Teoria portfela
Według nowoczesnej teorii finansów o doborze elementów portfela inwestycyjnego powinny przede wszystkim decydować trzy parametry: oczekiwana stopa zwrotu z dobieranych typów aktywów, ryzyka z nimi związane (najczęściej szacowane na podstawie wahań z przeszłości) oraz wzajemne zależności pomiędzy nimi. Wszystkie wymienione kategorie można odwzorować przy pomocy matematycznych wskaźników i z użyciem odpowiednich algorytmów ocenić pożądany udział poszczególnych składników inwestycyjnego portfolio. Czy indywidualni inwestorzy wykorzystują te zasady przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych? Odpowiedź brzmi: rzadko. Można wskazać na szereg odstępstw od reguł racjonalnego inwestowania. Część z nich wyjaśnia analiza emocji towarzyszących zarządzaniu oszczędnościami.
Emocje górą
Zdaniem psychologów, wybór pomiędzy określonymi typami inwestycji można w pewnym sensie odwzorować na emocjonalnej mapie. Na jej krańcach, oprócz wielu innych mniej znaczących odczuć, znajduje się z jednej strony strach dominujący przed poniesieniem straty,
z drugiej czai się chciwość, a wszystkim zawiadują aspiracje. Strach zachęca do preferowania inwestycji bardziej przewidywalnych, o małym ryzyku utraty wartości. Z kolei chciwość sprawia, że szukamy rozwiązań obiecujących większe zyski, ale też grożących poniesieniem większych strat. O przewadze jednego czynnika nad drugim decydują indywidualne aspiracje i postawione sobie cele. Niemal podczas każdej rozmowy klienta z jego doradcą finansowym pada pytanie o możliwą stratę związaną z inwestycją. Dopiero w drugiej kolejności rozważany jest potencjalny zysk, co jasno wskazuje, który czynnik uzyskuje przewagę. W międzyczasie zwykle pada szereg argumentów za każdym prezentowanym rozwiązaniem finansowym, jednak ich chłodna analiza zgodna z teorią portfelową często oddaje pola przeważającym emocjom.
Strach każe ograniczać ryzyko
Po podjęciu decyzji inwestor może spotkać się z dwoma wariantami rozwoju sytuacji. Pierwszy to sukces, czyli osiągnięcie zysku. W tak korzystnych warunkach inwestor oczekuje jego narastania, mając nadzieję na dalszy wzrost wartości kapitału, do którego aspiruje, aby ostatecznie poczuć dumę z udanego inwestowania. Inaczej wygląda myślenie w warunkach dekoniunktury. Towarzyszy mu niepokój, który w sytuacji pogłębiającej się dotkliwej bessy przeradza się w strach przed stratą, co doprowadzi do żalu, jeżeli sytuacja się nie poprawi. Nadzieja powiązana z chciwością i strach wpływają na typ inwestycji dobieranych do portfela. Na jednej szali mamy wyobrażenie o pożądanym majątku i pozytywne myślenie o scenariuszach kształtowania się wartości portfela inwestycyjnego. Na drugiej - widmo żalu po poniesieniu straty. Z reguły jest jednak tak, że jeden rodzaj emocji jest dużo silniejszy od drugiego. Jeżeli przeważa widmo strachu, to inwestor wybiera rozwiązania charakteryzujące się mniejszym ryzykiem, a więc lokatę bankową, fundusz rynku pieniężnego, fundusz obligacji czy tzw. produkt strukturyzowany z gwarancją kapitału. Jeżeli natomiast dominującą emocją jest nadzieja, to inwestor skłania się do wyboru bardziej ryzykownych form lokowania, a więc inwestycyjnych funduszy zrównoważonych i akcji, a nawet bierze pod uwagę samodzielne inwestowanie na giełdzie.
Niewielkie, ale stabilne zyski
Obserwacje socjologiczne i psychologiczne wykazały, że dominacja jednego elementu (nadziei lub strachu) jest często związana
z czynnikami demograficznymi (wiek, pozycja społeczna, majątek), osobowościowymi (pewność siebie, otwartość na nowe rozwiązania) oraz z doświadczeniem i wiedzą ekonomiczną. Dodatkowym istotnym czynnikiem może być szeroko rozumiany kontekst, w jakim zapada decyzja. Dla przykładu uczestnik rynku giełdowego zachowa się inaczej zaraz po poniesieniu straty w porównaniu do sytuacji, kiedy świętuje osiągnięcie ponadprzeciętnego zysku. Upraszczając rzeczywistość poprzez „wyłączenie” tych czynników, można stwierdzić, że inwestorzy wykazują w większości skłonność do unikania żalu. W języku nowoczesnych finansów mówilibyśmy wtedy o silnej awersji do ryzyka. W języku psychologii powiemy o strachu przed negatywnymi emocjami związanymi z potencjalną stratą. Niezależnie od sposobu interpretacji wolimy mniejszy, choć pewny zysk od większego, ale obarczonego większym ryzykiem.
{Bartosz Michałek} Private Banker | Noble Bank
Źródło:Noble Bank


























































