Podczas wtorkowego wystąpienia burmistrz Nowego Jorku, Michael Bloomberg, ostrzegł przed ryzykiem niewypłacalności, która może dotknąć Wielkie Jabłko w podobnym stopniu, co zbankrutowane Detroit. Główną przyczyną miałby być gwałtowny wzrost zobowiązań emerytalnych miasta i kosztów finansowania opieki zdrowotnej.

Źródło: thetaXstock
Polityk zaznaczył, że Nowy Jork może podzielić los Detroit, jeśli zwiększenie wydatków na ochronę zdrowia i emerytury spowoduje ograniczenie środków na inwestycje, które czynią Wielkie Jabłko miejscem, gdzie ludzie chcą żyć, pracować i mieszkać.
Bloomberg, który z końcem roku ustąpi z fotela burmistrza Nowego Jorku po dwunastu latach rządów, ostrzegł swoich następców przed unikaniem trudnych decyzji. Jego zdaniem taka polityka doprowadziła Detroit do upadku.
Wielkie koncerny przemysłowe stopniowo wycofywały się z Motor City, co spowodowało zwiększenie wydatków socjalnych. Bloomberg zaznaczył, że Wielki Jabłko również było kiedyś miastem przemysłowym, ale udało się do niego przyciągnąć także przedstawicieli innych branż, dzięki czemu Nowy Jork uniknął losu Detroit. Narastające koszty mogą jednak to zmienić.
Roczne zobowiązania emerytalne miasta mają przekroczyć w 2013 roku osiem miliardów dolarów, podczas gdy 4 lata temu było to 6,3 miliarda, a w 2002 roku 1,3 miliarda. Wydatki na ochronę zdrowia wyniosą ponad 6 miliardów dolarów. Burmistrz przypomniał, że za połowę długu Detroit, które zbankrutowało w lipcu, odpowiadały właśnie te dwie pozycje budżetu.
Maciej Kalwasiński, Bankier.pl
























































