REKLAMA
KRK'26

Czy w Polsce powinno się płacić za krew?

Hanna Hylińska2013-07-02 06:00
publikacja
2013-07-02 06:00

Punktom krwiodawstwa co wakacje brakuje krwi. Prośby o podzielenie się krwią pojawiają się w mediach, na ulicznych billboardach i w trakcie dużych wydarzeń. Apelują pracownicy służby zdrowia, osoby znane i lubiane oraz sami potrzebujący. Ale zwykle tam, gdzie pojawia się potrzeba, przewija się także temat pieniędzy.

W Niemczech za jednorazowe oddanie krwi dawca otrzymuje 20 euro, czyli nieco ponad 80 zł. Zachowując odpowiednie przerwy na regenerację organizmu, w ciągu roku zarobić można na tym ponad 240 złotych. Jednak nasi sąsiedzi zza Odry zastanawiają się ostatnio, czy płacenie za krew powinno być nagradzane.

Pieniądze zamiast czekolady?

Zbiórka krwi w Polsce odbywa się charytatywnie - krwiodawcy bezinteresownie decydują się na donację, a w formie podziękowania za krew otrzymują symboliczną paczkę czekolad, sok i dzień wolnego w pracy, z którego mogą, a często nawet powinni skorzystać.

Choć zamiana słodkości na pieniądze mogłaby zachęcić część osób, którzy dotychczas nie zdecydowały się na oddanie krwi, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia Krzysztof Bąk mówi, że taka możliwość jest sprzeczna z ideą i nawet nie jest rozpatrywana: - Działalność centrów krwiodawstwa nie może i nie powinna być rozpatrywana w kategoriach biznesu jako "handel krwią". Zmiana krwiodawstwa z honorowego na płatne mogłaby doprowadzić do obniżenia jakości w zakresie bezpieczeństwa krwi i jej składników. Obecne doświadczenia wielu krajów wskazują, że najbezpieczniejsze jest właśnie bezpłatne, honorowe krwiodawstwo. Dzięki idei honorowego krwiodawstwa pozyskiwana krew i jej składniki są w pełni bezpieczne i zapewniają ochronę zdrowia zarówno dawców, jak i biorców. Należy dołożyć wszelkich starań, aby dawcy kierowali się szlachetną ideą bezinteresownej pomocy drugiemu człowiekowi, a nie chęcią zysku.


Źródło: www.rckik.wroclaw.pl

Podobnego zdania jest dyrektor ds. finansowych Centrum Krwiodawstwa we Wrocławiu Jacek Blicharski - Idea honorowego krwiodawstwa jest dobra. Być może zaproponowanie pieniędzy za oddanie krwi mogłoby zmniejszyć braki, jednak trzeba też pamiętać, że wiązałoby się to ze wzrostem kosztów funkcjonowania służby zdrowia.

Przedstawiciel Ministerstwa Zdrowia przypomina także, że wedle obowiązującego prawa ciało ludzkie i jego części nie mogą same w sobie stanowić źródła zysku.

Euro z krwi

Patrząc na naszych sąsiadów, można pomyśleć, że sposób gratyfikowania krwiodawców w postaci pieniędzy przyniósł oczekiwany efekt - stosunkowo niewielka płatność, bo 20 euro, to dla Niemca drobne podziękowanie za przekazanie krwi. Podziękowanie kierowane jest często nawet nie w stronę Niemców, ponieważ popularne stały się wycieczki z przygranicznych miast Polski z dawcami krwi, u których idea wyraźnie przegrywa z pieniędzmi. Na forach internetowych służących zaplanowaniu wspólnych wyjazdów wyraźnie piszą, że w Polsce już krwi nie oddają, bo tu nie da się zarobić.

Niemcy jednak już od pewnego czasu zastanawiają się, czy nie zlikwidować opłaty i nie wprowadzić podziękowania w postaci innej niż finansowej.

Potrzeba krwi

Centra krwiodawstwa chwytają się różnych sposobów, by propagować oddawanie krwi. Zachęcają billboardami, reklamami, plakatami zwracającymi uwagę przechodniów. Problem "marketingu" polega jednak na ograniczonych zasobach budżetowych, z jakimi stacje muszą się mierzyć. W rozmowie z Bankier.pl przedstawiciel jednego z centrów krwiodawstwa przyznał, że poparcie ze strony miasta to ogromne wsparcie - zarówno jeśli chodzi o większy zasięg komunikatu, jak i oczywiście kwestie finansowe. Szkoda tylko, że miasto, w którym centrum się mieści, czasem udaje, że próśb nie dostrzega. "Tłumaczyć" to można pieniądzem, który we krwi nie płynie.


Jeden z plakatów akcji zachęcającej do podzielenia się krwią. Źródło: votum-sa.pl

Świadomość ważniejsza niż pieniądze

Spieniężenie zbiórek krwi mogłoby zwiększyć liczbę krwiodawców i tym samym zmniejszyć zapotrzebowanie szpitali. Z drugiej strony w rozmowie z Bankier.pl dyrektor ds. finansowych wrocławskiego Centrum Krwiodawstwa podkreślił, że ciężka sytuacja występuje w okresie wakacyjnym, a w pozostałych miesiącach roku szpitale otrzymujące krew ze stacji radzą sobie z ewentualnym niedoborem. Może się zatem okazać, że przyzwyczajeni do honorowego krwiodawstwa Polacy wcale nie potrzebują pieniądza jako wędki, ponieważ stacje ciężkie chwile przechodzą w miesiącach wakacyjnych, gdy dochodzi do dużej liczby wypadków, w których niezbędne jest dostarczenie pacjentom krwi.

Ważniejsza niż debata o tym, czy płacić, czy nie, jest z pewnością kwestia uświadamiania o tym, że oddanie krwi może komuś uratować życie. Choć wiele osób potraktuje to jako górnolotny przekaz, to problem urzeczywistnia się w momencie potrzeby.

Hanna Hylińska
Redaktor Bankier.pl

Źródło:
Tematy
Wybierz nielimitowany internet z dodatkowymi  kartami SIM za 0 zł w Orange Flex dla firm!
Wybierz nielimitowany internet z dodatkowymi kartami SIM za 0 zł w Orange Flex dla firm!
Advertisement

Komentarze (10)

dodaj komentarz
~Marcin

Jestem ze Szczecina, oddaje krew honorowo i tłumów na oddziale nie ma. Pierwsza obserwacja to, że ostatnio inna firma wygrała przetarg na czekolady i nie są już takie smaczne jak kiedyś. Druga myśl która mi się nasuwa to, że kiedyś po oddaniu krwi pacjent dostał dwa dni na odpoczynek, może powrót do tych zasad zwiększyłby ilość dawców?
arturixx
....a ta dostaje prawie za darmo (od naiwnych). Oczywiście stacja krwiodawstwa oficjalnie sprzedaje po kosztach i nie zarabia, ale ich koszty to rzeczywiste koszty + 300% zysku

Zachęcam do nieoddawania krwi za darmochę krwiopilcom !!!!

P.S. Po za tym kto regularnie oddaje krew jest w nałogu bo organizm nauczył nadprodukcji
....a ta dostaje prawie za darmo (od naiwnych). Oczywiście stacja krwiodawstwa oficjalnie sprzedaje po kosztach i nie zarabia, ale ich koszty to rzeczywiste koszty + 300% zysku

Zachęcam do nieoddawania krwi za darmochę krwiopilcom !!!!

P.S. Po za tym kto regularnie oddaje krew jest w nałogu bo organizm nauczył nadprodukcji i musi upuszczać ! na tym żerują krwiopilcy przeklęci !
~opop
Bzdura - oddawałem przez 6 lat, regularnie, bo co dwa miesiace - 450ml krwi. wyjechałem z Polandii na emigrację i przestałem krew oddawać. Nie czuję się ani lepiej, ani gorzej.
~były pracownik
A krew jest badana, przechowywana itp. za darmo?
Jakie 300% zysku? Zawsze stacje ledwo ciągną (można ograniczyć koszty administracji i zamiast lekarzy zatrudnić pielęgniarki/ratowników ale to inna sprawa).
~MaXXioR
Bo w Polsce się utarło, że rząd nam śruby przykręca, krew spuszczają, wszystko za darmochę, jakbyśmy to MY musieli płacić za przywilej mieszkania w Kaczogrodzie. A biurwy i p/osły sobie ustanawiają coraz to wyżej i wyżej, żeby sobie byt i odbyt zapewnić po "pracy" w tzw."rządzie".
~bbb
Handel krwią (a zwłaszcza uzyskiwanym z niego osoczem) to nie są niewielkie pieniądze. Pracowałem kiedyś w centrum krwiodawstwa i niekiedy krew nazywaliśmy produktem ubocznym osocza :)
Oczywiście trzeba też pamiętać, o ogromnych kosztach działania (zwłaszcza przerost biurokracji, pensje lekarskie (na Zachodzie często zamiast lekarzy
Handel krwią (a zwłaszcza uzyskiwanym z niego osoczem) to nie są niewielkie pieniądze. Pracowałem kiedyś w centrum krwiodawstwa i niekiedy krew nazywaliśmy produktem ubocznym osocza :)
Oczywiście trzeba też pamiętać, o ogromnych kosztach działania (zwłaszcza przerost biurokracji, pensje lekarskie (na Zachodzie często zamiast lekarzy są tu zatrudnione np. pielęgniarki lub ratownicy gdyby pacjent poczuł się źle ale u nas mafi^H^H^Hsamorząd lekarski na to nie pozwoli) i odczynniki od badań, które są produkowane wyłącznie poza granicami naszego bogatego kraju).

Nieprawda jest też, że w Polsce nie płaci się za krew - płaci się (przynajmniej płaciło parę lat temu) za krew stosowaną do produkcji odczynników - dawca otrzymywał zastrzyk i za pewien czas przychodził płatnie oddawać krew z odpowiednimi przeciwciałami. Tylko jaki element przychodził sprzedawać tę krew... Zwykle za bramą stacji cierpliwie czekali jego koledzy, żeby wspólnie uczcić "biznes" za uzyskane pieniądze. Dawca płatny ma skłonność do kłamania o swoim stanie zdrowia, a nie ma możliwości wykrycia wszystkich możliwych patogenów we krwi. Nawet przy najnowszych testach występuje tzw."okienko serologiczne" - przez kilka tygodni pacjent już jest zarażony i jego krew jest niebezpieczna, ale testy jeszcze nic nie wykazują. Przy osoczu oddawanym do szpitala oddaje się zwykle tylko takie osocze, gdzie dawca przy kolejnym badaniu ma wyniki ujemne (oczywiście pod kątem badanych kilku chorób - HIV, HCV, kiła itp.). Krew ma za krótki termin ważności żeby można było tak zrobić.
~DKJ
W jednej sprawie sei zgodze jest to biznes i to wielki szpitale i centrum kwiodastwa handluje krwia i sa to nieduze pieniadze szczegolnie gdy wzrasta pobyt a towaru nie ma, natomiast o tym zwiekszaniu ryzyka chorob to tak jak z pigulkami antykoncepcyjnymi niby tez a prawda jest taka ze podczar jednego i drugiego ludzie czesciej sie W jednej sprawie sei zgodze jest to biznes i to wielki szpitale i centrum kwiodastwa handluje krwia i sa to nieduze pieniadze szczegolnie gdy wzrasta pobyt a towaru nie ma, natomiast o tym zwiekszaniu ryzyka chorob to tak jak z pigulkami antykoncepcyjnymi niby tez a prawda jest taka ze podczar jednego i drugiego ludzie czesciej sie badaja co powoduje ze choroby sa wykrywane wczesniej
~endi
Zwiększenie ryzyka chorób nowotworowych szpiku wynika z konieczności szybkiej odbudowy utraconych tkanek , jeżeli masz krzywe chore zęby , które niszczą ci błonę śluzową jamy ustnej w pewnych miejscach to z czasem dochodzi w tych miejscach do tzw leukoplagi - stanu przednowotworowego raka błony śluzowej . Statystycznie więcej Zwiększenie ryzyka chorób nowotworowych szpiku wynika z konieczności szybkiej odbudowy utraconych tkanek , jeżeli masz krzywe chore zęby , które niszczą ci błonę śluzową jamy ustnej w pewnych miejscach to z czasem dochodzi w tych miejscach do tzw leukoplagi - stanu przednowotworowego raka błony śluzowej . Statystycznie więcej dawców krwi zapada na nowotwory szpiku i to zostało potwierdzone obserwacjami . Co do okienka serologicznego - testy PCR są w stanie je wyłapać ale są bardzo drogie . Można też dokładnie wyselekcjonować dawców sprawdzając ich czy byli karani , czy mają zaległości kredytowe , czy pracują ,a jak tak to na jakich stanowiskach i jak długo , czy mają rodziny , dzieci etc , bez przeszkód można pozbyć się elementu patologicznego ...
~bbb odpowiada ~endi
Z nowotworami to nie wiem, ale wiem też że może być jak z białaczką po Czarnobylu - niekoniecznie wzrost zachorowań, a więcej badań. Podobnie może być z krwiodawcami - ich stan zdrowia jest monitorowany lepiej niż przeciętnego człowieka.

Co do testów PCR to KAŻDA jednostka krwi jest badana testami PCR pod kątem HIV, HCV i
Z nowotworami to nie wiem, ale wiem też że może być jak z białaczką po Czarnobylu - niekoniecznie wzrost zachorowań, a więcej badań. Podobnie może być z krwiodawcami - ich stan zdrowia jest monitorowany lepiej niż przeciętnego człowieka.

Co do testów PCR to KAŻDA jednostka krwi jest badana testami PCR pod kątem HIV, HCV i HBV. Stąd częściowo koszty krwi dla szpitali. Ale mimo to nie da się stwierdzić zakażenia następnego dnia i jest jakiś odstęp zwany właśnie "okienkiem serologicznym". Kiedyś oznaczało to czas do pojawienia się przeciwciał ale teraz ogólnie czas do momentu możliwości wykrycia wirusa. Osocze nadal wydaje się dopiero po uzyskaniu tzw. karencji (gdy dawca po określonym czasie przyjdzie drugi raz i ma wyniki ujemne). Pracowałem przy tym to wiem. Poza tym są wirusy, których się nie bada (bo nie ma na nie testów jak do niedawna HCV, a nadal inne warianty tego paskudztwa albo nie ma sensu bo jest to bardzo rzadki wirus i bardzo drogi test). Nie da się zrobić skanu z wynikiem ZDROWY/CHORY.

Z pozbyciem się elementu patologicznego to nie taka prosta sprawa - jak człowiek ma interes w kłamaniu to będzie kłamał.
~endi
Z dwóch powodów : bo to jest biznes jak każdy inny - szpitale na tym w szczególności zarabiają , a powód drugi jest bardzo poważny - o czym się już w mediach nie mówi - oddawanie krwi zwiększa i to bardzo ryzyko wystąpienia nowotworów złośliwych szpiku : białaczek czy chłoniaków złośliwych, a więc chorób na ogół śmiertelnych ...

Powiązane: O tym mówią ludzie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki