Zaorski: Do Merlina idą pieniądze i know-how

O współpracy z Merlin Group, blockchainie i strategii inwestycyjnej Krypto Jam rozmawiamy z Rafałem Zaorskim, prezesem Krypto Jam, ale także prezesem Fundacji Trading Jam, która pomaga traderom i jest ich głosem w ważnych dla nich sprawach.

Rafał Zaorski, prezes Krypto Jam SA, w czasie wystąpienia na konferencji FX Cuffs 2018.
Rafał Zaorski, prezes Krypto Jam SA, w czasie wystąpienia na konferencji FX Cuffs 2018. (fot. Mateusz Król / Fundacja FxCuffs – Edukacja i Rozwój Rynków Finansowych)

Marcin Dziadkowiak, Bankier.pl: Jest Pan kojarzony raczej z giełdą, foreksem i społecznością traderów niż z bezpośrednimi inwestycjami w spółki. Skąd pomysł, żeby Pana firma, Krypto Jam, nawiązała współpracę w dziedzinie wykorzystania blockchaina w e-commerce?

Rafał Zaorski: Moja życiowa przygoda wprawdzie zaczęła się od giełdy, ale mam też za sobą spore doświadczenie w prowadzeniu własnych firm, m.in. software house'ów. Sam także jestem programistą i to pozwala mi lepiej zrozumieć temat blockchain.

Blockchain jest dla mnie i dla Krypto Jam naturalną drogą rozwoju. I to wynika nie z moich spekulacyjnych doświadczeń, ale przede wszystkim z doświadczeń z projektami IT, które prowadziłem przez blisko 15 lat.

Gwarantem sukcesu mojej strategii inwestycyjnej będzie to, że będę miał pewność zastosowania know-how Krypto Jamu w blockchainie. Jeśli chcemy stać się liderem tokenizacji spółek, to nasza  strategia polega na wchodzeniu w alianse ze spółkami, w które inwestujemy, tak, żeby mieć na nie wpływ.

Przy Merlinie słowo klucz to tokenizacja, tokenizacja lojalności. To nie jest coś nowego, oryginalnego. Dlaczego to ma być takie przełomowe dla Merlina i dla Pana przyszłych projektów?

Jako przedsiębiorca nauczyłem się jednego – najlepiej działają najprostsze rzeczy. Przychodzi mi do głowy porównanie do sytuacji z banerami na stronach internetowych i potem wprowadzenie przez Googla systemu AdWords. Ktoś mógł wtedy zapytać – co w tym rewolucyjnego? Dzielenie się zyskami  z banerów. Ale to dzięki temu powstała cała branża oparta na internetowych reklamach.

Nie mówię o tym, że chciałbym być drugim Google'em. Mówię o samej mechanice biznesowej takiego podejścia. To nie jest tak, że im coś bardziej skomplikowane, tym więcej pieniędzy da się na tym zarobić. Oczywiście czasem też tak jest. Ale bardzo często okazuje się, że więcej da się zarobić na biznesie, który jest prosty, ale lepiej dopasowany do oczekiwań konsumentów, i który został uruchomiony w odpowiednim momencie.

Jeśli jednak mówimy o rzeczach prostych, to są one bardziej dostępne i oznaczają większą konkurencję na rynku. Na czym tutaj ma polegać ta przewaga?

Przewaga będzie taka, że wprowadzimy tokenizację lojalności do rzeczywistej gospodarki pierwszy raz. Czyli funkcjonujący sklep internetowy, który będzie prowadził akwizycje kolejnych sklepów, będzie rozwijał się i proponował ten system.

Tokenizacja lojalności będzie oparta na tym, że użytkownik poprzez zakupy będzie wykopywał/dostawał tokeny. Możemy powiedzieć: co w tym nowego, skoro istnieją programy bonusowe, rabatowe. W tym rozwiązaniu będzie można sprzedać tokeny na giełdzie, przechowywać na pendrive'ie i przekazać komuś innemu, skupić od rodziny i zarobić na promocji. Może stworzy się z tego tytułu gospodarka tokenami. My nie wiemy, w jakim kierunku rynek to wykorzysta. Ale wiemy, że danie możliwości zarabiania na lojalności, następnie obracania tą lojalnością na rynku, to jest coś nowego. Sam pomysł jest wart 1 zł + VAT, ale jego wykonanie stanowi największą wartość. Rynek to zweryfikuje.

