Dominiak: WallStreet to papierek lakmusowy środowiska inwestorów

O nadchodzącej konferencji WallStreet22, bolączkach polskiego inwestora indywidualnego oraz perspektywach stojących przed krajowym rynkiem kapitałowym rozmawiamy z Jarosławem Dominiakiem, prezesem Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.

(SII)

Michał Żuławiński: Przed nami już 22. edycja konferencji Wall Street. Jak wyglądały początki tej inicjatywy?

Jarosław Dominiak, prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych: Odkryję pewną tajemnicę. To 22. konferencja, choć Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych dopiero w przyszłym roku skończy 20 lat. Wynika to z tego, że WallStreet stanowi kontynuację naszych aktywności z czasów, gdy byliśmy studentami Akademii Ekonomicznej (dziś Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu – przyp.red.) i pochłonęła nas tematyka rynku kapitałowego.

Przy okazji jednej z kilku konferencji tematycznych, która dedykowana była studentom, okazało się, że miejsc dla uczestników zabrakło już po trzech dniach zapisów, a oprócz studentów dotarli do nas także inni ludzie. Zobaczyliśmy, że jest duże „ssanie” i potrzeba stworzenia organizacji reprezentującej inwestorów, tak jak miało i ma to miejsce w Europie Zachodniej.

Można więc powiedzieć, że WallStreet to był udany start-up.

Zdecydowanie tak. Marka, którą udało się zbudować, stanowi powód do satysfakcji i jest silnym aktywem w ręku Stowarzyszenia oraz całego środowiska.

Czym zatem dla środowiska inwestorskiego WallStreet jest dziś?

Trochę uzurpujemy sobie miano „największego i najważniejszego spotkania inwestorów”, ale wynika to z tego, że gdy zbiera się już ok. 1000 osób to jest to już prawdziwy papierek lakmusowy dla całego środowiska. Staramy się odzwierciedlić jego bolączki. Rozmawiamy z decydentami i reprezentantami rynkowej infrastruktury, omawiamy zagadnienia związane z warsztatem inwestora indywidualnego i poruszamy to, co w danym momencie cieszy się zainteresowaniem. Mamy ponad 50 wykładowców i uczestników dyskusji, naprawdę można sobie uszyć na miarę własny program konferencji. Chcemy zaprezentować szerokie spektrum i zapewnić to, na co zapotrzebowanie zgłaszają sami zainteresowani.

Obecność wykładu dotyczącego kryptowalut stanowi odpowiedź na pytania inwestorów?

Tak, była o to prośba. Mówiąc żartobliwie, bo sam po sobie to mogę potwierdzić - wydaje mi się, że inwestorzy z ryku akcyjnego mogli tu zostać trochę z tyłu. Jeżeli pojawiają się pytania o kryptowaluty, to głównie o usystematyzowanie informacji o tej klasie aktywów. Jest tyle rozbieżnych opinii: Warren Buffett mówi, że to będzie katastrofa, z drugiej strony są inni poważni ludzie, którzy widzą w tym przyszłość. Nie wchodzimy w niuanse techniczne dotyczące kryptowalut, ale chcemy usystematyzować wiedzę o tym obszarze.

Mimo wszystko część środowiska nadal patrzy na kryptowaluty dosyć niechętnie…

Jeżeli mówimy o mądrości rynku, to kiedy inwestor szuka stopy zwrotu, to pójdzie tam, gdzie ona występuje. Nie jest ograniczony komitetami inwestycyjnymi, polityką funduszu itp. To mobilny człowiek, który chce pomnażać swój kapitał. To, że interesuje się rynkiem, na którym jest płynność i są stopy zwrotu, to oczywiste. Nie staramy się robić żadnej krucjaty i mówić „czekajcie, to jeszcze nie czas na kryptowaluty”.

Dla niektórych bitcoin był póki co pierwszą inwestycją w życiu. Czy da się zarazić bakcylem „tradycyjnego inwestowania” osoby, które przygodę z rynkiem zaczynają nie od GPW, a od giełd kryptowalutowych?

Na pewno tak, choć nie jest to proste. Nie ma co zakłamywać rzeczywistości – nowe pokolenie żyje szybko, wszystko musi być proste, dostępne i mało zawiłe. Nie chcę mówić, że winna jest KNF, GPW czy inna instytucja. Po prostu jest to rynek regulowany, zorganizowany w określony sposób, gdzie istnieje wiele dokumentów i przepisów. Mając określone doświadczenie i długoletnią perspektywę rozumiemy, że chcielibyśmy unikać negatywnych sytuacji. Ktoś, kto nie ma pełnego wyobrażenia i nie jest świadomy, po co są regulacje, ten będzie zachowywał się jak woda – popłynie tam, gdzie najłatwiej.

Czyli obecnie na nieuregulowany rynek z ogromnymi wzrostami…

Trudno powiedzieć młodemu człowiekowi, który ma małą awersję do ryzyka i ograniczony kapitał, że ma robić licencję maklera albo skrupulatnie wybierać spółki dywidendowe. Nie ma się co obrażać na rzeczywistość. Trzeba pokazywać np. że ułudą jest państwowa emerytura i obowiązuje zasada „licz na siebie", choć mówienie o emeryturze komuś, kto jeszcze chce się wyszaleć, jest ogromnym wyzwaniem. Nie można się jednak poddać – na WallStreet zawsze staramy się zapewnić pulę miejsc dla studentów, współpracujemy z kołami naukowymi i ich liczba nie maleje.

Studenci kierunków ekonomicznych to jednak wąska grupa. Co zrobić, żeby inwestorzy rekrutowali się także z innych środowisk?

Rynek kapitałowy nie jest u nas obecny z dziada pradziada – to nie Stany Zjednoczone, gdzie wnuczek dostaje od dziadka akcje Disneya albo innej tego typu spółki. Polski rynek jest mały, widać to po liczbie rachunków maklerskich. Polacy swoje oszczędności gromadzą głównie w bankach, to wynika z lat przyzwyczajeń. Minimalny transfer tych środków na giełdę wymaga skojarzonych działań. Pojedyncze akcje edukacyjne nic nie dadzą, ale powinno zaistnieć „porozumienie ponad podziałami” – emitentów, pośredników i innych grup – aby ten rynkowy tort rósł. Może to zabrzmi dekadencko, ale obecnie tego nie widzę. Ciężko wskazać na przestrzeni ostatnich lat przemyślaną długofalową strategię, która edukowałaby szerokie rzesze Polaków w tym zakresie.

Czy to oznacza, że nie wiąże Pan nadziei z aktualizacją strategii GPW, która ogłoszona ma zostać w czerwcu?

Opierając się na doświadczeniach, powinienem być mocno krytyczny. Zarząd giełdy jednak nic jeszcze nie pokazał, więc nie chcę być malkontentem. Trzymam kciuki i życzę światłych pomysłów. SII zawsze angażowało się w takie działania i liczę, że jako rynek będziemy mieli co robić, a strategia porwie nie tylko pracowników giełdy, lecz przekona inne środowiska do rynku kapitałowego. Nie będę więc teraz krytykował – tak długo czekamy na tego typu dokumenty, że poczekamy i do czerwca.

Wspólnie z odpowiedzialnym za nową strategię prezesem Markiem Dietlem będzie pan w Karpaczu uczestniczył w debacie poświęconej Pracowniczym Planom Kapitałowym. Sądzi Pan, że PPK mogą być wehikułem, dzięki któremu miliony Polaków zainteresują się giełdą? Czy może skończy się na OFE bis?

Wszyscy boimy się OFE bis. Natomiast patrząc na same założenia, to ze wszystkich alternatyw, o których słyszeliśmy i smutnych okolicznościach dotyczących rozmontowania OFE, byłem sobie w stanie wyobrazić przynajmniej 20 gorszych koncepcji, które zupełnie nie miały szans zadziałać. Diabeł tkwi w szczegółach i nawet wśród rządzących nie ma pełnej zgody. Widać, że to nie będzie projekt, przed którym rozścielony zostanie czerwony dywan. W tym względzie mam poważne obawy.

A samym Polakom taka idea oszczędzania na emeryturę się spodoba?

Mamy rynek pracownika i jestem sobie w stanie wyobrazić to, że firmy będą przekonywać: „Bądź naszym pracownikiem, zadbamy o Twoją emeryturę”. Jeśli wyeliminuje się błędy i patologie, jakimi w systemie OFE były horrendalne prowizje i sam rynek kapitałowy zadba o elementarny pozytywny przekaz, a kompromis zawarty przez decydentów nie okaże się zgniły, to chcę być w tej kwestii optymistą.

Nie mamy w Polsce społeczeństwa bogatych rentierów. Jeżeli większość zorientuje się, że stopa zastąpienia nie pozwala żyć godnie na emeryturze, to na 5 czy 7 lat przed emeryturą okaże się, że jest już za późno na cokolwiek. Potęga procentu składanego polega na tym, że im wcześniej zaczniemy, tym szybciej będzie można przestać oszczędzać, a im później, tym będzie to trudniejsze.

To elementarz, ale dla wielu wcale nie oczywisty…

Zrozumieliśmy już, że trzeba dzieci wysyłać na lekcje angielskiego. Od paru lat widzimy coraz większą świadomość dotyczącą diety i ruchu. Tymczasem edukacja ekonomiczna wciąż pozostawia sporo do życzenia. Po 50-letniej wyrwie w gospodarce rynkowej to wielkie wyzwanie, także dla instytucji państwa oraz sektora finansowego. W przeciwnym razie możemy nadal liczyć tylko na studentów, którzy wyszli z uczelni ekonomicznych, a to przecież zbyt wąskie grono. Wracając do pierwotnego pytania - nie wiem, czy PPK to rozwiązanie idealne, ale jest to rozwiązanie jakieś. Niech to działa, będziemy mogli to kalibrować. Trzymam kciuki za to, żeby ta idea nie wywróciła się na pierwszym zakręcie.

Jeszcze kilka tygodni temu obstawiałem, że WallStreet22 zdominuje właśnie temat PPK, ale potem wydarzył się GetBack. Czy zawirowania wokół tej spółki odstraszą Polaków od rynku kapitałowego?

To, że będzie dużo emocji i dyskusji wokół GetBacku, to pewne. To duża sprawa, oczywiście nie taka, o której byśmy marzyli. Jest to też kwestia, o którą mamy systemowy żal do szeroko rozumianych instytucji finansowych - wolą mieć niewyedukowanego klienta, żeby można było mu więcej sprzedać. Niestety, wśród posiadaczy obligacji GetBacku jest bardzo duży odsetek ludzi nieświadomych tego, co właściwie kupowali. To będzie się jeszcze długo odbijało czkawką.

Określenie „misselling” znów zaczyna robić karierę.

To, że inwestycja nie była adekwatna do czyjejś wiedzy i sprzedawcy działali nieetycznie, to jedna kwestia, jednak ci bardziej wyrobieni inwestorzy powiedzą przecież: „po są co te wszystkie regulacje, MAR, MiFID, nadzór itp., skoro w tak prosty sposób można ludzi wpuścić w maliny”. Daleki jestem od wskazywania winnych i robienia sobie popularności na oskarżaniu tej czy innej instytucji. Po prostu boli mnie systemowe osłabianie rynku kapitałowego. Koniunktura nam nie ułatwia życia, wpływy polityki na rynek też nie pomagają, a tu jeszcze takie sytuacje. Jest ciężko, to burza z gradobiciem.

Wspomniał Pan o procencie składanym i inwestowaniu długoterminowym, więc chciałbym zapytać o kwestię kosztów. Polski inwestor, który chciałby prowadzić zdywersyfikowane inwestycje np. za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych, znajduje się w dużo gorszej sytuacji niż jego kolega z Zachodu, który najpewniej kupi sobie tani ETF. Czy ta rewolucja kiedyś i do nas na dobre dojdzie, czy jesteśmy skazani na los zaścianka?

Życzyłbym sobie tego bardzo i czekam z utęsknieniem. Kiedy jest mniej konkurencyjnie, to niektórym robi się zbyt komfortowo – choć, gdy będzie większa konkurencja, to może kolejne Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych powstaną i powinienem się bać (śmiech). Jestem zniesmaczony i zdegustowany obecną sytuacją. Pamiętam, że już wiele lat temu mówiono, że to kwestia roku lub dwóch – że polskie fundusze pod wpływem globalnej konkurencji będą musiały coś zrobić. Przykro mi to mówić, ale pod tym względem jesteśmy wciąż zaściankiem. W wielu dziedzinach życia łapiemy zachodnie standardy bardzo szybko: mamy najfajniejsze galerie handlowe, drogi się nam budują… Może potrzeba więcej czasu? Może też nie ma odpowiedniej presji ze strony klienta? Klient nie jest świadomym partnerem, przychodzi do pośrednika jak do urzędu i uznaje, że tak już musi być. Może to efekt siły branży? Nie ma co dziwić się kolegom z TFI, że sami z siebie nie rezygnują z marży.


Bankier.pl jest głównym partnerem medialnym konferencji WallStreet22, dzięki czemu nasi czytelnicy mogą skorzystać ze specjalnego kodu rabatowego (BANKIERWS22), który obniża cenę udziału w konferencji o 300 zł. Więcej szczegółów na stronie organizatora.

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
2 15 grzechu_comeback

Szanowny panie SII. Polski grajdołek to SZULERNIA. Nadzorca i instytucje to jedno i to samo. Ci sami "koledzy ze studiów" dziś są tu jutro tam.
Takie kwiatki jak "OFE były horrendalne prowizje", czy miliardowa strata ulubieńca "specjalistuf ze studiów" nie spadły z Marsa, tylko zostały wyrzeźbione przez
tych samych kolegów. Najgorszą rekomendacją byłoby polecanie warszawskiej giełdy. A czym dla biura maklerskiego jest MIFID przekonałem się gdy trzeba było to wdrażać po raz pierwszy.
Reakcją był.... śmiech....SERIO! Makler z licencją! Biuro, które ma ambicje EDUKACYJNE! Gdyby chodziło o obsługę "kolegi ze studiów" to byłoby to zrozumiałe..... A tu chodziło o NOWEGO klienta! Jeżeli chcecie kogoś edukować to zacznijcie OD SIEBIE!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
WIG -1,34% 58 130,92
2018-08-17 17:05:00
WIG20 -1,96% 2 217,74
2018-08-17 17:15:00
WIG30 -1,61% 2 543,28
2018-08-17 17:05:00
MWIG40 0,04% 4 240,04
2018-08-17 17:05:00
DAX -0,22% 12 210,55
2018-08-17 17:35:00
NASDAQ 0,13% 7 816,33
2018-08-17 22:02:00
SP500 0,33% 2 850,13
2018-08-17 21:59:00

Znajdź profil

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl
Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.

Przemek Barankiewicz - Redaktor naczelny portalu Bankier.pl

Jesteśmy najważniejszym źródłem informacji dla inwestorów, a nie musisz płacić za nasze treści. To możliwe tylko dzięki wyświetlanym przez nas reklamom. Pozwól nam się dalej rozwijać i wyłącz adblocka na stronach Bankier.pl

Przemek Barankiewicz
Redaktor naczelny portalu Bankier.pl