REKLAMA
TYLKO U NAS

Zapłacimy więcej za ubezpieczenie samochodu. I to nie z winy kierowców

Katarzyna Wiązowska2023-12-01 08:15redaktor Bankier.pl
publikacja
2023-12-01 08:15

Choć liczba wypadków na polskich drogach jest coraz mniejsza, to właściciele pojazdów już niedługo mogą zapłacić więcej za ich ubezpieczenie – wynika z raportu Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego.

Zapłacimy więcej za ubezpieczenie samochodu. I to nie z winy kierowców
Zapłacimy więcej za ubezpieczenie samochodu. I to nie z winy kierowców
/ Shutterstock

Według raportu UFG, w ciągu trzech kwartałów 2023 r. częstotliwość szkód komunikacyjnych spadła w porównaniu do analogicznego okresu w 2022 r. W przypadku OC wypłaty odszkodowań spadły o 3,2 proc., a AC o 2,8 proc. Jednocześnie wzrosła liczba pojazdów, które zostały ubezpieczone - o 2,6 proc.– podaje portal autokult.pl

Dane te mogłyby sugerować, że opłacalność prowadzenia działalności dla towarzystw ubezpieczeniowych jest wyższa, więc jest szansa na obniżki cen polis lub przynajmniej brak podwyżek. Niestety jest odwrotnie.

Wzrosła wartość uszkodzonych aut

Od początku roku ubezpieczyciele wypłacili odszkodowania z OC na łączną sumę 6,91 mld zł, a z AC na 5,15 mld zł. W przypadku OC było to o ponad 10 proc. więcej niż w porównywalnym okresie 2022 r., a dla polis AC o ponad 12 proc. więcej.

Okazuje się jednak, że podwyżki cen polis może powstrzymać jedynie konkurencja pomiędzy poszczególnymi ubezpieczycielami.

Opracowanie Polskiej Izby Ubezpieczeń wskazuje, że w ciągu dwóch pierwszych kwartałów 2023 r. wzrosła średnia sumy wypłaconego odszkodowania. Dla jednej szkody wyniosło ono średnio 9,2 tys. zł. To o 15 proc. więcej niż rok wcześniej. Wynika to w rosnących cen samochodów, co przekłada się na wyższą szacunkową wartość uszkodzonych aut.

Wyższe koszty naprawy

Duże znaczenie mają również wzrosty cen w branży mechanicznej i blacharskiej. To wszystko sprawia, że mimo poprawy bezpieczeństwa na polskich drogach, która powinna przynieść zyski, są one niwelowane przez inflację.

Dane Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego wskazują więc na to, że kierowcy będą musieli liczyć się z podwyżkami cen polis w 2024 r.

Źródło:
Katarzyna Wiązowska
Katarzyna Wiązowska
redaktor Bankier.pl

Dziennikarka prasowa i internetowa. Z wykształcenia ekonomistka, PR-owiec i psycholog komunikacji medialnej. Bliskie jej są tematy dotyczące rynku pracy, przedsiębiorczości i kreatywności. Lubi rozmawiać z ludźmi, poznawać ich historie, również biznesowe. Z pasji – kinomanka.

Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Komentarze (10)

dodaj komentarz
ajwajszalom
Kapitalizm zjada własny ogon. Każdy chce nieproporcjonalnie duży odcinek twojego dochodu. Jak zbudowałeś nowoczesny dom i liczysz na spokojną starość, to się przeliczysz co miesiąc kolędnicy i fakturka na tysiąc, dwa dla każdego. Ja mieszkam w spółdzielni i muszę płacić co pięć lat za wymianę wodomierzy, jakby to były moje wodomierze Kapitalizm zjada własny ogon. Każdy chce nieproporcjonalnie duży odcinek twojego dochodu. Jak zbudowałeś nowoczesny dom i liczysz na spokojną starość, to się przeliczysz co miesiąc kolędnicy i fakturka na tysiąc, dwa dla każdego. Ja mieszkam w spółdzielni i muszę płacić co pięć lat za wymianę wodomierzy, jakby to były moje wodomierze i do czegoś mi były potrzebne. Dla jakiegoś emeryta to oznacza bidę w tym miesiącu.
donkojot
Artykuł z 23 Listopada tego roku na bankierze "Rekordowy w historii zysk netto grupy PZU". Chyba jednak nie jest tak źle z tą branżą ubezpieczeniową? https://www.bankier.pl/wiadomosc/Zysk-netto-grupy-PZU-w-III-kw-23-wzrosl-do-1-458-mln-zl-z-727-mln-zl-rok-wczesniej-8651336.html
lukkiee
Zdajesz sobie sprawę z tego, że PZU to nie tylko ubezpieczenia samochodów. Są jeszcze ubezpieczenia na życie, zarządzanie inwestycjami i banki. Zdaje się, że wynik tego ostatniego segmentu podskoczył (wyższe przychody odsetkowe).
lukaszslask odpowiada lukkiee
Dokladnie Pzu nie zyje prawie wcale z oc/ac i reszta tez,zyski maja z mieszkaniowek,polis na zycie,obligacji udzialow w bankach itp itd
tkjdn
Jak ludzie nakupują więcej elektryków, to dopiero będą wysokie koszty napraw (!!!) i wszyscy będą płacić koszmarnie wysokie składki, żeby sfinansować naprawy tego elektroszmelcu.
pogo0
Jedyne co jest drogie w elektryku to baterie. Reszta jest taka sama, a czasem tańsza niż klasycznie napędzanym pojeździe. Elektroniki też nie ma więcej, raczej tyle samo.
Naprawy elektryków nie powinny być wcale droższe, co najwyżej serwisy liczą sobie za to "premium", póki mogą.
Problemem jest to, że baterie ważą
Jedyne co jest drogie w elektryku to baterie. Reszta jest taka sama, a czasem tańsza niż klasycznie napędzanym pojeździe. Elektroniki też nie ma więcej, raczej tyle samo.
Naprawy elektryków nie powinny być wcale droższe, co najwyżej serwisy liczą sobie za to "premium", póki mogą.
Problemem jest to, że baterie ważą dużo. Te dodatkowe pół tony wbijające się w inny pojazd zwiększa zakres szkód. No i jak już się zapalą, to zapomnij o zgaszeniu tego, będzie "całka", bo nie będzie czego naprawiać (czyli to nie zwiększy kosztów napraw, ale znacząco podniesie kwoty odszkodowań)
and00
I o to UE chodzi
Prywatnych środków transportu ma nie być, przynajmniej dla zwykłych ludzi
Rower, hulajnoga, wczasy nad pobliskim jeziorem, a docelowo w wirtualnej rzeczywistości

Podróże, nawet te stosunkowe niedalekie mają być dla elit
knl111
Nie będzie. Bo tych pojazdów zwyczajnie sie nie naprawia po stłuczkach. :-)
adam.1983
Oczywiście że będzie drożej i to dużo drożej, mamy najstarszą flotę samochodową w europie ( czyli najtańszą ) a przepisy unijne chcą te stare samochody wywalić z obiegu i stopniowo wartość floty samochodowej będzie rosła. Dziś jak ktoś rozbije starego golfa to będzie miał szkodę całkowitą i wypłatę kilku tysiaków, za nowe samochody Oczywiście że będzie drożej i to dużo drożej, mamy najstarszą flotę samochodową w europie ( czyli najtańszą ) a przepisy unijne chcą te stare samochody wywalić z obiegu i stopniowo wartość floty samochodowej będzie rosła. Dziś jak ktoś rozbije starego golfa to będzie miał szkodę całkowitą i wypłatę kilku tysiaków, za nowe samochody koszty naprawy będą pewnie z 10 krotnie większe, a do tego dochodzą elektryki i absurdalne wymogi żeby po każdej kolizji robić inspekcję akumulatora takiego samochodu co pewnie będzie kosztowało więcej niż obecna wartość połowy samochodów na polskich drogach.
jenak
Zdecydowanie.

Faza

War on Kredens.

Powiązane: Motoryzacja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki