Biuro Kontroli Aktywów Zagranicznych (OFAC) ministerstwa finansów USA ogłosiło, że wyda licencje firmom, które chcą reeksportować wenezuelską ropę na Kubę. Zaznaczyło, że umowy muszą „wspierać naród kubański” i nie mogą obejmować podmiotów powiązanych z kubańskim wojskiem, wywiadem ani agencjami rządowymi.


Odbiorcy będą mogli przeznaczać zakupione paliwo zarówno na zaspokojenie potrzeb humanitarnych, jak i komercyjnych. Władze podkreśliły, że w przypadku dostarczenia ropy rządowi lub wojsku licencje zostaną cofnięte.
W ostatnich dniach stycznia prezydent USA Donald Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze, uruchamiające proces nakładania sankcji na towary z krajów, które przekazują ropę Kubie. Trump ogłosił sytuację nadzwyczajną bo, jak powiedział, „rząd Kuby podejmuje nadzwyczajne działania, które szkodzą i zagrażają Stanom Zjednoczonym”.
Media oceniły, że tym samym Kuba znalazła się w sytuacji niemal bez wyjścia. Wyspa jest całkowicie uzależniona od importu paliw płynnych do zasilania systemu elektroenergetycznego, transportu oraz łączności.
ReklamaZobacz także
Ostatni transport ropy na Kubę dotarł 9 stycznia z Meksyku, który zamroził eksport po groźbach Trumpa. Wenezuela, drugi co do wielkości dostawca ropy naftowej na wyspę, wstrzymała dostawy po 3 stycznia, kiedy amerykańskie siły specjalne pojmały jej przywódcę Nicolasa Maduro. W rezultacie życie na Kubie praktycznie stanęło w miejscu: władze ograniczyły dostawy prądu, sprzedaż paliw i transport publiczny, wysłały pracowników na urlopy i zakazały tankowania zagranicznych samolotów. Przerwy w działaniu tamtejszych elektrowni zwiększyły się nawet do 20 godzin na dobę.
Jeszcze przed blokadą ropy naftowej Kuba przeżywała najpoważniejszy i najdłuższy kryzys gospodarczy od czasu przejęcia władzy przez komunistów w 1959 roku. Embargo znacznie zaostrzyło te problemy.
Przywódcy krajów karaibskich wyrazili zaniepokojenie tą sytuacją. Premier Jamajki - Andrew Holness, ostrzegł, że przedłużający się kryzys na Kubie wpłynie na państwa sąsiednie. Premier Saint Kitts i Nevis - Terrence Drew, przyznał, że destabilizacja wyspy stanowi zagrożenie dla całego regionu.
Sekretarz stanu USA Marco Rubio ripostował, argumentując, że kryzys został sprowokowany przez politykę gospodarczą rządu Kuby i słabość sektora prywatnego. Podkreślił, że Hawana musi wdrożyć głębokie reformy, inaczej sytuacja się nie poprawi. Wyspa - powiedział w środę - musi zmienić się „dramatycznie”.
Prezydent Trump zapytany wkrótce po wdrożeniu blokady o obawy, że doprowadzi ona do kryzysu humanitarnego, odparł, że sytuacja może się zmienić, jeśli władze Kuby „zawrą układ”. - Myślę, że prawdopodobnie przyjdą do nas i będą chcieli się dogadać. Wtedy Kuba znów będzie wolna. Przyjdą do nas i zawrą układ - powiedział Trump. - Będziemy mili. Mamy bardzo złą sytuację dla Kuby. Nie mają pieniędzy. Nie mają ropy. Kuba żyła z wenezuelskich pieniędzy i ropy, a teraz nic z tego nie nadejdzie - dodał. (PAP)
os/ mal/


























































