Najwyższy przywódca duchowo-polityczny Iranu, ajatollah Ali Chamenei powiedział w sobotę, że sprawcy utrzymujących się w kraju zamieszek muszą zostać „postawieni do pionu” - przekazała agencja AP. W nocy w wyniku starć zmarły kolejne dwie osoby.


- Rozmawiamy z protestującymi, urzędnicy muszą z nimi rozmawiać – powiedział Chamenei w wystąpieniu w Teheranie, transmitowanym przez irańską telewizję państwową. - Ale rozmowy ze sprawcami zamieszek nie przynoszą żadnych korzyści. Muszą zostać postawieni do pionu - dodał.
Skomentował w ten sposób demonstracje przeciw drożyźnie, które trwają w Iranie od końca grudnia i w których życie straciło dotąd co najmniej 10 osób. W nocy z piątku na sobotę zginęły kolejne dwie - jeden mężczyzna w Kom na północy kraju i drugi w Harsinie, na zachodzie. Drugi należał do paramilitarnej organizacji ochotniczej Basidż, wspierającej rząd.
W piątek prezydent USA Donald Trump ostrzegł, że jeśli Teheran „brutalnie zabije pokojowych demonstrantów”, Stany Zjednoczone „przyjdą im na ratunek”. Chamenei ponownie przekonywał w sobotę, nie przedstawiając dowodów na swoje słowa, że to zagraniczne mocarstwa, takie jak Izrael i Stany Zjednoczone, inspirują protesty w Iranie.
Od 28 grudnia w Iranie utrzymują się protesty wywołane problemami gospodarczymi kraju. Demonstracje zaczęły się od strajku właścicieli sklepów, w których boleśnie uderzyło załamanie się kursu lokalnej waluty, riala.
Z relacji mediów wynika, że siły bezpieczeństwa używały broni palnej wobec demonstrantów w różnych miastach. Na początku tygodnia prezydent Masud Pezeszkian zapowiedział dialog z liderami protestów i przyznał, że przyczyną kryzysu są zaniedbania władz.
Demonstracje dotarły już do ponad 100 miejsc w 22 z 31 irańskich prowincji. Są uważane za największy przejaw niezadowolenia społeczeństwa od 2022 roku, kiedy śmierć 22-letniej Mahsy Amini w areszcie wywołała demonstracje w całym kraju.(PAP)
jbw/ akl/
























