Czyli to jest ta niewiadoma, którą rynek na Merlinie będzie musiał wycenić.

Tak, ale to jest niewiadoma dla wszystkich uczestników rynku, ponieważ nie wiemy, które rozwiązanie wygra. Sami pewnie przetestujemy wiele wariantów. Pierwszym zastosowaniom pewnie będzie wiele brakowało. Ale tak to jest z nowymi technologiami. Ważne jest, żeby coś wykonać, a potem to poprawiać, zgodnie z oczekiwaniami użytkowników.

Z tego co Pan mówi, wynika, że Merlin Group nie ma być rodzynkiem w strategii Krypto Jam, ale raczej jest to element większej układanki.

Krypto Jam wyszukuje spółki, które będą miały potencjał do wprowadzania tokenizacji. Tu też nie chodzi tylko o tokenizację lojalności, bo to się sprawdzi w e-commerce, ale jest parę spółek na rynku, które dużo by zyskały, gdyby do podstawowej działalności wprowadziły tokenizację. Naszą strategią jest skupowanie tych spółek, następnie jako akcjonariusz przekonywanie do nowego kierunku i wdrożenie go. Nie ukrywam, że jest długoterminowe ryzyko inwestycyjne, że to się nie powiedzie.

Czy ma Pan już jakieś typy na kolejne spółki?

Tak i jesteśmy już w fazie skupowania tych spółek. Choć może się wydawać, że mamy jakieś informacje poufne, to robimy wszystko zgodnie z przepisami. W momencie, kiedy skupimy te akcje, proponujemy zarządowi współpracę z Krypto Jam i dopiero wtedy wychodzą bardziej konkretne informacje, np. na temat listów intencyjnych.

To my jesteśmy spiritus movens, który będzie dotykał i poruszał te spółki, jakby budził je z letargu. Bo często zarządy są w takiej sytuacji, w której nie mają pomysłów, a potrzebują nowego ognia, który może im dodać skrzydeł.

Liczymy, że to będzie prawdziwe zainteresowanie tą technologią. Liczymy, że jako Krypto Jam zyskamy na skali, czyli liczba spółek, w które zainwestujemy, minus ileś porażek, bo na pewno takie będą, da nam wynik netto na plus.

Kurs Merlina rozpoczął wzrosty miesiąc przed publikacją przez spółkę komunikatu na temat podjętej z Krypto Jam współpracy. W międzyczasie ze spółki nie napłynęły żadne istotne komunikaty. Czy jest Pan w stanie jakoś rozjaśnić tę sytuację?

Chcieliśmy wypuścić e-commerce tokena. Zauważyliśmy, że Merlin jest mocno, jako spółka, niedowartościowany. Spółka warta 17 mln z takim znanym brandem, a jest traktowana przez rynek, można powiedzieć, jak bankrut. Przyjrzeliśmy się bliżej spółce i oceniliśmy, że da się tę sytuację wyprostować. Kurs według nas był mocno zaniżony. Akcje z poziomu 60 gr spadły na 17 gr z powodu dużych zleceń sprzedaży zdesperowanych akcjonariuszy. I to stosunkowo niewielkich zleceń, wartych ok. 30 tys. zł.

Naszą strategią było skupienie pewnej liczby akcji i nic już potem nie robiliśmy, rynek sam szedł do góry. Mogę zadeklarować, że żadnych akcji dotychczas nie sprzedaliśmy i raczej będziemy zwiększać zaangażowanie w spółce. Wszystko było zgodne z przepisami.

Były już przykłady takich wyskoków kursu na giełdowych spółkach, które ogłaszały wejście w blockchain. Jednak kursy akcji tych spółek po wzroście o 50-100% zaczynały ciążyć z powrotem do wyjściowych poziomów. Czy sądzi Pan, że skala spadków może znów sprowadzić kurs Merlina do 16 groszy?

Przypadek Merlina jest inny. Tutaj wraz z chęcią wejścia w blockchain idą konkretne pieniądze, które  inwestujemy, i know-how, które wdrażamy. Dla mnie to jest strategia długookresowa. Będą zapewne wahania kursu, które będą powodowały, że ten akcjonariat, który jest niepewny, albo który był przetrzymany na bardzo niskim poziomie, wyjdzie ze spółki. Ale wierzę, że zostanie akcjonariat, który jest z rynku kryptowalut, który jest przyzwyczajony do tego poziomu wahań, a jednocześnie trzyma przez rok, dwa kryptowaluty, a w tym przypadku będą to akcje.

Dla nas wyjściem z inwestycji będzie skuteczne wdrożenie blockchain i sprawdzenie, jak to wpłynie na wycenę spółki, a przede wszystkim na jej zyskowność.

W jakim okresie spodziewa się Pan efektów? Jaki to może być okres czasu, żeby tę tokenizację zrealizować, żeby akcjonariusze zobaczyli już jakieś konkretne efekty?

Myślę, że wpływ samej tokenizacji na spółkę będzie w długim terminie. Proszę zobaczyć, że nawet Amazon zaczął zarabiać dopiero w 2001 roku, a  był pierwszym takim dużym graczem na rynku internetowym. W tym przypadku mówimy o pierwszej części strategii na pół roku. W ciągu pół roku chcemy zrealizować plany emisji tokena, czyli na pewno będzie duży zastrzyk gotówki do spółki. I jednocześnie będą trwały intensywne prace, aby zrobić API dla innych sklepów, które będą dołączały się do sieci.

Ważne jest, żeby tokenizacja odbywała się razem z giełdą. Czyli tokeny będzie można kupić, sprzedać na giełdzie, i w ten sposób handlować swoją własną lojalnością. Myślę, że gdy projekt się sprawdzi i zrobimy dobry ekosystem, to ten wariant będzie można powtarzać albo przyłączać kolejne firmy, nie tylko z branży e-commerce, ale też różne firmy, które korzystają z programów premiowych.

Mieliśmy wprawdzie przykłady programów premiowych, które były nawet globalne, ale nigdy nie można było handlować tą lojalnością i użytkownik nie czuł wartości swojej lojalności. Poza tym, że mógł wymienić tę lojalność np. na pluszowego misia, co nie było fajne.

A czy to ma jakiś związek ze współpracą Krypto Jam z BiBay? Czy to tam mają być notowane te tokeny?

Na tym etapie nie mogę tego potwierdzić.

To pół roku to wdrożenie. A jeśli chodzi finansowe efekty dla spółki, to pół roku, czy więcej?

Nie mogę się na ten temat wypowiedzieć, musiałby to zrobić zarząd. Ale liczę, że efekty będzie dość szybko widać. Będą mnie wtedy dziwiły miny wszystkich tych, którzy teraz uważają, że na kursie spółki był pump-and-dump.

Deklarował Pan, że Krypto Jam wyda w ciągu najbliższych 3 lat na akwizycje związane z rynkiem blockchain nawet 1 mld zł? To bardzo duża kwota, jak na spółkę, która została ostatnio wyceniona na 68 mln zł. Skąd ma pochodzić ten kapitał?

Będziemy pozyskiwać fundusze z rynku kryptowalut. Bardzo dużo osób uważa, że wzrosty na rynku kryptowalut już się skończyły. Uważam, że bitcoin jest takim Amazonem bańki kryptowalutowej. Trzeba wiedzieć, że  Amazon miał swój pierwszy szczyt w 1998 roku, podczas gdy bańka pękła dopiero w 2000 roku. W tym czasie cały rynek internetowy zwiększył kapitalizację  o wiele tysięcy procent. Tak samo dziś, bitcoin być może będzie rósł, ale nie będą to już takie wzrosty, jak kiedyś. A kapitał z rynku kryptowalut przeniesie się na spółki na rynkach regulowanych. Bo tylko to zagwarantuje, że kapitał z funduszy inwestycyjnych i różnego rodzaju uregulowanych rynków trafi na rynek blockchain.

W tej chwili żaden „normalny” fundusz nie wejdzie w kryptowalutę, ale za to ten fundusz jest w stanie wejść w spółkę, która zajmuje się blockchainem bądź tokenizuje swoją działalność. Bo wtedy ten fundusz ma wpływ na akcjonariat, jest to uregulowane prawnie, jest to pod kontrolą instytucji nadzorującej rynek finansowy w danym kraju.

Na pewno wiele biznesów upadnie, ale tak przebiega rozwój nowych technologii. Wracają czasy venture capital, gdzie inwestowało się w 100 różnych spółek, a 5 spółek dawało takie wyniki, że zwracało z nawiązką wszystkie straty.

W Krypto Jam ostatnio sporo się dzieje i spółka dość istotnie zmienia swoje oblicze. Dotąd była kojarzona bardziej z tradingiem i arbitrażem. Teraz inwestycja w blockchain i zapowiedzi kolejnych. Jak Krypto Jam będzie wyglądał za kilka lat? Czym będzie się zajmował? Na czym będzie zarabiał?

Jesteśmy fintechem związany z rynkiem blockchain, który bardziej będzie przypominał np. taką spółkę, jak Rocket Internet z Niemiec, która stoi za sukcesem Zalando. Krypto Jam będzie wspierać, rozwijać i inwestować dobrze rokujące na przyszłość przedsięwzięcia i odpowiednio rozkładać ryzyko.

Czy Krypto Jam wybiera się na giełdę?

Nie. Na razie nie myślimy o tym, ale na pewno będzie to jedna ze strategii wyjścia z inwestycji. Ponieważ w tej chwili widzę bardzo dużą niszę na rynku odnośnie zinstytucjonalizowania pewnych elementów handlu, inwestycji w spółki. Brakuje tutaj blockchaina. Jeśli staniemy się jednym z głównych graczy, to będziemy łakomym kąskiem do przejęć. I wtedy się okaże: jeśli będziemy numerem jeden, to my będziemy przejmować, a jeśli to się nie uda, to sami staniemy się pewnie obiektem przejęcia.

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
2 36 jasiek2017

Widzicie jak ubiera sie drobnice na GPW ? Wystarczy jakis artykul, magoczne slowo blokczejn i juz kurs leci o setki procent do gory.

To ja sie pytam czy poza mydleniem oczu zyski Merlina tez poszly o setki % do gory? NIE ?
To bedzie zjazd jak na nartach.

! Odpowiedz
2 18 specjalnie_zarejstrowany1

A Merlin to byl kto jak nie czarodziej? Wszystko sie zgadza.

! Odpowiedz
2 19 pull_up

Fortuna urośnie i wyparuje w jeden, góra dwa dni.

! Odpowiedz
1 27 jasiek2017

Ta cala moda na blockchainy, krypto itd za jakis czas je...nie o podloge. Tak samo jak lapanie frajerow na forex. Tu nie chodzi o rzetelne zarabianie tylko kto najmadrzejszy oskubie 100 naiwnych.

! Odpowiedz
7 24 mkx

Państwo nie lubi obrotu nieznaczonymi znakami płatniczymi. I zrobi wszystko, żeby transferów anonimowych nie było... W każdym razie życzę powodzenia! Bez uszczypliwości.

! Odpowiedz
4 19 zenonn

Mam w ręce banknot, powiedzmy nowiutkie 500zl.
Daje go koledze do obejrzenia.
Kolega po sekundzie daje go mnie.
Ja po kolejnej sekundzie daje go mu go znowu, a on mnie.
Po ilu przekazaniach stanie sie własnoscia fiskusa?
Podatek od darowizn, zaokraglanie.

! Odpowiedz
MERLINGRP -10,53% 0,34
2018-11-16 17:00:00
WIG -1,57% 55 442,10
2018-11-16 17:05:00
WIG20 -1,70% 2 165,46
2018-11-16 17:15:00
WIG30 -1,58% 2 466,08
2018-11-16 17:05:00
MWIG40 -1,86% 3 802,11
2018-11-16 17:15:00
DAX -0,11% 11 341,00
2018-11-16 17:35:00
NASDAQ -0,15% 7 247,87
2018-11-16 22:02:00
SP500 0,22% 2 736,27
2018-11-16 21:59:00

Znajdź profil

Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.

Przemek Barankiewicz - Redaktor naczelny portalu Bankier.pl

Jesteśmy najważniejszym źródłem informacji dla inwestorów, a nie musisz płacić za nasze treści. To możliwe tylko dzięki wyświetlanym przez nas reklamom. Pozwól nam się dalej rozwijać i wyłącz adblocka na stronach Bankier.pl

Przemek Barankiewicz
Redaktor naczelny portalu Bankier.pl