Ruszają zwolnienia w Pratt&Whitney w Rzeszowie. Koronawirusowe załamanie w branży lotniczej podcięło skrzydła firmie produkującej m.in. silniki lotnicze.


Amerykańska firma ma w Polsce trzy oddziały: w Rzeszowie, Kaliszu i Niepołomicach. W rzeszowskim zakładzie zatrudnia 4,5 tys. osób.
– Zwolnienia są konsekwencją 80-procentowego spadku zapotrzebowania na świecie na nowe samoloty, więc także na nasze produkty i usługi remontowe – mówił w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Andrzej Czarnecki, rzecznik Pratt&Whitney Rzeszów.
Firma będzie się rozstawać z pracownikami w dwóch turach: w pierwszej wypowiedzenia dostanie 303 pracowników produkcji, w drugiej będą zwalniani pracownicy nieprodukcyjni.
W zeszłym tygodniu podpisaniem porozumienia zakończyły się rozmowy ze związkowcami. Co wynegocjowano?
Poza tym, co przysługuje zwalnianym z mocy prawa, pracownicy ze stażem krótszym niż dwa lata dostaną dodatkowo jedną miesięczną pensję, a pracujący od 2 do 20 lat — cztery pensje. Firma zapewnia też, że jeśli sytuacja ulegnie poprawie, od jesieni 2022 roku będzie zatrudniać, a pracownicy obecnie zwalniani będą preferowani na pierwszym etapie postępowania rekrutacyjnego.
KWS


























































