REKLAMA

Czas na podwyżkę stóp procentowych

Krzysztof Kolany2016-12-06 14:08główny analityk Bankier.pl
publikacja
2016-12-06 14:08
NBP

Rada Polityki Pieniężnej powinna podnieść stopy procentowe. I to najlepiej już na tym posiedzeniu. W przeciwnym razie ryzykuje powtórzenie błędów z przeszłości, które w przyszłości negatywnie odbiją się na stanie polskiej gospodarki.

[Aktualizacja 12:50] RPP na grudniowym posiedzeniu postanowiła utrzymać stopy procentowe na rekordowo niskich poziomach, ze stopę referencyjną w wysokości 1,50%.

Od marca 2015 roku Rada Polityki Pieniężnej utrzymuje stopy procentowe NBP na rekordowo niskim poziomie, ze stopą referencyjną wynoszącą zaledwie 1,50%. Ostatnie podwyżka kosztów kredytu w polskim banku centralnym miała miejsce w maju 2012 roku – a więc przeszło 4,5 roku temu.

Ze stawek kontraktów FRA i IRS wynika, iż rynek oczekuje pierwszych podwyżek stóp w NBP najwcześniej na początku 2018 roku. I nie spodziewa się, aby były one zbyt silne – Wibor ma wzrosnąć tylko do 3%. W dodatku dopiero za 8-10 lat. Prezes NBP Adam Glapiński podczas listopadowej konferencji prasowej po posiedzeniu RPP powiedział, że w 2017 roku należałoby oczekiwać utrzymania stóp bez zmian.

/ Bankier.pl

Wszyscy zgadzają się ze sobą… i popełniają te same błędy

Skoro dla „wszystkich” jest oczywiste, że stopy procentowe w Polsce prędko nie wzrosną, to... zapewne tak się nie stanie. Otwarte pozostaje pytanie, czy wzrost ceny pieniądza będzie napędzany przez rynek (np. poprzez rosnące rentowności papierów skarbowych), czy też będzie wynikał z działań banku centralnego.

/ fot. Krystian Maj / FORUM

W mojej ocenie obecna Rada Polityki Pieniężnej może właśnie popełniać ten sam błąd co jej poprzedniczki, zwlekając z podwyżkami stóp do ostatniej chwili. Tak było w roku 2006, gdy niska dynamika CPI (0,7-1,5%) kompletnie zmyliła decydentów, którzy zamiast utrzymać bądź podwyższyć stopy, zaczęli je obniżać. Efekt był taki, że gdy w kwietniu 2007 roku zaczęli stopy podnosić, goniąc uciekającą inflację CPI, to cykl podwyżek zaczęli niemal dokładnie na szczycie cyklu koniunkturalnego. Opamiętali się dopiero dwa miesiące po bankructwie Lehman Brothers.

Podobnie było w roku 2010, gdy ówczesna RPP przespała dogodny moment do podniesienia kosztów kredytu. Rada rozpoczęła cykl podwyżek dopiero w styczniu 2011, tradycyjnie już kończąc go na progu boleśnie odczuwalnego na rynku pracy spowolnienia gospodarczego w maju 2012. W ten sposób spóźnione decyzje o podwyżce stóp zemściły się wysokimi kosztami kredytu w momencie, gdy gospodarka wpadała w okres cyklicznego spowolnienia, na rynku pracy objawiającego się spadkiem zatrudnienia i wzrostem bezrobocia.

Spóźniony jak bank centralny

Permanentne opóźnienie względem realnej gospodarki jest cechą charakterystyczną dla większości banków centralnych – ustanowionych przez państwo organów mających monopol na emisję pieniądza i kontrolę jego ceny (czyli stopy procentowej). Ale tym razem RPP ma szansę wystrzec się starych błędów i wyprzedzić dynamikę CPI, zamiast biernie za nią podążać.

Uważam, że właśnie teraz jest dobry czas, aby nieco podnieść stopy procentowe w NBP. Przesłanek ku takiej decyzji jest w mojej ocenie kilka.

Po pierwsze, w Polsce mamy dość wysoką inflację monetarną, rozumianą jako przyrost podaży pieniądza. Od dwóch lat dynamika podaży pieniądza M3 sięga 8-10% w skali roku. W przeszłości przy takich wartościach tego parametru RPP nie wahała się zaostrzać polityki monetarnej.

