Andrzej Malinowski objął w środę kierownictwo w Radzie Dialogu Społecznego

Andrzej Malinowski objął w środę kierownictwo Rady Dialogu Społecznego na podstawie wskazania czterech z pięciu organizacji pracodawców - powiedział PAP prezydencki minister Andrzej Dera.

(fot. Robert Gardziński / FORUM)

Zgodnie z ustawą o Radzie Dialogu Społecznego, jest w niej rotacyjne przewodnictwo, które zmienia się co roku według modelu: rząd, związki zawodowe, pracodawcy. Teraz zakończyła się kadencja związków zawodowych; przewodnictwo w RDS obejmuje strona pracodawców.

Pod koniec sierpnia br. stanowisko przewodniczącego Rady zaproponowano szefowi organizacji Pracodawcy RP Andrzejowi Malinowskiemu. W środę Malinowski objął przewodnictwo w Radzie.

W rozmowie z PAP Dorota Gardias, przewodnicząca RDS, której kadencja właśnie się skończyła powiedziała, że "nie ma uprawnień do wskazywania, kto jest dzisiaj szefem Rady. Jeszcze nigdy w Radzie Dialogu, przez cztery lata jej funkcjonowania nie było takiej sytuacji, żeby któraś ze stron - czy to pracodawców, czy rządu czy związków zawodowych - nie ustaliła wspólnie jednego kandydata na szefa Rady. Sytuacja jest taka, że cztery organizacje pracodawców wskazały Andrzeja Malinowskiego, jedna - Związek Przedsiębiorców i Pracodawców - jest przeciwna" - powiedziała Gardias.

Przeciwko kandydaturze Malinowskiego opowiedział się Związek Przedsiębiorców i Pracodawców, który domagał się, aby przewodniczący Rady Dialogu Społecznego podlegał ustawie lustracyjnej. Za dobrowolnym złożeniem oświadczeń lustracyjnych przez wszystkich członków RDS opowiedziała się także Solidarność.

Pod koniec września przewodnicząca RDS Dorota Gardias zwróciła się do Kancelarii Prezydenta z wnioskiem o przedstawienie stanowiska w kwestii obowiązku składania oświadczeń lustracyjnych przez członków Rady.

Dera powiedział PAP, że przepisy nie kwalifikują członków Rady Dialogu Społecznego jako tych, którzy są zobowiązani do składania oświadczeń lustracyjnych. W związku z tym - Malinowski nie musiał złożyć takiego oświadczenia, by objąć przewodnictwo w RDS.

"Z ostatnich pism wynika, że jest wola ku temu, żeby oni składali oświadczenia lustracyjne. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zmienić ustawę i poddawać lustracji te osoby" - powiedział Dera.

Jak pisał na początku br. w tygodniku "Do Rzeczy" Piotr Woyciechowski, Andrzej Malinowski miał być w latach 1983–1990 niejawnym współpracownikiem Agenturalnego Wywiadu Operacyjnego (AWO) o pseudonimie "Roman".

Według artykułu "Do Rzeczy", Malinowski "w okresie swojej siedmioletniej niejawnej współpracy z wywiadem wojskowym PRL (do 1990) odbył co najmniej 32 spotkania operacyjne z czterema oficerami prowadzącymi". Dodano, że wszyscy oni byli "zaufanymi towarzyszy radzieckich". Jak podała gazeta, nie wiadomo, czy po 1990 r. Malinowski kontynuował współpracę z WSI, ale "możemy przypuszczać, że pozostawał w zainteresowaniu operacyjnym służby". "Ostatnie adnotacje o Malinowskim pochodzą z 16 września 1992 r. i dotyczą jego miejsca pracy w biurze handlowym Kulczyk Holding. W lutym 2001 r., tuż przed przekazaniem materiałów współpracownika "Romana" do IPN, jego teczka została utajniona przez mjr. Zbigniewa Grzeca z WSI" - czytamy w tygodniku.

W następnym numerze "Do Rzeczy" opublikowano oświadczenie Malinowskiego, który zaprzeczył ustaleniom gazety i stwierdził, że jego teczka została sfabrykowana przez PRL-owskie służby. "Artykuł umożliwia mi zwrócenie się do Sądu i Instytutu Pamięci Narodowej o autolustrację. O wynikach poinformuję niezwłocznie, a do tego czasu nie zamierzam więcej komentować tej sprawy" - pisał wtedy Malinowski.

Autor materiału w tygodniku "Do Rzeczy" złożył do naczelnika Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia zbrodni komunistycznej przez oficerów II Zarządu Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Woyciechowski wnioskował do pionu śledczego IPN m.in. o przesłuchanie Andrzeja Malinowskiego, zabezpieczenie teczki personalnej "Romana" oraz powołanie biegłego, który wykona ekspertyzę w celu oceny wiarygodności dokumentów znajdujących się w archiwum Instytutu Pamięci Narodowej.

"Wydałem oświadczenie w tej sprawie i nie mam nic więcej do dodania. Wiem, że IPN prowadzi stosowne postępowanie, w którym mam status pokrzywdzonego" - podkreślił w rozmowie z PAP szef Pracodawców RP.(PAP)

autorki: Aleksandra Rebelińska, Monika Witkowska

reb/ mowi/ mhr/

Źródło: PAP
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne