Autostrady budujemy dla siebie, a nie na Euro 2012. Pośpiech, który może być przyczyną usterek nie jest wskazany. W końcu drogi budujemy na lata, a nie sezony. 5 lat temu nowy rząd PO-PSL obiecał, że do rozpoczęcia Mistrzostw Europy będziemy mieli ponad 2 tys. km autostrad i ponad 5 tys. km dróg ekspresowych. Brakuje najważniejszych odcinków, ale tragedii nie ma.
Nie będzie autostrady z Katowic do Gdańska (A1). Na razie jeden 200 km odcinek łączy Trójmiasto z Toruniem. Zabraknie dróg ekspresowych łączących Poznań i Łódź z Wrocławiem (S8 i S5). Ekspresówka z Krakowa przez Kielce do Warszawy (S7) na razie pozostaje w sferze marzeń. Najgorzej jest na wschodzie Polski. Odcinek A4 z Krakowa do Korczowa ma status drogi w budowie. Na razie nie ma szans na szybkie połączenie ekspresówką Lublina i Białegostoku z Warszawą.
Czy plany rządu były zbyt ambitne?
Na razie gotowe jest ponad 1 tys. km autostrad i prawie 800 km dróg ekspresowych. Na drogi do 2012 roku mieliśmy wydać ponad 120 mld zł. Jednak do końca 2012 roku wydamy ok. 77% tej kwoty. Zabrakło czasu na to, aby wszystkie inwestycje zrealizować w terminie. Plany rządu były bardzo ambitne i chyba nikt rozsądny nie mógł wierzyć, że uda się je zrealizować. Na przeszkodzie nie stanął brak środków – zawiódł czynnik ludzki.
Wybitnym przykładem jest słynny odcinek strykowski odcinek A2 – najpierw zrezygnowali Chińczycy. Potem okazało się, że wykonawca nie płacił. Nikt nie jest winny, ale urzędnicy premie dostali. Mimo wszystko lepiej stawiać poprzeczkę wysoko. Pytanie tylko, czy rząd wiedział od początku, że się nie uda?
Po co budujemy drogi?
Krzysztof Kolany ma 100% rację twierdząc, że drogi budujemy nie dla kibiców przyjeżdżających na Euro 2012, które trwa raptem dwa tygodnie. Dla kibiców zbudowano stadiony. Drogi są dla nas. Nie tylko po to, by szybciej przejeżdżać pokonywać trasy między głównymi ośrodkami miejskimi, ale przede wszystkim, aby było bezpieczniej. To nie alkohol zabija najwięcej osób na drogach, ale brak pasa bocznego.
W 2011 roku wykryci nietrzeźwi kierujący samochodami stanowili zaledwie 0,8% wszystkich zmotoryzowanych uczestników dróg. W tym samym roku na autostradach i drogach ekspresowych wydarzyło się tylko 0,9% wypadków, w których zginęły 64 osoby (1,5% ogółu ofiar śmiertelnych).
Drogi nie będą darmowe
Niestety szerokie drogi w Polsce nie będą darmowe. Samochody ciężarowe za przejazdy autostradami muszą płacić od lipca zeszłego roku. Systemem viaTOLL obejmuje ok. 1800 dróg krajowych, ekspresowych i autostrad. Od czerwca br. za przejazd autostradami zapłacą także kierowcy samochodów osobowych. Prywatne autostrady z założenia miały być płatne.
Niestety rząd obiecując nam państwową sieć autostrad nie wspominał o tym, że trzeba będzie uiszczać opłatę za przejazd. Nie tylko w podatku zawartym w cenie paliwa, ale fizycznie wrzucając do kasy 10 groszy za każdy przejechany kilometr. Biorąc pod uwagę cenę paliwa, chętnych na autostrady znacznie ubyło – na jazdę po nich stać będzie tylko najbogatszych.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl


























