Zielone kółka symbolizują moment pierwszej podwyżki stóp w NBP. Czerwone sygnalizują moment pierwszej obniżki. / Bankier.pl

Tym razem Rada najwyraźniej została zmylona niską (a wręcz ujemną) inflacją cenową (CPI), co w znaczącej mierze było efektem tylko jednego czynnika: spadku cen ropy naftowej. Poniższy wykres ilustruje, jak za każdym razem RPP była zaskakiwana przez rosnącą inflację. Dziesięciu ekonomicznych mędrców nie było w stanie tego zjawiska przewidzieć, ani mu skutecznie przeciwdziałać. W efekcie stopy podnoszone były za późno i prawdopodobnie także wyżej, niż to byłoby konieczne, jeśli decyzje o podwyżkach zostałyby podjęte wcześniej. 

Zielone kółka symbolizują moment pierwszej podwyżki stóp w NBP. Czerwone sygnalizują moment pierwszej obniżki. / Bankier.pl

Po drugie, dobrą tradycją polskiej polityki pieniężnej było utrzymywanie nominalnych stóp procentowych powyżej poziomu bieżącej dynamiki CPI. Dzięki temu realne stopy procentowe w Polsce były nieujemne, w przeciwieństwie do krajów rozwiniętych, gdzie banki centralne stosowały (i często nadal stosują) coraz bardziej dokuczliwą represję monetarną.

Wyższe stopy odpowiedzią na rosnący CPI

Grudzień może okazać się pierwszym od 28 miesięcy z nieujemnym odczytem rocznej dynamiki CPI. Za sprawą drożejących paliw (ale nie tylko) tzw. inflacja CPI szybko może powrócić w okolice 1,5-2,0% - czyli w granice dopuszczalnego odchylenia od celu inflacyjnego NBP (2,5% +/- 1 pkt. proc.). W takiej sytuacji według mnie byłoby lepiej, gdyby stopa referencyjna NBP nie była niższa niż 2%. A to wymagałoby jej podwyższenia o 50 pkt. bazowych. Byłoby lepiej, gdyby RPP wykonała ten ruch już w grudniu i styczniu, zamiast w pośpiechu gonić „uciekającą inflację”.

Po trzecie, czynnikiem przemawiającym za szybką podwyżką ceny pieniądza jest sytuacja na rynku walutowym. W poniedziałek cena dolara przekroczyła 4,26 zł – amerykańska waluta była najdroższa od przeszło 14 lat. Euro kosztowało ponad 4,50 zł, notując najwyższy kurs zamknięcia od stycznia. Co więcej, trend osłabienia złotego wobec głównych walut wydaje się zjawiskiem trwałym i jeśli się utrzyma, będzie wywierał presję na wzrost cen dóbr konsumpcyjnych.

Po czwarte, okres ultraniskich stóp procentowych na świecie zdaje się powoli dobiegać końca. Za tydzień drugiej podwyżki stóp procentowych może dokonać Rezerwa Federalna, bardzo powoli oddalająca stopę funduszy federalnych od zera. Jutro zbiera się Rada Prezesów EBC i może zadecydować o lekkim zmniejszeniu programu skupu obligacji (QE), zwanym potocznie „dodrukiem pieniądza”. Może się okazać, że za rok na świecie trend rosnących stóp procentowych będzie trwał w najlepsze, a Polska okaże się spóźniona.

Po piąte, umiarkowana podwyżka stóp procentowych nie powinna zaszkodzić koniunkturze gospodarczej. Inwestycje spadają nie dlatego, że kredyt jest za drogi, tylko z powodu ryzyka politycznego i opóźnienia w procesie wydatkowania funduszy unijnych. Trochę wyższe stopy procentowe nie będą przeszkodą w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych w przedsiębiorstwach.

Mamy obecnie boom na rynku pracy, lecz w przeciwieństwie do lat 2006-08 nie mamy szkodliwego boomu kredytowego. Podwyżka rekordowo niskich stóp procentowych zmniejszyłaby ryzyko powtórki sytuacji sprzed dekady, gdy Polacy zachłysnęli się tanim i łatwym pieniądzem, zadłużając się w szaleńczym tempie.

Ryzyko, że podwyżka stóp w okolice 2,0-2,5% zaszkodzi polskiej gospodarce, jest w mojej ocenie minimalne. Ryzyko związane z utrzymaniem stóp procentowych zbyt nisko zbyt długo wydaje mi się nieporównywalnie większe. A nawet jeśli się mylę i świat wpadnie w kolejny deflacyjny kryzys, to RPP będzie miała większe pole manewru, ścinając stopy procentowe z wyższych poziomów niż obecne.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Analityk rynków finansowych i gospodarki. W zakresie jego zainteresowań leżą zarówno Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, jak i rynki zagraniczne: Nowy Jork, Londyn i Frankfurt. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Analizuje wpływ sytuacji gospodarczej na notowania akcji, kursy par walutowych i ceny surowców. Jest trzykrotnym laureatem organizowanego przez NBP prestiżowego konkursu im. W. Grabskiego dla dziennikarzy ekonomicznych w kategoriach dziennikarstwo internetowe (2010) oraz polityka pieniężna i stabilność finansowa (2018 i 2019). Otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego 2016 przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Tel.: 697 660 684

Tematy
Prowadź konto za 0 złotych w banku Pekao S.A.

Prowadź konto za 0 złotych w banku Pekao S.A.

Advertisement

Komentarze (131)

dodaj komentarz
~miro
Jest maj 2017 i nic się nie sprawdziło. Straszyć to wy potraficie...
~Scypion
Chłopie, chciało Ci się tyle pisać? Przecież to stek bzdur.
~rtr
Kolanomia zaleca w obliczu słabnącego tempa rozwoju i inflacji oscylującej wokół zera podwyższanie stóp procentowych i to jak najszybciej. To się nazywa mieć rewolucyjne idee.
~B29
Czego jaś się nie nauczył tego Jan nie bedzie umiał.Te dziadki chca podwyższać stopy procentowe jak niby PBK osłab o 1% do 2,5% nic z tej nowej ekonomii nie umieja a może kończyli jakieś szkoły handlowe jak Balcerowicz,Petru i inni pseudo bankowcy i ekonomiścii - obciach
~Echhhh
Na pewno będzie wyższe PKB, gdy stopy nagle skoczą z 1.5% na 3+%. Ludzie nabiorą kredytów, a za chwilę nie będą w stanie ich spłacać...
~jaton
Wzsokie stopy procentowe to wysokie zyski banków i wysokie premie ale zdzierstwo na najbiedniejszej grupie ludzi bioracych kredyty. Poniewaz stopa lombardowa wynosi w polsce aż 2,5% a kredyt dla ludności może być 4 razy większy od stopy lombardowej czyli 10%.Juz dawno temu stope powyżej 7% uznawano za lichwę za która karano Wzsokie stopy procentowe to wysokie zyski banków i wysokie premie ale zdzierstwo na najbiedniejszej grupie ludzi bioracych kredyty. Poniewaz stopa lombardowa wynosi w polsce aż 2,5% a kredyt dla ludności może być 4 razy większy od stopy lombardowej czyli 10%.Juz dawno temu stope powyżej 7% uznawano za lichwę za która karano nawet śmiercia.W starej UNI stopy nawet ujemne są czego nie chcą wiedzieć chyba Ci z RPP.
~Flex
Jest taka mądra zasada, nie wyrywaj się przed szereg. Obserwuj innych i miej możliwość manewru. Aktualnie stopy są na tyle niskie, że nie hamują gospodarki, ale wciąż są dodatnie i nominalnie dochodowe. RPP ma wciąż pole manewru. Zmiana stóp o 0,25 czy 0,50% ma znaczenie nie tyle ekonomiczne co psychologiczne i medialne.Jest taka mądra zasada, nie wyrywaj się przed szereg. Obserwuj innych i miej możliwość manewru. Aktualnie stopy są na tyle niskie, że nie hamują gospodarki, ale wciąż są dodatnie i nominalnie dochodowe. RPP ma wciąż pole manewru. Zmiana stóp o 0,25 czy 0,50% ma znaczenie nie tyle ekonomiczne co psychologiczne i medialne. Dlatego chyba lepiej obserwować i w razie konieczności szybko zareagować na działanie innych. Kto pamięta pospieszną i przestrzeloną podwyżkę stóp w 1998r. gdy prezesem NBP była HGW ? Jak to bezmyślne działanie "pomogło" polskiej gospodarce!
~Remo11
Jest to pewien argument za niepodnoszeniem.

Mam kredyt w PLN i korzystniej byłoby dla mnie, gdyby nie podwyższali, a nawet obniżali. Jednak jeśli później wystrzelą na 7%, a w międzyczasie ludzie nabrali "tanich kredytów" na które ich nie stać, będzie lament.
~podatnik
pan Kolany jest bardzo niezdecydowany zarówno w sprawie frankowiczów jak i w sprawie wypowiedzi Glapińskiego w ciągu jednego dnia umieszcza wypowiedzi wykluczające się , a może to Glapiński nie wie co mówi
~Analityk
Czytam dwa artykuły na bankier.pl i wiem, że tu więcej nie wejdę. Dno.

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki