REKLAMA

Analiza OFE

Jacek Maliszewski2000-12-28 09:30
publikacja
2000-12-28 09:30

Dzisiejszy komentarz tygodniowy dotyczący wpływu polityki inwestycyjnej największych funduszy działających w Polsce na koniunkturę giełdową będzie nieco krótszy niż zwykle. Od ostatniego komentarza upłynęły zaledwie 3 sesje giełdowe, co przy opóźnieniach w napływaniu danych z poszczególnych funduszy (szczególnie opóźnienia ze strony OFE dotyczące wyceny ich aktywów na koniec dnia) daje dodatkowe 2 dane w szeregu czasowym. Po przepuszczeniu tych dwóch danych przez filtr odrzucający informacje mało wiarygodne statystycznie pozostała jedna (cyfrowo: “1”) nowa pozycja w szeregu czasowym. Ta jedna obserwacja w żaden sposób nie wpłynęła na zmianę średnich ruchomych wyliczanych z 30 dni sesyjnych. Tak więc wszystkie wykresy z poprzedniego komentarza nie uległy zmianie. Dopiero obecny tydzień pozwoli na wykrycie ewentualnych zmian, jakie mogły zajść w ciągu ostatnich kilku dni. Póki co cały czas wiemy, że OFE generalnie mocno kupują akcje. No są małe wyjątki. Jak sądzę Commercial Union już od kilkunastu dni wstrzymuje się z większymi zakupami. Jednak pozostałe trzy fundusze z wielkiej czwórki: Nationale Nederlanden, AiG oraz PZU Złota Jesień w dalszym ciągu zdecydowanie zwiększają zaangażowanie w akcje. Na przeciwległym biegunie znajdują się fundusze inwestycyjne z grupy DWS, które ostatnią zwyżkę notowań wykorzystały do zmniejszenia udziału akcji w swych portfelach. Do tej grupy powoli chyba dołącza TFI Pioneer, lecz jak na razie dane są jeszcze zbyt mało wiarygodne dla tego ostatniego z funduszy, by jednoznacznie stwierdzić. Jak sądzę do końca roku będzie prowadzona ze strony funduszy gra na wyciągnięcie kursów do góry tych akcji, które zajmują czołowe pozycje w ich aktywach. Z drugiej strony należy pamiętać o inwestorach (często równie dużych), którzy mogą wykorzystać takie kupowanie za wszelką cenę akcji ze strony OFE do pozbycia się części akcji najbardziej parzących w ręce. Wszyscy głośno mówią na temat “window dressing” zapominając, że fundusze nie tylko kupują akcje najbardziej drożejące w danym roku (w celu pokazania, że posiadały modne papiery), lecz mogą zechcieć wyrzucić akcje, które mocno traciły w danym roku, by nie pokazać faktu posiadania takich stratnych pozycji w swoich bilansach zamykających rok obrachunkowy. Czy któryś z funduszy odważy się pokazać, że przez cały tren czas posiadał akcje Optimusa?

Korzystając z okazji, gdy mogę nieco więcej powiedzieć na temat swoich własnych przemyśleń (nie zginą w natłoku liczb, wykresów...) chciałbym podzielić się jedną refleksją. Pamiętają zapewne Państwo, że zawsze przestrzegałem przed grą przeciwko większym od siebie. W sytuacji, gdy największe fundusze kupują akcje, warto robić to przy ich boku. Gdy sprzedają, nie należy wahać się przez zmniejszeniem portfela swoich akcji. W długim okresie takie decyzje przynoszą dobre rezultaty. Te przestrogi kierowałem do tej pory do inwestorów małych i średnich (pod względem zasobności portfela).

Dziś pokuszę się o małą przestrogę kierowaną do funduszy ;-)

Jak wiemy w przyrodzie panuje taka oto zasada: Płynie mała rybka. Nagle podpływa większa i ją zjada. Po chwili podpływa jeszcze większa i zjada tę, która przed chwilą była łowcą.... Podpływa wreszcie rekin i zjada wszystkie na raz.

Nasze fundusze grając pod prąd wielkiemu rynkowi międzynarodowemu ryzykują coraz więcej. Na razie bez praktycznej możliwości krótkiej sprzedaży akcji (procedury bardzo skomplikowane i niejasne prawnie) żaden z wielkich funduszy amerykańskich nie zagrozi ich śmiałym harcom. Ale wystarczy, że krótka sprzedaż zostanie śmielej wykorzystana na naszym rynku, a wszystkie fundusze razem wzięte zostaną – delikatnie mówiąc – zmiecione z rynku. Właśnie rozpocząłem badanie funduszy amerykańskich, bardzo podobne do tych obecnie prezentowanych dla naszych funduszy. Na pierwszy ogień wziąłem chyba największy fundusz w USA Fidelity. Jeszcze na koniec czerwca 2000 fundusz ten posiadał w swych aktywach ponad 90% akcji. Dziś proporcja między akcjami, gotówką i obligacjami jest dużo mniej “bycza”. Ale dane, jakimi posiadam (dość szczątkowe na razie) nie pozwalają na opublikowanie wiarygodnych analiz. Mimo to obraz jaki ukazał się moim oczom wskazuje, że od dłuższego już czasu największe fundusze mocno redukują udział akcji w swych portfelach. W przypadku rynku NASDAQ na wyjście z akcji fundusze potrzebowały tylko kilku miesięcy. Tam trend rosnący budował się krótko, ale energicznie. Nie zdążyły fundusze zbudować wielkich portfeli. W przypadku rynku NYSE trend trwa już bardzo długo i portfele jakie w tym czasie zostały zbudowane przez fundusze są naprawdę olbrzymich rozmiarów. Pomimo dużych obrotów na sesji giełdowych, które ostatnio występują, zmniejszenie udziału akcji w portfelu o kilka-kilkanaście procent zajmie dużo więcej czasu. Trudno bowiem sprzedać szybko akcji za kilka bilionów dolarów (naszych bilionów). Trzeba przyznać, że fundusze z USA robią to w piękny sposób (prawdziwy majstersztyk). Jak znam życie na dzień przed krachem na NYSE (na Nasdaq już był) głównymi posiadaczami akcji będą mali inwestorzy oraz fundusze zagraniczne, które jeszcze nie zdążyły się ewakuować z tego rynku. Osłabienie dolara wskazuje że chyba właśnie pierwsi najbardziej przewidujący zaczynają ze strachem w oczach uciekać z rynku amerykańskiego. W sytuacji spadków cen akcji na większości giełd co bardziej sprytne fundusze będą próbować ugrać coś na krótkiej sprzedaży akcji na rynkach najsłabszych. Czy wtedy nasz rynek będzie na tyle silny aby wytrzymać taki napór?

Wątpię...

Źródło:
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki