REKLAMA

Nieruchomościowa bańka w USA wytraca impet? Wzrost cen wyhamował

Krzysztof Kolany2021-10-27 09:55główny analityk Bankier.pl
publikacja
2021-10-27 09:55
Nieruchomościowa bańka w USA wytraca impet? Wzrost cen wyhamował
Nieruchomościowa bańka w USA wytraca impet? Wzrost cen wyhamował
fot. Kristof Degreef / / Shutterstock

Wzrost cen domów w Stanach Zjednoczonych nieco zwolnił, zaskakując przy tym ekonomistów. Może to być pierwszy sygnał hamowania na amerykańskim rynku nieruchomości.

Kwestię istnienia bańki spekulacyjnej na amerykańskim rynku nieruchomości mieszkaniowych na łamach Bankier.pl poruszaliśmy w marcu, w czerwcu i w lipcu oraz w sierpniu i we wrześniu. Przekaz był jasny: ceny domów w USA biją rekordy, rosnąc w niespotykanym wcześniej tempie i jednoznacznie przebijając ekscesy z lat 2000-2006, które później doprowadziły do największego kryzysu finansowego od 1929 roku.

Ale we wtorek dostaliśmy dane, które sugerują, że cenowe szaleństwo w Ameryce powoli wytraca impet. Zacznijmy od ilustrowanego powyżej indeksu S&P/Case-Shiller, który mierzy ceny domów w 20 amerykańskich metropoliach. W sierpniu wskaźnik ten rzecz jasna ustanowił kolejny rekord wszech czasów, rosnąc do 274,05 punktów.

Oznacza to wzrost o blisko 20% względem sierpnia 2020 roku oraz zwyżkę o 1,2% względem poprzedniego miesiąca. Tyle tylko że:

  1. wzrost miesięczny był najsłabszy od roku,
  2. dynamika roczna nieznacznie spowolniła względem rekordowych 20,1% odnotowanych miesiąc wcześniej,
  3. 3był to rezultat nieco niższy od oczekiwań analityków (na poziomie 20,1% rdr).

Mamy zatem wciąż do czynienia z cenami rekordowo wysokimi i wciąż wyraźnie wyższymi niż przed rokiem, ale miesięczne tempo wzrostu zaczęło hamować. Także sierpniowy indeks cen nieruchomości FHFA wzrósł „tylko” o 1,0% mdm wobec wzrostu o 1,4% mdm w lipcu i oczekiwanej przez ekspertów zwyżki o 1,5%.

Wrześniowa niejednoznaczność

Jednakże hipotezy o szczycie bańki nie potwierdziły statystyki za wrzesień, jakie także we wtorek wyszły z rządowego Biura Cenzusowego. Według tego źródła mediana ceny nowego domu sprzedanego w USA osiągnęła nowy rekord na poziomie 408 800 dolarów. To o 18,7% więcej niż przed rokiem i o 1,8% więcej niż w sierpniu. Od czasu wprowadzenia ogólnokrajowego lockdownu w USA w kwietniu 2020 roku mediana cen nowo wybudowanego domu podniosła się o 31,8%, praktycznie eliminując z rynku nabywców z chudszymi portfelami (a raczej słabszą zdolnością kredytową).

W dalszym ciągu mówimy więc o rynku znajdującym się w stanie odległym od równowagi. Ceny rosną jak szalone, co miesiąc bijąc historyczne rekordy. To w znacznej mierze zasługa Rezerwy Federalnej, która od półtora roku prowadzi skrajnie ekspansywną politykę monetarną, sztucznie zaniżając stopy procentowe i kreując nadzwyczajny popyt na aktywa pozwalające zachować realną siłę nabywczą kapitału w warunkach wysokiej, przekraczającej 5% inflacji CPI.

Od marca 2020 Fed w hurtowych ilościach skupuje obligacje skarbowe i hipoteczne za świeżo wykreowane rezerwy bankowe (tzw. dodruk pieniądza). Dzięki temu Amerykanin o dobrej zdolności kredytowej może zaciągnąć 30-letni kredyt hipoteczny o stałym (w całym okresie kredytowania!) oprocentowaniu w wysokości 3,09 %. Na początku tego roku parametr ten wynosił raptem 2,66%. W przypadku kredytu na 15 lat średnie oprocentowanie wynosi 2,33%.

To stawki, które zapewne okażą się niższe od oficjalnie raportowanej inflacji w okresie spłaty tych pożyczek. Trudno się zatem dziwić, że realnie niemal „darmowy” kredyt hipoteczny napędził zainteresowanie nawet rekordowo drogimi nieruchomościami mieszkaniowymi w Stanach Zjednoczonych. Ale to się może wkrótce skończyć. Od kilku miesięcy oprocentowanie kredytu hipotecznego w USA powoli idzie w górę. A już za tydzień Fed może ogłosić ograniczenie ilości skupowanych obligacji (tzw. tapering), co powinno przełożyć się na wzrost kosztu kredytu w gospodarce. To może być pierwsze posunięcie zmierzające do przekucia nieruchomościowego balona. I to nie tylko w Ameryce.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Analityk rynków finansowych i gospodarki. W zakresie jego zainteresowań leżą zarówno Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, jak i rynki zagraniczne: Nowy Jork, Londyn i Frankfurt. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Analizuje wpływ sytuacji gospodarczej na notowania akcji, kursy par walutowych i ceny surowców. Jest trzykrotnym laureatem organizowanego przez NBP prestiżowego konkursu im. W. Grabskiego dla dziennikarzy ekonomicznych w kategoriach dziennikarstwo internetowe (2010) oraz polityka pieniężna i stabilność finansowa (2018 i 2019). Otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego 2016 przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Tel.: 697 660 684

Tematy
Szukasz pracownika? Opublikuj pierwsze ogłoszenie o pracę już od 59,32 zł na Pracuj.pl!

Szukasz pracownika? Opublikuj pierwsze ogłoszenie o pracę już od 59,32 zł na Pracuj.pl!

Advertisement

Komentarze (4)

dodaj komentarz
midas69
Fundusze mogą sobie brac darmowe kredyty i kupowac za to cale dzielnice na wynajem. No jasne, że ceny zwolnią XD
1a2b
Niepotrzebnie ... pustak to jest pustak a nie jakieś tam dolary czy nawet złoto.
1a2b
pardon, oni tam budują z trzciny i drewna sosnowego.

Powiązane: USA: giełdy i gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki