Bank Japonii zaskoczył rynki finansowe, ogłaszając zmiany w programie skupu aktywów (QE), mającym być „dopalaczem” dla japońskiej gospodarki. Inwestorzy zareagowali nerwowo.


Podstawowe założenia japońskiej polityki monetarnej pozostały bez zmian. Bank Japonii nadal będzie prowadził działania mające na celu zwiększanie bazy monetarnej o 80 bilionów jenów rocznie (656 mld USD) w celu doprowadzenia do trwałej inflacji na poziomie 2 proc. Diabeł, jak zwykle, tkwi jednak w szczegółach.
Decyzją Banku Japonii średni pozostały czas do wykupu obligacji rządowych skupowanych w ramach programu luzowania ilościowego, zostanie wydłużony do 7-12 lat wobec 7-10 lat obecnie. Działanie to ma na celu dalsze obniżenie stóp procentowych.
BoJ znany jest także z aktywnej działalności na innych rynkach aktywów. Według ogłoszonego dziś planu, władze monetarne Japonii przeznaczą dodatkowych 300 mld jenów na zakup jednostek w funduszach ETF, co zwiększy rozmiary istniejącego programu do 3 bilionów jenów. Dodatkowe środki mają być inwestowane przede wszystkim „w firmy, które aktywnie inwestują w kapitał fizyczny i ludzki”. Nieco mniej, bo jedynie 90 mld jenów, ma zostać dodatkowo przeznaczone na zakup funduszy inwestujących w nieruchomości (J-REIT).
Co ciekawe, trzech z dziewięciu członków komitetu decydującego o kształcie japońskiej polityki monetarnej opowiedziało się przeciwko wprowadzeniu wymienionych wyżej zmian.
Dodatkowo Bank Japonii rozszerzył listę zabezpieczeń przedstawianych przez banki komercyjne, chcące uzyskać środki finansowe od banku centralnego oraz wydłużył o rok czas trwania specjalnego programu wsparcia kredytowania gospodarki.
Niespodzianka dla rynków
Przed dzisiejszym posiedzeniem większość analityków oczekiwała, że Bank Japonii na grudniowym posiedzeniu nie przedstawi żadnych zmian w polityce monetarnej. Stanowisko to argumentowano m.in. tym, że Japończycy będą chcieli poczekać na rozwój sytuacji na rynkach po faktycznym ogłoszeniu przez Fed pierwszej od 2006 r. podwyżki stóp procentowych (co miało miejsce w środę). Ewentualnych zmian w Kraju Kwitnącej Wiśni oczekiwano dopiero w przyszłym roku.
Dzisiejsza sesja na japońskiej giełdzie była dosyć burzliwa. Tuż po ogłoszeniu komunikatu BoJ Nikkei 225 wystrzelił, rosnąc o blisko 2,43%, aby po niespełna godzinie osunąć się pod kreskę. Ostatecznie główny indeks tokijskiej giełdy zatrzymał się na poziomie 18 986,80 pkt. (-1,90%).
Wśród większości komentarzy przeważa interpretacja, według której początkowy wystrzał powodowany był reakcją inwestorów na same nagłówki o rozszerzeniu przez bank centralny programu skupu aktywów. Dopiero analiza zmian relatywnie niewielkiego „kalibru” doprowadziła do ostudzenia zapału.
Równie ciekawie było na rynku walutowym. Przed decyzją za dolara płacono 122,5 JPY, w momencie ogłoszenia komunikatu kurs podskoczył gwałtownie do 123,46 JPY, by w efekcie zniżkować w rejony 121,80 JPY.



























































