

Spadek cen miewa fatalne skutki, ale naszej gospodarce dotychczas pomagał. Kowalski dopiero teraz przestał bać się inflacji.

Deflacja zadomowiła się nad Wisłą na dobre. Ceny towarów i usług konsumpcyjnych spadają raz mocniej, raz słabiej, ale nieprzerwanie od roku. Do tej pory jednak Kowalski nieszczególnie wierzył w to, że jest i będzie taniej. Badania oczekiwań inflacyjnych wskazywały zaś, że chociaż strach przed drożyzną nie spędza nikomu snu z powiek, to nie ma w gospodarstwach domowych przekonania, że ceny nie będą rosły. Nieoczekiwaną zmianę przyniosło lipcowe badanie zlecone przez Komisję Europejską. Bruksela co miesiąc sprawdza, jak konsumenci przewidują trendy cenowe w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy. Odpowiedzi Polaków po raz pierwszy w historii sondażu dały ujemny wskaźnik oczekiwań inflacyjnych.
— Nie znaczy to, że spodziewamy się spadku cen w nadchodzących miesiącach. To raczej sygnał, że konsumenci wierzą w ich stabilizację — wyjaśnia Michał Burek, ekonomista Raiffeisen Polbanku.
Czytaj więcej w dzisiejszym "Pulsie Biznesu"


























































