Liczba bezrobotnych w Stanach Zjednoczonych wzrosła do najwyższego poziomu od listopada. To kolejne kiepskie raporty zza oceanu.
Liczba nowych bezrobotnych w Stanach Zjednoczonych wzrosła przed tygodniem do 385 tys. wobec 357 tys. ostatnim razem. To zdecydowanie wyższy odczyt niż oczekiwane przez rynek 352 tys. nowych bezrobotnych. To najwyższy poziom
Dane potwierdziły coraz mocniej dostrzegalną słabość amerykańskiego rynku pracy, którą pokazał ostatni raport Automatic Data Processing. Dane przedstawione przez firmę konsultingową pokazały, że zatrudnienie w sektorze pozarolniczym wzrosło jedyni o 158 tys. w marcu wobec 237 tys. miesiąc wcześniej. To bardzo słaby wynik na tle prognoz zakładających rezultat na poziomie powyżej 200 tys.
Indeks S&P 500. Źródło: Bankier.pl
Także wcześniejsze raporty pokazały pogorszenie sytuacji – zarówno indeks PMI, jak i indeks ISM, które ilustrują koniunkturę w przemyśle, wypadły znacznie poniżej przewidywań. Wskaźnik ISM dla sektora usługowego również nie sprostał oczekiwaniom. Na tym tle niewielkim pocieszeniem jest nieznacznie lepszy od prognoz raport o zamówieniach w przemyśle.
Najświeższe raporty zza oceanu sygnalizują, że przekonanie dotyczące powrotu dobrej koniunktury w najważniejszej gospodarce świata może być przedwczesne. Stąd silna reakcja amerykańskiej giełdy na słabe dane, gdyż podczas środowej sesji spadki przekraczały ponad 1 proc.
Po osiągnięciu rekordowych poziomów zarówno przez indeks S&P 500, jak i Dow Jones powoli coraz więcej przemawia za korektą. Jeżeli piątkowe dane z rynku pracy nie spełnią oczekiwań, to droga na południe zostanie otwarta.
Piotr Lonczak
Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl





























































