REKLAMA
WAŻNE

Chiny o włos od "kopernikańskiego przewrotu"

Maciej Kalwasiński2019-02-21 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2019-02-21 06:00
Air China

Chiny od lat są oskarżane, że bogacą się kosztem innych krajów, "nieuczciwie" wspierając eksport oraz ograniczając import i w ten sposób "wysysając" pieniądze i miejsca pracy z zagranicy. Tymczasem w ubiegłym roku nieomal doszło do "kopernikańskiego przewrotu" w światowej gospodarce, bo Państwo Środka było o krok od zanotowania pierwszego od 25 lat deficytu na rachunku bieżącym.

Choć uwaga opinii publicznej zazwyczaj koncentruje się na danych dotyczących salda wymiany towarowej, to pełniejszy obraz gospodarczej współpracy kraju z zagranicą daje bilans płatniczy, składający się z rachunku bieżącego, kapitałowego, finansowego oraz salda błędów i opuszczeń. Rachunek bieżący to zestawienie uwzględniające nie tylko handel towarami, ale i usługami oraz m.in. dochody krajowych firm z działalności poza rynkiem macierzystym i zagranicznych na rynku krajowym, a także analogiczne wynagrodzenia pracowników.

Odkąd Chiny wstąpiły w 2001 r. do Światowej Organizacji Handlu i zyskały łatwiejszy dostęp do rynków zagranicznych, znacząco zwiększyły sprzedaż towarów, stając się w kilka lat największym eksporterem na świecie. W efekcie dynamicznie wzrosła również nadwyżka na rachunku bieżącym, która w 2009 r. sięgnęła rekordowych 9,9 proc. PKB. W kolejnych latach wyraźnie jednak spadła, w ubiegłym roku wynosząc zaledwie 0,4 proc. PKB, najmniej od 1995 r. - wynika ze wstępnych szacunków Ludowego Banku Chin.

Saldo rachunku bieżącego [proc. PKB] / Bankier.pl na podstawie danych SAFE

W przypadku Chin i wątpliwych wyliczeń produktu krajowego brutto warto przyjrzeć się również liczbom bezwzględnym. Z tej perspektywy ubiegłoroczna nadwyżka wynosząca 49,1 mld dol. była o 70 proc. niższa niż rok wcześniej i najmniejsza od 2003 r. Jest to przede wszystkim efekt wyjątkowego pierwszego kwartału 2018 r., w którym Chiny odnotowały pierwszy od 17 lat kwartalny deficyt na rachunku bieżącym. Był on na tyle duży, że jeszcze na koniec września Chińczycy byli na minusie. Dopiero ostatnie trzy miesiące roku pozwoliły im wyjść nad kreskę.

Saldo rachunku bieżącego [mld dol.] / Bankier.pl na podstawie danych SAFE

Minimalną nadwyżkę Państwa Środka można tłumaczyć kilkoma czynnikami. W pierwszej części roku jak zwykle marnie wypadł eksport towarów (co wynika z tygodniowych obchodów Nowego Roku księżycowego), a nadspodziewanie duży (wówczas niemal rekordowy) był ich import. Także w kolejnych kwartałach kwoty wydawane na sprowadzanie towarów za Mur rosły szybciej, niż pieniądze trafiające do Chin z tytułu sprzedaży za granicą.

Z danych urzędu celnego wynika, że za dynamiczny wzrost importu w pierwszych 9 miesiącach roku odpowiadały przede wszystkim wyższe ceny surowców (m.in. ropy) oraz półprzewodników, natomiast w ostatnim kwartale - zakupy większej ilości ropy w obliczu spadku jej cen. Przy okazji warto zauważyć, że te dwa typy "surowców" odpowiadają aż za 26 proc. chińskiego importu. Cały rok Chiny zamknęły najmniejszą nadwyżką w handlu towarami od 2013 r., wynoszącą 395 mld dol.

Gigantyczne wydatki chińskich turystów

Nawet szybko rosnący apetyt chińskiego smoka nie jest jak widać wystarczającym powodem, by kraj miał odnotować deficyt na rachunku bieżącym. Ewenement z pierwszego kwartału i minimalny wynik w całym ubiegłym roku jest również zasługą pogłębiającego się ujemnego salda w międzynarodowym handlu usługami. W tej kategorii są bowiem klasyfikowane m.in. wydatki turystów na zagraniczne wojaże. W 2018 r. Chińczycy przeznaczyli na ten cel rekordowe 277,3 mld dol., tymczasem goście z zagranicy zostawili za Murem ok. 40 mld dol.

Wydatki chińskich turystów za granicą [mld dol.] / Bankier.pl na podstawie danych SAFE

Tak jak przy interpretacji danych o obrotach towarowych podkreśla się, że do wzrost importu do Państwa Środka napędzają głównie surowce, a nie towary przetworzone, tak w przypadku statystyk dot. handlu usługami zwraca się uwagę, że mogą się za nimi kryć inne rodzaje przepływów kapitału:

  • import towarów, choćby w postaci wydatków na dobra luksusowe, pozwalający ominąć wysokie daniny na rzecz państwa, które są nakładane na tego typu dobra za Murem czy
  • przeróżne inwestycje zagraniczne, czyli lokowanie pieniędzy poza (na pewno?) zasięgiem władz w Pekinie.

Ponadto, Brad Setser z Council on Foreign Relations wskazuje, że w 2014 r., czyli w czasie gdy wydatki na podróże gwałtownie wzrosły, Chińczycy zmienili metodę ich wyliczania, stąd obawa, że mogą być przeszacowane.

Ze wstępnych szacunków Ludowego Banku Chin wynika także, że w ubiegłym roku odnotowano trzecie największe w historii ujemne saldo w dochodach pierwotnych, co również przyczyniło się do redukcji nadwyżki na rachunku bieżącym do poziomu wyraźnie poniżej 1 proc.

Świnia przyniesie deficyt?

Utrzymujący się przez 9 miesięcy deficyt na rachunku bieżącym i wisząca nad Państwem Środka groźba eskalacji konfliktu z USA spowodowały, że eksperci zaczęli zastanawiać się, czy i kiedy Chiny odnotują ujemne saldo w całym roku kalendarzowym.

Jednak dokładniejsza analiza struktury obrotów bieżących sugeruje, że wcale nie jest to taki pewny scenariusz. Jeśli władze w Pekinie uznają, że deficyt zagraża stabilności juana, a kwestia ta jest newralgiczna dla stabilności sektora finansowego za Murem oraz stosunków z Waszyngtonem, to mają możliwość ograniczenia importu "czarnego złota" oraz wydatków obywateli na "turystykę" zagraniczną. W ubiegłym roku do Chin sprowadzono o 10 proc. ropy więcej niż rok wcześniej, więc zapewne zgromadzono  jej zapasy. Pole manewru mogłyby za to ograniczyć wzrosty cen surowca. Natomiast zatamowanie odpływu kapitału przez kanał rzekomych wydatków turystycznych jest kwestią zacieśnienia regulacji, a być może również umiejętnych zabiegów propagandowych.

Poza tym przekonanie, że wojna handlowa uderzy wyłącznie w chiński eksport, jest całkowicie błędne, co pokazały już dane za styczeń. Wówczas aż o 41 proc. załamał się import z USA, na mniejszą sprzedaż do Chin wskazują również Japończycy czy Koreańczycy. Chiński eksport jest zwyczajnie bardzo importochłonny - jeśli nie będzie możliwości sprzedaży towarów za granicę, nie będzie również potrzeby sprowadzenia komponentów spoza Państwa Środka.

Na "kopernikański przewrót" w światowej gospodarce będziemy więc raczej musieli jeszcze poczekać. Ziści się on prawdopodobnie dopiero wtedy, gdy ustabilizuje się sytuacja w realnej gospodarce i sektorze finansowym za Murem, konsumpcja faktycznie przejmie rolę głównego silnika rozwoju, a w Pekinie przypomną sobie o innym marzeniu - uczynieniu z juana prawdziwie globalnej waluty.

Źródło:
Maciej Kalwasiński
Maciej Kalwasiński
analityk Bankier.pl

Analityk i redaktor prowadzący Bankier.pl. Doktorant na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. Zajmuje się międzynarodowymi stosunkami gospodarczymi, ze szczególną uwagą analizuje sytuację gospodarczą Chin. Dba, by Bankier.pl pozostawał źródłem najważniejszych i najbardziej interesujących informacji ze świata i Polski, przedstawionych w przystępny i zrozumiały sposób.

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (7)

dodaj komentarz
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
karbinadel
No co ty, przecież szkodniki dopiero się wybierają do Brukseli, i to całym stadem. Wczoraj ogłosili listę
search odpowiada karbinadel
Tu juz wszystko wyzarly z koryta, a poza tym prosiakow narobilo sie tyle ze cizko do cyca maciory sie dostac tele w kolo lata. Tam przynajmniej stabilnie mozna jeszcze kilka lat potuczyc sie na unijnym stole.
naiwniakplus
obywatele Korei Północnej donoszący na swój kraj, niweczą jego rozwój i też nie zasługują na szacunek... :)
alik234
Zreć szybciej bo się ściemnia !!!
jacyna2017 odpowiada naiwniakplus
...tak dorzuć jeszcze III Rzeszę, Iran itd. i napisz, że u nas jest tak samo, a potem albo tam emigruj, albo zimny okład na czoło i wal szybko do lekarza!

Powiązane: Tylko u nas

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki