REKLAMA

Tak Jastrzębska Spółka Węglowa wyszła z kryzysu

2017-12-01 06:00
publikacja
2017-12-01 06:00

Jastrzębska Spółka Węglowa jeszcze przed dwoma laty stała na krawędzi bankructwa, teraz notuje jednak wielkie zyski. O tym, jak spółka wyszła na prostą, jak najlepiej wydać zarobione podczas hossy pieniądze i czy JSW jest gotowa na powtórkę kryzysu, rozmawiamy z Robertem Ostrowskim, wiceprezesem JSW ds. ekonomicznych.

Adam Torchała, Bankier.pl: Jak to się stało, że jeszcze niedawno mówiliśmy o możliwym bankructwie JSW, a teraz do kasy spółki spływają setki milionów złotych?

fot. / / Materiały spółki

Robert Ostrowski, wiceprezes JSW ds. ekonomicznych: Geneza problemów Jastrzębskiej Spółki Węglowej to po pierwsze spadek cen węgla. W 2011 roku średnia cena węgla koksowego wynosiła 300 dolarów za tonę, na początku roku 2016 było to już jednak około 80 dolarów. To spadek o niemal trzy czwarte. Tymczasem JSW to firma, w której koszty w 75 proc. są kosztami stałymi.

Po drugie, przy takim spadku cen węgla, problemem było zadłużenie firmy związane z zakupem Knurowa-Szczygłowic. Miało być finansowanie pomostowe i docelowo aranżacja finansowania z rynku międzynarodowego, to się jednak wówczas nie powiodło właśnie z powodu spadków cen węgla i negatywnej oceny perspektyw spółki przez rynki finansowe. Spółka została z finansowaniem tymczasowym i w obliczu dalszych spadków cen węgla koniecznością jego restrukturyzacji.

Jak bliska upadku była wówczas JSW?

Ceny spadały, firma generowała straty i musiała się zmierzyć z koniecznością pełnego wykupu zadłużenia przez opcję PUT, którą jeden z banków postawił spółce. W takiej sytuacji, mając zabezpieczony cały majątek poprzez zastawy, hipoteki itd. de facto instytucje finansowe miały JSW w ręku. Dodatkowo firma nie miała ad hoc planu wyjścia z tych problemów, a redukcja kosztów wymagałaby karkołomnych działań. Ryzyko upadłości było więc wtedy moim zdaniem bardzo realne.

fot. / / Bankier.pl

Ścieżkę restrukturyzacji otworzyło porozumienie ze stroną społeczną z września 2015. To przekonało banki, że warto dać spółce czas na opracowanie konkretnego planu ratunkowego. Trwało to kilka miesięcy zanim faktycznie udało się wypracować plan wyjścia z tych problemów. Po ocenie efektywności niektórych aktywów górniczych, na stole pojawiły się propozycje, by pozbyć się tych, które systematycznie w okresie ostatnich lat notowały ujemne przepływy pieniężne, czyli KWK Krupiński i KWK Jas-Mos. To były dwie kopalnie, które wydobywały węgiel, ale patrząc przez pryzmat niezbędnych inwestycji dla utrzymania skali działalności w przyszłości, jasnym było, że nie ma sensu tego dalej ciągnąć. Dlatego ruchem, który systemowo miał poprawić sytuację w spółce, było wydzielenie tych kopalni do SRK. To obniżało zatrudnienie, pozostałe bieżące koszty oraz zmniejszało także wielkość koniecznych do poniesienia nakładów inwestycyjnych.

Oprócz rozwiązań systemowych, długoterminowych, potrzebne było także krótkoterminowe ratowanie płynności. By to uczynić, sprzedano SEJ oraz koksownię WZK Victoria. Negocjacje zajęły kilka miesięcy, ale we właściwym momencie środki ze sprzedaży wpłynęły na konto spółki i podratowały płynność. Pojawiły się pieniądze na bieżące wydatki, wypłaty, na płatności wobec dostawców itd.

fot. / / Bankier.pl

Przedstawione powyżej działania były warunkiem rozterminowania zobowiązań z tytułu obligacji w takim horyzoncie, który pozwalał spółce odbudować płynność i rozsądnie zaplanować wykup obligacji. Dzięki temu mieliśmy do czynienia z trzyletnim okresem niemal zawieszenia wykupu obligacji, bo w latach 2016-18 zaplanowano wykupy ledwie po ok. 50 mln złotych rocznie. To odciążało też finanse JSW, a sama spółka dostała jasny sygnał od obligatariuszy: „Ok, tu macie plan, dajemy wam szansę go wykonać”. Było to też potwierdzenie wiarygodności zarządu wobec wierzycieli finansowych.

Tak sytuacja wyglądała w sierpniu 2016 roku. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, co się stanie z cenami w listopadzie i czwartym kwartale 2016 roku. Budując model finansowy, ten restrukturyzacyjny, który legł u podstaw porozumienia z obligatariuszami, my jeszcze tej ścieżki cenowej, z tym pikiem na węglu koksowym, nie znaliśmy.

Czy ten plan restrukturyzacyjny wyprowadziłby JSW z problemów, gdyby nie było tak znaczącego wzrostu cen?

Tak. Przy tych działaniach restrukturyzacyjnych, które zostały podjęte, Jastrzębska miała szanse przetrwać przy niskich cenach, jakie zawarliśmy w prognozach z sierpnia 2016 roku.

A w obecnych zyskach, jaki procentowo jest udział wzrostu cen węgla, a jaki restrukturyzacji?

Wdrożone działania restrukturyzacyjne na trwałe poprawiają fundamenty funkcjonowania spółki na przyszłość, tym samym lepiej przygotowuje ją na potencjalne przyszłe kryzysy. Gdyby się okazało, że ceny węgla znowu spadną do 80 dolarów za tonę, to te kopalnie, które generowały ujemny cash flow, już nie będą dołować finansów spółki, więc o tyle byłoby łatwiej. To jest pierwszy aspekt.

fot. / / JSW

Po drugie dług, który mamy na dzisiaj, jest dużo mniejszy. On jest niewłaściwy w stosunku do potrzeb firmy, jeżeli chodzi o finansowanie potrzeb rozwojowych i to jest temat, którym będziemy się zajmowali w najbliższych miesiącach. Chcemy zbudować taką strukturę finansowania planu rozwoju i niezbędnych inwestycji, która będzie odporna na wahania koniunkturalne. Te cykle są normalne: globalnie, w gospodarce, w przemyśle światowym. Rynek finansowy też to rozumie, ale trzeba do niego dotrzeć w odpowiedni sposób z tym przekazem.

fot. / / JSW

My chcemy refinansować nasz dług, który mamy obecnie. To jest ciągle dług restrukturyzacyjny, który nie pasuje do potrzeb spółki i obecnej sytuacji. Chcemy uzyskać taką strukturę finansowania, która zapewni finansowanie wydatków inwestycyjnych, jako oddzielne źródło przeznaczone pod konkretne projekty. Ale jednocześnie w sytuacji wejścia w jakąś dekoniunkturę będącą elementem właśnie tego cyklu, bo dekoniunktura w gospodarce światowej przecież w końcu się pojawi, nie możemy dopuścić do takiej sytuacji, że instytucje finansowe wypowiedzą nam finansowanie. Dlatego też ta struktura powinna być odporna na cykle.

Czyli dzisiaj, jeżeli kryzys by się powtórzył, to Jastrzębska byłaby ponad kreską, tak?

Tak. Struktura wydobycia jest obecnie lepsza niż w roku 2015 i 2016, ponieważ w skali roku mamy o około pół miliona więcej ton węgla koksowego. Na dzisiaj, średnia różnica w cenie pomiędzy toną węgla koksowego a energetycznego wynosi ponad 450 złotych. Koszty wydobycia dla obu rodzajów węgla są takie same, a w przychodach i w EBITDA jest to te 450 złotych więcej na każdej tonie. Uzyskujemy w ten sposób pewną górkę. Oczywiście w warunkach kryzysowych ceny węgla koksowego są niższe, ale tym nie mniej jeżeli byłoby to nawet 80 dolarów za tonę razy pół miliona ton versus jednostkowy gotówkowy koszt wydobycia węgla, który też jest znany, to mimo wszystko jesteśmy gdzieś tam na plusie. Nie musimy zarabiać kroci, ale spółka przetrwa.

 Czytaj dalej: Jak JSW powinna wykorzystać zarobione miliardy >>

<< Powrót do części pierwszej

Teraz płynnie przechodzimy do korzyści z zaistniałej sytuacji, czyli do pieniędzy, które się pojawiły w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. Najpłynniejsze aktywa to już ponad 2 mld zł. No i pytanie, co z nimi zrobić?

Oczywiście to nie jest dla spółki problem, mamy bowiem swoje konkretne pomysły i potrzeby. Po pierwsze chcemy utworzyć fundusz stabilizacyjny inwestycji zamkniętych, który ma na celu ustabilizować sytuację finansową spółki w momentach kryzysowych. Czyli poza tym, że mamy pozytywne efekty restrukturyzacji działalności operacyjnej z Krupińskim, Jas-Mosem itd., to chcemy zapewnić bezpieczne przejście przez ten okres potencjalnej dekoniunktury poprzez zbuforowanie części środków na rachunkach w okresie prosperity. Ich wykorzystanie byłoby bardzo ograniczone: albo na ratowanie spółki na tzw. czarną godzinę, albo na zapewnienie finansowania inwestycji w zakresie środków własnych.

To będzie taki fundusz trzymający pieniądze w przysłowiowej skarpecie?

Na pewno nie spekulacyjny. Będzie to FIZ, zarządzany przez wybrany TFI, z powiedzmy konserwatywną polityką inwestycyjną. Tu nie chodzi o to, żeby zarabiać na spekulacjach, czy kupując jakieś obligacje korporacyjne, czy tym bardziej inwestując na rynku akcji. Chodzi o to, żeby te środki zabezpieczyć przed bieżącym wydatkowaniem z rentownością, która będzie wyższa niż to, co mamy na lokatach. Podkreślam jednak, że nie oczekujemy jakiegoś grania tymi pieniędzmi na transakcjach spekulacyjnych.

Czyli JSW nie stanie się TFI?

To nie jest cel. Nasze cele są inne. Jesteśmy firmą produkcyjną, mamy kopalnie, mamy koksownie, więc skupiamy uwagę na rozwoju tej działalności. TFI i FIZ mają na celu stabilizację finansową w przyszłości. Ta firma zasługuje na to, aby w przyszłości mieć ustabilizowane finanse.

Często, gdy spółka ma politykę dywidendową, to jest powiedziane, że będzie na nią trafiało przykładowo 30 proc. zysków. Czy w przypadku tego funduszu też będzie określony konkretny procent, który będzie tam trafiał co roku?

Jeżeli na to w przyszłości pozwoli sytuacja płynnościowa i stan środków, które będziemy na bieżąco kumulować i gromadzić, to chcielibyśmy, żeby FIZ był również częściowo zasilany ponad tę kwotę 1,5 mld złotych.

Bazują tutaj państwo na doświadczeniach jakichś innych spółek, czy to jest taka idea, powiedzmy, wewnętrzna?

Gdy spojrzymy na spółki węglowe w naszej branży, to chyba jesteśmy pierwszym podmiotem, który tego typu podejście reprezentuje. Dzisiaj bieżące CAPEX-y realizujemy prawie wyłącznie z bieżących środków. To nie jest prawidłowe finansowanie długoterminowych zamierzeń rozwojowych. Wiemy jednak, że w okresach dekoniunktury firma musiała spowalniać harmonogramy, ograniczać wydatki inwestycyjne. To się później przekłada na ogólną sytuację produkcyjną i rozwojową całej grupy kapitałowej, a także na rentowność poszczególnych inwestycji i okresu zwrotu z kapitału. W związku z tym chcielibyśmy uniknąć wpływu cyklu koniunkturalnego na realizację kluczowych inwestycji i stąd pomysł na coś, co ustabilizuje te harmonogramy CAPEX-owe. To właśnie FIZ, ale z także i budowa strukturalnego finansowania zewnętrznego.

fot. / / JSW

Spółka będzie też rolowała zadłużenie. Czy nie lepiej by było po prostu spłacić z tych nadwyżkowych pieniędzy zadłużenia zamiast budować FIZ?

Raczej wolelibyśmy sytuację, kiedy aranżujemy nowe finansowanie na poziomie wyższym niż kwota obecnego długu i refinansujemy ten dług. Czyli po części nowe finansowanie na nowych lepszych warunkach spłaci obecny dług restrukturyzacyjny, ale też zapewni środki na finansowanie rozwoju. To jest taki ideał, do którego dążymy. Inaczej mówiąc, z tej nadwyżki, którą obecnie mamy, nie chcielibyśmy przeznaczać środków na spłatę starego długu.

Ale spółka oceniła, że nie będzie efektywne, by po prostu od razu spłacić dług?

Ponieważ wyniki są dobre, perspektywy także, oceniamy, że znajdziemy na rynku krajowym lub zagranicznym instytucje, które zaangażują się w finansowanie naszego rozwoju i refinansowanie długu.

A co z pracownikami? Już się pojawiły pierwsze głosy dotyczące rewizji porozumień, a także premii. Jak się spółka na to zapatruje? Czy będą podwyżki, czy będzie cofnięte porozumienie oszczędnościowe?

Na dzisiaj nie jestem w stanie odpowiedzieć jak ukształtuje się przyszłość w tym zakresie, ponieważ temat ten cały czas jest przedmiotem rozmów ze stroną społeczną. Oczywiście, ponieważ sytuacja jest znacząco lepsza niż wszelkie nasze prognozy, jakie zakładaliśmy na rok 2017, to wyniki i płynność, jakie się pojawiły, upoważniają stronę społeczną do tego, żeby te zawieszone elementy częściowo odmrozić. Stąd też bonusy, które już wypłaciliśmy w tym roku, no i Barbórka, która w grudniu również będzie wypłacona. Natomiast odnośnie kształtowania wynagrodzeń w kolejnych okresach, dzisiaj jeszcze nie odpowiem na to pytanie. Trwają rozmowy, na stole są pewne propozycje, pewne przemyślenia i wnioski obu stron. W tym momencie jest jednak przedwcześnie, aby odnosić się do nich i komentować.

fot. / / JSW

A czy nie ma w spółce obaw, że po prostu te pieniądze będą kłuły w oczy górników?

Jeżeli ktoś poświęcił 20 proc. swojego wynagrodzenia i faktycznie, efektywnie w tym okresie mniej zarabiał, to w tej sytuacji finansowej w jakiej jest firma, ma on prawo oczekiwać, że znów otrzyma „starą” stawkę. A czy coś więcej? Tak jak mówiłem, trwają na ten temat rozmowy. Dyskutujemy o tym, czy w 2018 roku nie rozwiązać znów tej kwestii po prostu bonusami. Chcielibyśmy się zabezpieczyć na wypadek ponownego spadku cen węgla. Bo nie wiemy, czy ceny te będą rosły, czy spadną, czy się ustabilizują. A w 2017 okres najwyższych cen mamy już za sobą. Chcemy mieć ścieżkę, która w sytuacji pogorszenia koniunktury, da nam możliwość elastycznego podejścia do tych elementów wynagrodzeń, które w ramach porozumienia zostały zawieszone. Może nie wszystkich, ale przynajmniej części. Rynek cały czas jest niestabilny, nieprzewidywalny, dodatkowo zmienił się sposób ustalania cen między dostawcami i odbiorcami na krótkoterminowy, bazujący na indeksach. Z dnia na dzień, z kwartału na kwartał, będziemy więc patrzyli, jak się sytuacja rozwija.

fot. / / JSW

Jeżeli ktoś spojrzy w sprawozdanie finansowe, to widać, że powoli już rosną wydatki na wynagrodzenia, spadają zaś inwestycje. Czy to nie jest to aby sygnał, że wracamy do starych problemów górnictwa? Że jest hossa i po prostu pieniądze znów są źle wykorzystywane?

Rok 2017 rozpoczęliśmy w sytuacji zawirowań cenowych na rynku. To wychodziło poza zakres naszych planów, które robiliśmy wspólnie z wierzycielami finansowymi, więc my dopiero oceniając, na ile skala tej poprawy cen ma charakter długotrwały, jaka będzie nadwyżka z tego tytułu, rozpoczęliśmy realizację tego planu inwestycyjnego. A przecież procedury przetargowe, wybór wykonawcy, dostawcy, łącznie z protestami przed KIO, to jest czasami kilka miesięcy pracy formalnej i administracyjnej. Stąd też, patrząc faktycznie na wykonanie CAPEX-u po 9 miesiącach, wydaje się, że jest ich trochę mało, ale IV kwartał będzie pewnie pod względem wielkości wydatków inwestycyjnych lepszy. Łatwiej nam będzie również wejść w rok 2018.

fot. / / JSW

Słyszałem w kuluarach, że zakłada się, iż cena węgla koksowego nie spadnie poniżej 150 dolarów. Jeżeli takie są założenia, co się musi stać, żeby JSW przeprowadziła aktualizację wyceny aktywów?

Nie chcę się odnosić do informacji kuluarowych. Ale proszę pamiętać, że nie wszystkie kopalnie bazują na węglu koksowym. Jeżeli mówimy o tych, które mają odpisy, czyli mówimy o Budryku czy Knurowie-Szczygłowicach, to tam, albo jest dwie trzecie węgla energetycznego, albo przynajmniej połowa. A cena węgla energetycznego to przecież trochę ponad 200 złotych za tonę, znacząco więc odbiega od węgla koksowego. Na koniec roku będziemy jednak oceniać i robić testy na utratę wartości tych dwóch kopalń i zobaczymy, czy da się odwrócić całość, czy może część opisów, które dokonaliśmy w poprzednich okresach. Na dzisiaj to jest jeszcze w trakcie analiz.

fot. / / JSW

Omówiliśmy inwestycje, omówiliśmy górników, pozostali nam akcjonariusze. Czy oni mogą liczyć, że oprócz wzrostu cen na rynku, coś im jeszcze z tego sukcesu Jastrzębskiej wpadnie?

Po pierwsze akcjonariusze, którzy są cierpliwi, wierzą w Jastrzębską i byli z nami podczas rajdu z około 9 zł w styczniu 2016 do teraz, mogą dzisiaj o sobie powiedzieć, że są ludźmi sukcesu. Zarobili bowiem bardzo dużo, chociaż wielu z nich zapewne odrabiało straty. To jest jeden aspekt.

Drugi to dywidendy. My nie mamy w porozumieniu z obligatariuszami zakazu ich wypłaty, choć musimy przejść przez test pewnych wskaźników, np. wskaźnik pokrycia długu, żeby zarząd mógł rekomendować wypłatę dywidendy. Natomiast tak czy inaczej, bezwzględnie, akcjonariusze na Walnym Zgromadzeniu mają prawo podjąć taką decyzję. To już nie jest gestia zarządu czy obligatariuszy, ale suwerenna decyzja akcjonariuszy.

Tak, ale wiemy, że jest jeden akcjonariusz, który o tym decyduje…

Tak, rozumiemy to. W zakresie pewnej troski akcjonariuszy leży to, żeby spółka ustabilizowała sytuację po wyjściu z problemów finansowych i miała czas na stabilizację oraz pomyślenie właśnie o budowaniu wartości dla akcjonariuszy poprzez wzrost wartości spółki i akcji, poprzez inwestowanie w kopalnie, innowacje, optymalizacje i poprawienie efektywności operacyjnej i tym samym wyników. A mamy na to konkretny plan, zawarty w naszej strategii. I to myślę, że będzie też napędzało spółkę. Kwestia wypłaty dywidendy jest może istotna, ale myślę, że nie aż tak bardzo, jak budowa wartości dla akcjonariuszy.

Skoro jesteśmy już przy budowie wartości. Kiedy pojawi się strategia?

Mieliśmy posiedzenie Rady Nadzorczej 29 listopada, tam ją zaprezentowaliśmy. Wstępnie na poprzednim posiedzeniu omówiliśmy założenia do tej strategii, no i zakładamy, że po uzyskaniu tej zgody korporacyjnej termin prezentacji dla rynku zaplanujemy zapewne po okresie Barbórkowym. Więc szacuję, że będzie to pewne w połowie grudnia. 

Rozmawiał Adam Torchała

Źródło:
Tematy
0 zł za prowadzenie konta! Otwórz PKO Konto za Zero >>

0 zł za prowadzenie konta! Otwórz PKO Konto za Zero >>

Powiązane: Tylko u nas

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki