Punktom krwiodawstwa co wakacje brakuje krwi. Prośby o podzielenie się krwią pojawiają się w mediach, na ulicznych billboardach i w trakcie dużych wydarzeń. Apelują pracownicy służby zdrowia, osoby znane i lubiane oraz sami potrzebujący. Ale zwykle tam, gdzie pojawia się potrzeba, przewija się także temat pieniędzy.
W Niemczech za jednorazowe oddanie krwi dawca otrzymuje 20 euro, czyli nieco ponad 80 zł. Zachowując odpowiednie przerwy na regenerację organizmu, w ciągu roku zarobić można na tym ponad 240 złotych. Jednak nasi sąsiedzi zza Odry zastanawiają się ostatnio, czy płacenie za krew powinno być nagradzane.
Pieniądze zamiast czekolady?
Zobacz także
Zbiórka krwi w Polsce odbywa się charytatywnie - krwiodawcy bezinteresownie decydują się na donację, a w formie podziękowania za krew otrzymują symboliczną paczkę czekolad, sok i dzień wolnego w pracy, z którego mogą, a często nawet powinni skorzystać.
Choć zamiana słodkości na pieniądze mogłaby zachęcić część osób, którzy dotychczas nie zdecydowały się na oddanie krwi, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia Krzysztof Bąk mówi, że taka możliwość jest sprzeczna z ideą i nawet nie jest rozpatrywana: - Działalność centrów krwiodawstwa nie może i nie powinna być rozpatrywana w kategoriach biznesu jako "handel krwią". Zmiana krwiodawstwa z honorowego na płatne mogłaby doprowadzić do obniżenia jakości w zakresie bezpieczeństwa krwi i jej składników. Obecne doświadczenia wielu krajów wskazują, że najbezpieczniejsze jest właśnie bezpłatne, honorowe krwiodawstwo. Dzięki idei honorowego krwiodawstwa pozyskiwana krew i jej składniki są w pełni bezpieczne i zapewniają ochronę zdrowia zarówno dawców, jak i biorców. Należy dołożyć wszelkich starań, aby dawcy kierowali się szlachetną ideą bezinteresownej pomocy drugiemu człowiekowi, a nie chęcią zysku.

Źródło: www.rckik.wroclaw.pl
Podobnego zdania jest dyrektor ds. finansowych Centrum Krwiodawstwa we Wrocławiu Jacek Blicharski - Idea honorowego krwiodawstwa jest dobra. Być może zaproponowanie pieniędzy za oddanie krwi mogłoby zmniejszyć braki, jednak trzeba też pamiętać, że wiązałoby się to ze wzrostem kosztów funkcjonowania służby zdrowia.
Przedstawiciel Ministerstwa Zdrowia przypomina także, że wedle obowiązującego prawa ciało ludzkie i jego części nie mogą same w sobie stanowić źródła zysku.
Euro z krwi
Patrząc na naszych sąsiadów, można pomyśleć, że sposób gratyfikowania krwiodawców w postaci pieniędzy przyniósł oczekiwany efekt - stosunkowo niewielka płatność, bo 20 euro, to dla Niemca drobne podziękowanie za przekazanie krwi. Podziękowanie kierowane jest często nawet nie w stronę Niemców, ponieważ popularne stały się wycieczki z przygranicznych miast Polski z dawcami krwi, u których idea wyraźnie przegrywa z pieniędzmi. Na forach internetowych służących zaplanowaniu wspólnych wyjazdów wyraźnie piszą, że w Polsce już krwi nie oddają, bo tu nie da się zarobić.
Niemcy jednak już od pewnego czasu zastanawiają się, czy nie zlikwidować opłaty i nie wprowadzić podziękowania w postaci innej niż finansowej.
Potrzeba krwi
Centra krwiodawstwa chwytają się różnych sposobów, by propagować oddawanie krwi. Zachęcają billboardami, reklamami, plakatami zwracającymi uwagę przechodniów. Problem "marketingu" polega jednak na ograniczonych zasobach budżetowych, z jakimi stacje muszą się mierzyć. W rozmowie z Bankier.pl przedstawiciel jednego z centrów krwiodawstwa przyznał, że poparcie ze strony miasta to ogromne wsparcie - zarówno jeśli chodzi o większy zasięg komunikatu, jak i oczywiście kwestie finansowe. Szkoda tylko, że miasto, w którym centrum się mieści, czasem udaje, że próśb nie dostrzega. "Tłumaczyć" to można pieniądzem, który we krwi nie płynie.

Jeden z plakatów akcji zachęcającej do podzielenia się krwią. Źródło: votum-sa.pl
Świadomość ważniejsza niż pieniądze
Spieniężenie zbiórek krwi mogłoby zwiększyć liczbę krwiodawców i tym samym zmniejszyć zapotrzebowanie szpitali. Z drugiej strony w rozmowie z Bankier.pl dyrektor ds. finansowych wrocławskiego Centrum Krwiodawstwa podkreślił, że ciężka sytuacja występuje w okresie wakacyjnym, a w pozostałych miesiącach roku szpitale otrzymujące krew ze stacji radzą sobie z ewentualnym niedoborem. Może się zatem okazać, że przyzwyczajeni do honorowego krwiodawstwa Polacy wcale nie potrzebują pieniądza jako wędki, ponieważ stacje ciężkie chwile przechodzą w miesiącach wakacyjnych, gdy dochodzi do dużej liczby wypadków, w których niezbędne jest dostarczenie pacjentom krwi.
Ważniejsza niż debata o tym, czy płacić, czy nie, jest z pewnością kwestia uświadamiania o tym, że oddanie krwi może komuś uratować życie. Choć wiele osób potraktuje to jako górnolotny przekaz, to problem urzeczywistnia się w momencie potrzeby.
Hanna HylińskaRedaktor Bankier.pl



























































