalczaniu przez służby porządkowe gwałtownych demonstracji. Nowa regulacja umożliwia policji szybszą interwencję m.in. w przypadku blokowania dróg.
„Nie będziemy tolerować przemocy, wandalizmu i blokad szkodzących prawom milionów obywateli! (…). Nie istnieje prawo do niszczenia, blokowania czy atakowania sił porządkowych” – napisał w sieci X prezydent Kolumbii.
Wprawdzie w większości kolumbijskich miast manifestacje miały spokojny przebieg, ale nie brakowało też konfrontacji demonstrantów z policją. Do największych rozruchów doszło w Medellin, na południu, gdzie młodzi uczestnicy protestu rzucali butelkami i kamieniami w służby porządkowe, a także próbowali zablokować ruch na głównych arteriach miasta. (PAP)

zat/ zm/



























































