REKLAMA

Cyrk XXI wieku

2011-04-15 13:35
publikacja
2011-04-15 13:35

Pomysł na nowoczesny cyrk, który poza prostą zabawą miał także dostarczać widzom głębsze treści, narodził się w głowie Guy Laliberté.

Kanadyjskie pokazy wyniosły cyrk na wyżyny sztuki przez duże „S”, ale ciągle pozostały magicznym widowiskiem: rzeczy niemożliwe stają się faktami, a dorośli znowu dziećmi z rozdziawionymi z podziwu i niedowierzania buziami. Proszę Państwa, oto Cirque du Soleil!

W lesie zamieszkanym przez dziwne różnokolorowe i wielokształtne stworzenia pojawia się nieznana istota mająca skrzydła. A właściwie spada z nieba i nie jest w stanie lecieć dalej. Może to upadły anioł, gdyż cały jest biały? Lub oczarowany widokiem ziemi z lotu ptaka Ikar, który chciał wzlecieć jeszcze wyżej, aż piekące promienie słońca roztopiły mu skrzydła.

Młody mężczyzna z przedstawienia zjawia się w krainie nazwanej Varekai, co w języku cygańskim oznacza „gdziekolwiek”. Akrobaci używają swojego ciała jako wyrzutni i żonglują ciałami innych ludzi. Kobieta wygina się na wszystkie strony, jakby nie miała kości i mięśni. Dzieci wykonują niesamowite ewolucje przy pomocy dwóch obciążników przymocowanych na końcach liny. Mężczyzna żongluje małymi i dużymi piłkami, maczugami, kapeluszami. Używa nie tylko rąk, ale i nóg, głowy, a nawet ust! Oczywiście nie brakuje pary klownów, którzy udają bileterów i powodują zamieszanie na widowni. Grupa akrobatów fruwa w powietrzu, skacząc z jednej wielkiej huśtawki na drugą lub z doskonałą precyzją lądując na sobie nawzajem. Sam Ikar zaplątany w siatkę wykonuje ponadprzeciętne ewolucje, ale im bardziej stara się wydostać kilkanaście metrów nad ziemią, pod samym sufitem, tym mocniej się w nią wplątuje. Metafora życia? Ludzkiej kondycji? Cała fabuła „Varekai” pełna jest odnośników do różnych kultur oraz międzynarodowych symboli.

Twórcy widowisk Cirque du Soleil wrócili bowiem do korzeni akrobatyki, które symbolizowały zwycięstwo życia nad śmiercią i stanowiły część rozwijającego się teatru. W starożytnym Egipcie akrobatyka była elementem obrządku pogrzebowego, a w Grecji – rytualnych tańców. Dopiero w XVIII wieku zmieniono jej charakter z metafizycznego na rozrywkowy, zaadaptowano na potrzeby cyrku i zakwalifikowano jako tanią uciechę dla pospólstwa.



Wizjoner z nosem klowna

Pomysł na nowoczesny cyrk, który poza prostą zabawą miał także dostarczać widzom głębsze treści, narodził się w głowie Guy Laliberté. Urodzony w Quebecu akordeonista, potrafiący chodzić na szczudłach oraz połykać ogień, był jednym z wielu artystów, którzy nie mieli co do garnka włożyć, a żyli głównie sztuką uprawianą w grupie wędrownych cyrkowców znanych jako Les Échassiers de Baie-Saint-Paul. Los się do niego uśmiechnął, kiedy w 1983 roku rząd Quebecu zaproponował mu zorganizowanie uroczystości w ramach 450. rocznicy odkrycia Kanady przez francuskiego badacza –Jacques’a Cartiera. Laliberté nazwał festiwal Le Grand Tour du Cirque du Soleil (Wielkie pokazy słonecznego cyrku). I tak rok później narodził się pierwszy spektakl, który okazał się strzałem w dziesiątkę i podbił serca publiczności. Do 1987 roku nowy cyrk znany był tylko Kanadyjczykom. Wówczas Laliberté postanowił zabrać swoją trupę składającą się z 73 osób na Los Angeles Arts Festiwal. Jako wielbiciel pokera postawił wszystko na jedną kartę i… wygrał. Gdyby jednak okazało się, że przedstawienie to porażka zarówno w oczach krytyków, jak i publiczności, Guy zostałby bez grosza przy duszy i z olbrzymimi długami, bowiem na podróż i przygotowania wydał wszystkie zaoszczędzone pieniądze i zapożyczył się po uszy w bankach.

Od 1991 roku Cirque du Soleil pokazuje swoje widowiska na całym świecie. Najważniejszym zajęciem samego Guy stała się natomiast działalność charytatywna. Już w latach 90. ubiegłego wieku otworzył szkołę cyrkową, w której za darmo mogą kształcić się pasjonaci tej profesji. W 2004 roku magazyn „Times” umieścił go wśród setki najbardziej wpływowych ludzi na świecie, a w 2006 roku Ernst & Young mianował przedsiębiorcą roku. Jego firma zatrudnia obecnie ponad 5 tys. osób, z czego 1200 to artyści. Pracownicy pochodzą z 50 krajów i mówią 25 różnymi językami. Oczywiście w tej międzynarodowej mieszance nie mogło zabraknąć Polaków, których jest tutaj pięciu.

Mając 50 lat, Laliberté we wrześniu 2009 roku wsiadł na pokład Sojuza TMA-16 i stał się siódmym turystą i pierwszym klownem w kosmosie, gdyż do obowiązkowego w warunkach nieważkości stroju kosmonauty przyczepiał sobie czerwony nos. Za swój lot zapłacił 35 mln dolarów, a poza Ziemią spędził osiem dni. Jego wycieczka miała służyć promocji fundacji charytatywnej One Drop Foundation (Fundacja „Jedna Kropla”), którą Guy założył, aby zajmować się problemem zmniejszania się zasobów wody pitnej na świecie.

Dusza na trapezie

Wszystkie spektakle Cirque du Soleil są doskonale zorganizowanymi pokazami, przynoszącymi właścicielowi milionowe wpływy, ale służą też za przykład, pokazując, że w niektórych dziedzinach nie można stawiać tylko na zyski, bo wówczas poniesie się porażkę. „Każda firma, która zajmuje się sprawami artystycznymi, musi być gotowa na podjęcie dużego ryzyka. Kreatywność jest czymś, czego nie można przewidzieć ani zaplanować, ale można w to wierzyć z całych sił i ciężką pracą zrobić wszystko, aby efekt końcowy okazał się sukcesem”, tłumaczy filozofię Cirque du Soleil jego dyrektor artystyczny – Andrew Watson. Dzięki tej dewizie stosowanej w praktyce Laliberté zajmuje obecnie 261. miejsce na liście najbogatszych ludzi świata magazynu „Forbes”, z fortuną wycenianą na ponad 2,5 mld dolarów. Jest właścicielem 95 proc. cyrkowych akcji.

Każdy spektakl Cirque du Soleil pokazywany jest przy muzyce na żywo i niesamowitej grze światłami, a kostiumy zmieniają się jak w kalejdoskopie. I nie oszczędza się na nich! Projektują je Renée April, François Barbeau, Stefano Canulli, ale to, co robią, najlepiej oddają słowa Mérédith Caron: „Materiał znajduje się pomiędzy ciałem i duszą. I właśnie tam lubię się wślizgiwać ze swoimi projektami”. Przykładowo do „Varekai” 130 kostiumów zaprojektowała Eiko Ishioka. Na ich wykonanie, dopasowanie, znalezienie odpowiednich materiałów, takich jak lycra, gąbkowy nylon, tytanowe pręty i inne przeciwogniowe tkaniny, oraz przećwiczenie strojów na samych artystach, aby czuli się w nich komfortowo w czasie akrobatycznych popisów, przeznaczono 33 tys. godzin pracy! Przedstawienie wozi ze sobą ponad 600 strojów, aby mieć je w zapasie w razie zniszczenia. Każde widowisko może się pochwalić specjalnie skomponowaną do niego muzyką, którą pod obrazy i nastroje tworzą Maria Bonzanigo, Daniele Finzi Pasca, Violaine Corradi.

Obecnie na całym świecie można zobaczyć 19 widowisk spod znaku Cirque du Soleil. Niektóre pokazywane są w stałych miejscach, takich jak Las Vegas, Nowy Jork lub Disneyland na Florydzie. Inne są w nieustannym ruchu, przemieszczając się od miasta do miasta jak tradycyjna trupa cyrkowa. Dla przykładu podróżująca ekipa „Varekai” liczy około 170 osób 18 różnych narodowości. 127 osób to pracownicy Cirque du Soleil, z czego 56 to artyści, a pozostali – członkowie rodzin. Stale towarzyszy im lekarz, fizjoterapeuta, czterech nauczycieli miniszkoły dla dzieci pracowników, trzech kucharzy i menedżer stołówki, która wydaje posiłki przez siedem dni w tygodniu.

Chantal Blanchard, pracująca jako menedżerka przy spektaklu „Varekai”, w rozmowie z magazynem „Trendy” przyznaje, że żałuje bardzo, iż nie dotarli jeszcze do Polski. Choć, jak zapewnia, wszystko jest możliwe, gdyż właśnie wrócili z Rosji, występują w renomowanym Royal Albert Hall w Londynie, a następnie udają się do Niemiec. – Z pewnością nie będzie to w 2010 roku, gdyż z tego, co wiem, wszystkie trasy zostały już ustalone. Ale jeśli w przyszłości znajdzie się dla nas odpowiednie miejsce i ludzie chcący nas zobaczyć, z chęcią przyjedziemy także do Polski! – zapewnia.

Kamilla Staszak

Źródło:

Do pobrania

cyrkjpgcyrkjpg
Tematy
Sprawdź ile możesz zyskać z Kontem Jakie Chcę

Sprawdź ile możesz zyskać z Kontem Jakie Chcę

Advertisement

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Podróże

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki