Jerzy ma 35 lat. Jeszcze pięć lat temu był silnym, wysportowanym mężczyzną, któremu nic nie dolegało. Chodził na siłownię, biegał, grał w tenisa i nawet nie przeczuwał, że wkrótce będzie musiał zrezygnować z uprawiania ulubionych dyscyplin. Można by powiedzieć, że prowadził zdrowy tryb życia, gdyby nie to, że od czasów liceum palił papierosy.
Choroba przyszła nagle. Zaczęło się od drętwienia palców prawej dłoni. Początkowo myślał, że to skutek sforsowania ręki na treningu. Potem zauważył dziwne ranki najpierw na jednym, potem na drugim palcu. Zagoiły się, więc się nimi nie przejął. Wkrótce zaniepokoiło go podejrzane mrowienie w palcach u nogi. Ale do lekarza poszedł dopiero wtedy, gdy zaczęły go męczyć powtarzające się bolesne skurcze w łydce. Już po wstępnych badaniach specjalista postawił diagnozę.
Dziś Jerzy jest po amputacji dużego palca u nogi. Rana po operacji nie goi się, a silne bóle nogi uniemożliwiają mu normalne funkcjonowanie. Ale nie poddaje się. Walczy z chorobą, choć zmiany w jego organizmie są już nieodwracalne. Wszystko wyglądałoby inaczej, gdyby zgłosił się do lekarza, gdy tylko zauważył pierwsze objawy.
O chorobie Buergera, czyli zakrzepowo-zarostowym zapaleniu naczyń
Źródło: „Zdrowie” (8/2005)

























































