REKLAMA
PALIWA

Rosjanie, sponsoring prawicy i kryptoafera? Prezes Zondacrypto odpiera zarzuty

2025-12-12 14:25
publikacja
2025-12-12 14:25

Oskarżenia pod adresem giełdy kryptowalut Zondacrypto padły z najwyższych szczebli władzy, w tym z ust premiera Donalda Tuska. Mówiono o praniu brudnych pieniędzy, powiązaniach z Rosją, największej aferze po 1989 roku i politycznym lobbingu na prawicy. Prezes spółki, Przemysław Kral, postanowił publicznie odeprzeć te zarzuty podczas sesji Q&A, nazywając je zorganizowaną nagonką.

Rosjanie, sponsoring prawicy i kryptoafera? Prezes Zondacrypto odpiera zarzuty
Rosjanie, sponsoring prawicy i kryptoafera? Prezes Zondacrypto odpiera zarzuty
fot. PurpleRender / / shutterstock

Wybuch politycznej burzy wokół Zondacrypto zbiegł się w czasie z wetem prezydenta, który odmówił podpisania ustawy o rynku kryptoaktywów. W przestrzeni publicznej politycy koalicji rządzącej zaczęli łączyć decyzję Karola Nawrockiego z giełdą, której prezesem jest Przemysław Kral. Pojawiła się narracja mówiąca o powiązań Zondycrypto z rosyjskim kapitałem i prawicowymi mediami. Wspominano o niejasnej przeszłości giełdy i sprawie zaginięcia Sylwestra Suszka. Przedstawicielom spółki zarzucano lobbing u prezydenta, by ten zawetował ustawę, która rzekomo miała uderzyć w jej interesy. Donald Tusk mówił nawet o największej aferze po 1989 roku, a X.com zaczął obiegać hasztag "kryptoaferaPiS".

Przemysław Kral podczas transmitowanej w czwartek 11 grudnia rozmowy nie gryzł się w język, nazywając zarzuty "kłamstwami, manipulacjami i bełkotem". Zapowiedział również, że giełda będzie walczyła prawnie o swoje dobre imię. 

Zondacrypto odpowiada na zarzuty powiązań z Rosją i prania pieniędzy

Jeden z najcięższych zarzutów formułowanych przez przedstawicieli obozu rządzącego pod adresem Zondacrypto dotyczył rzekomych wpływów rosyjskich służb i przestępców na działanie giełdy. Informacje według których pieniądze na rozruch dawnego BitBay'a mogły pochodzić od vatowskich mafii, znalazły się kilka lat temu w materiałach Superwizjera TVN. Teraz do tamtych zarzutów dołączyła teza, że platforma może służyć do omijania sankcji. Podczas czwartkowej sesji Q&A Kral odpierał te zarzuty twierdząc, że Zondacrypto była pionierem w kwestii wdrażania ograniczeń wobec klientów z Rosji.

"Byliśmy pierwszą giełdą w Europie, która wyłączyła całkowicie możliwość onboardingu, czyli pozyskiwania klientów z paszportem rosyjskim. (...) Tę decyzję podjęliśmy 1 marca 2022 roku, czyli dużo wcześniej niż regulator estoński to nakazał” - podkreślał prezes. 

CEO Zondacrypto wskazał również na absurdalność zarzutów o rosyjskie wpływy w kontekście bieżącej współpracy z polskim rządem. Zaledwie pod koniec listopada przedstawiciele giełdy występowali na panelu dyskusyjnym wspólnie z wiceministrem finansów, Jurandem Dropem - podkreślał przytaczając artykuł Bankier.pl.

"Skoro my jesteśmy wpływami rosyjskimi (...) to jak to się stało, że pan Jurand Drop występował z naszymi przedstawicielami ramię w ramię?” – pytał Kral, dodając, że giełda posiada licencję w USA na Florydzie. Według prezesa byłoby to niemożliwe do osiągnięcia przy powiązaniach z Rosją. 

"Kto to jest bitcoin?" Tak politycy kompromitują się niewiedzą

Awantura wokół prezydenckiego weta do ustawy o rynku kryptoaktywów sprawiła, że kryptowaluty stały się w Polsce kolejnym tematem, w którym fakty przestały mieć jakiekolwiek znaczenie. Opinie rozeszły się po linii partyjnego podziału i każdy w tym sporze uważa się za eksperta, chociaż mało kto rozumie, o co chodzi. Najlepiej udowodnili to posłowie zabierający głos podczas piątkowej dyskusji w Sejmie.

Polityczny lobbing i blokowanie ustawy

Narracja prezentowana przez część polityków sugerowała, że Zondacrypto lobbowała u prezydenta za zawetowaniem ustawy regulującej rynek kryptowalut, ponieważ nowe przepisy miałyby zaszkodzić jej interesom. W mediach pojawiały się sugestie o nieformalnych spotkaniach z ludźmi prezydenta. Prezes giełdy bronił się przed zarzutami, stawiając tezę, że zawetowana ustawa była dla niej korzystna.

"Powinienem był przekonywać pana prezydenta do podpisania tej ustawy, gdybym działał w interesie tylko biznesowym, ponieważ przyjęcie tej ustawy wycięłoby całkowicie naszą konkurencję” - komentował Kral, zapewniając, że nigdy nie spotkał się osobiście z Karolem Nawrockim ani żadnym z ministrów z jego kancelarii.

Prezes Zondacrypto odniósł się również do krążącego w mediach społecznościowych zdjęcia faktury, mającej dowodzić jego spotkania z Tomaszem Sakiewiczem (szefem TV Republika) w Monako, co miało potwierdzać finansowanie i związki giełdy z polską prawicą. W sejmie prezentował ją również Roman Giertych. 

"Ktoś, kto fałszował tę fakturę był na tyle niedouczonym i głupi, że zawiera stare stawki VAT, ponieważ we Francji VAT się zmienił" - mówił Przemysław Kral, jednocześnie potwierdzając, że spotkał się z Sakiewiczem. Rozmowy z prezesem TV Republika sprowadził jednak do czysto biznesowych relacji dotyczących reklam, zaznaczając, że spotykał się również z przedstawicielami Polsatu czy TVN (Discovery).

"Na reklamy w telewizji Republika widzieliśmy dokładnie tyle samo co na reklamy w grupie Discovery” – zaznaczył Kral. Podczas rozmowy na kanale Zondacrypto poruszył również temat wycofania się Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy (WOŚP) ze współpracy z jego giełdą, nazywając to skutkiem "obrzydliwej nagonki” w mediach. 

Wśród pytań znalazł się też wątek sponsorowania przez Zondacrypto konserwatywnej konferencji CPAC. Przemysław Kral odrzucił oskarżenia o polityczne motywacje, tłumacząc decyzję o jej finansowaniu pragmatyzmem biznesowym. Jak wyjaśnił, było to w tamtym czasie jedyne wydarzenie w Polsce umożliwiające zorganizowanie merytorycznego panelu o kryptowalutach na międzynarodowym szczeblu z udziałem Guido Buehlera z zarządu giełdy.

Prezes Zondacrypto Przemysław Kral (Materiały własne)

Licencja w Estonii

Odnosząc się jeszcze do zarzutów lobbingu, Przemysław Kral poinformował, że proces licencyjny Zondacrypto w Estonii jest na finiszu, a opóźnienie może wynikać jedynie ze zbliżającej się przerwy świątecznej. Prezes giełdy użył argumentu estońskiego nadzoru finansowego jako tarczy przeciwko zarzutom formułowanym w Polsce. Ten miał bowiem dokładnie prześwietlić spółkę.

"Od jednego z regulatorów mamy potwierdzenie, że nasza aplikacja jest kompletna i że przeszliśmy wszystkie możliwe sprawdzenia, łącznie z tym, czy jesteśmy rosyjskimi agentami. Nie jesteśmy” – skwitował Kral, sugerując, że zagraniczne organy zweryfikowały to, czym w Polsce straszą politycy.

Na pytanie, czy Zondacrypto wystąpi o licencję w Polsce, gdy pojawi się taka możliwość, prezes giełdy odrzucił taką możliwość. "Widzę, że Polska, a przede wszystkim polska polityka i politycy nie są absolutnie przygotowani na nasz powrót i nie zamierzam na razie do Polski wracać” - zadeklarował.

Przemysław Kral wyjaśnił, że strategia giełdy zakłada tzw. paszportowanie licencji. Oznacza to, że po uzyskaniu zgody w Estonii, Zondacrypto będzie mogła legalnie oferować usługi polskim klientom w reżimie MiCA (i w innych krajach UE, np. w Niemczech), podlegając głównemu nadzorowi w Tallinnie, a nie pod jurysdykcją warszawskiego KNF, choć z tym ostatnim giełda deklaruje chęć współpracy w zakresie raportowania. 

Co jeśli spółka nie uzyska zapowiadanej licencji w Estonii? Kral odpowiedział na to pytanie, zapewniając, że giełda ma plan awaryjny i ubiega się o licencje w dwóch jurysdykcjach naraz. "Być może w tej drugiej uda nam się to nawet szybciej" - powiedział, nie precyzując o jakim kraju mowa. 

Ucieczka z Polski i ukrywanie się w Monako prezesa Krala

Media podnosiły kwestię rezydencji podatkowej Krala w Monako oraz faktu, że nie pojawia się on w Polsce, sugerując ucieczkę przed wymiarem sprawiedliwości (m.in. w kontekście niewyjaśnionej sprawy zaginięcia Sylwestra Suszka). Prezes Zondacrypto twierdzi, że jest rezydentem Monako od 6 lat i prowadzi globalną firmę, więc nie ma obowiązku mieszkania w Polsce. Jednocześnie powiedział, że jego nieobecność w kraju wynika obecnie z obaw o bezpieczeństwo swoje i rodziny.

"Ja dostaję pogróżki pozbawienia życia (...) czuję się bardzo poważnie zagrożony. Zatem nie mam obowiązku w Polsce się pojawiać, aczkolwiek nikt mnie w tej Polsce nie szuka” – wyjaśnił, podkreślając, że nie otrzymał żadnych wezwań od polskiej prokuratury ani nie wystawiono za nim listów gończych, nazywając to plotkami.

Przemysław Kral powiedział, że pomimo "zmasowanego ataku medialnego i politycznego", giełda paradoksalnie notuje wzrost aktywności. Jak informował liczba rejestracji na jego platformie "wzrosła w ostatnich dnia o 250%", twierdząc, że zarzuty wobec spółki zadziałały jak darmowa reklama. 

Sytuacja odbiła się na cenie natywnego tokena giełdy (ZND), który zaliczył spadki. W skali miesiąca jego notowania spadły o 62%. Kral zapowiedział, że giełda rozważa "różnego rodzaju rozwiązania, które mają zapobiec spadkowi, czy też mają nakłonić klientów do trzymania tokenów".

Podczas sesji pytań i odpowiedzi prezes Zondacrypto zapowiedział też podjęcie kroków prawnych przeciwko osobom i mediom naruszającym dobra osobiste giełdy, a także kontynuację ekspansji zagranicznej - w tym start operacyjny na Florydzie w I kwartale 2026 roku.

Oprac. Michał Misiura

Źródło:
Tematy
Szukasz szybkiej i bezpiecznej pożyczki?
Szukasz szybkiej i bezpiecznej pożyczki?

Komentarze (10)

dodaj komentarz
zoomek
"Donald Tusk mówił nawet o największej aferze po 1989 roku, a X.com zaczął obiegać hasztag "kryptoaferaPiS"."
Lepiej zobaczcie świetny humor Tuska na spotkaniu z Puciem po tzw katastrofie smoleńskiej.
samsza
wiceministr finansów Jurand Drop zadenuncjowany

#POPISzPutinem
go_ral
Donald T znowu dostal informacje od postaci znanej?
peluquero
"(...)że nie otrzymał żadnych wezwań od polskiej prokuratury ani nie wystawiono za nim listów gończych"

No nie wiem czy stwierdzenie tego faktu 'pomoże sprawie' ;)

Nie otrzymanie nie jest jednoznaczne z niezłożeniem zawiadomienia, co do zasady odpowiednie osoby posiadające wiedzę i się z nią publicznie
"(...)że nie otrzymał żadnych wezwań od polskiej prokuratury ani nie wystawiono za nim listów gończych"

No nie wiem czy stwierdzenie tego faktu 'pomoże sprawie' ;)

Nie otrzymanie nie jest jednoznaczne z niezłożeniem zawiadomienia, co do zasady odpowiednie osoby posiadające wiedzę i się z nią publicznie dzielące i nie zgłaszające tak znaczącego faktu też popełniają przestępstwo? :)
jojo72
Pelikanów co łykają te brednie są u nas całe stada. Brak podstawowej i powszechnej wiedzy sprawia że na samo słowo krypto reagują przerażeniem i krzykiem. To jest dołujące i czarno widzę naszą przyszłość :(
zoomek
Wkręcanie gojów w to co nie istnieje fizycznie. Tłumaczę od lat że kruszce a nie roszczenia czy inne wydmuszki.
keep_sleeping odpowiada zoomek
Kruszce mają swoje miejsce i nikt rozsądny temu nie zaprzecza. Problem polega na czym innym: fizyczność sama w sobie nie gwarantuje ochrony wartości.

Złoto jest materialne, a mimo to:
było konfiskowane,
było zakazywane,
było wypychane z systemu monetarnego,
dziś funkcjonuje głównie jako rezerwa, nie pieniądz.

Bitcoin
Kruszce mają swoje miejsce i nikt rozsądny temu nie zaprzecza. Problem polega na czym innym: fizyczność sama w sobie nie gwarantuje ochrony wartości.

Złoto jest materialne, a mimo to:
było konfiskowane,
było zakazywane,
było wypychane z systemu monetarnego,
dziś funkcjonuje głównie jako rezerwa, nie pieniądz.

Bitcoin nie jest „roszczeniem” ani „wydmuszką”.
To bezpośrednie posiadanie – bez banku, bez emitenta, bez instytucji pośredniczącej.
W przeciwieństwie do większości „cyfrowych zapisów” w bankach, nikt nie może go unieważnić ani zmienić zasad jego istnienia.

Fizyczność ≠ niezależność.
Niefizyczność ≠ brak realnej wartości.

Historia pokazuje, że pieniądz ewoluuje:
najpierw był towarem,
potem zapisem na złoto,
potem czystym zapisem fiducjarnym,
dziś pojawia się zapis, którego nie da się dowolnie rozmnożyć.

Można wybierać kruszce — to zrozumiałe.
Ale sprowadzanie wszystkiego cyfrowego do „wydmuszek” pomija kluczowy fakt:
największą wydmuszką jest dziś pieniądz, który można stworzyć z niczego decyzją administracyjną.

I to właśnie z tym problemem Bitcoin próbuje się zmierzyć — niezależnie od tego, czy ktoś chce z niego korzystać, czy nie.
ale-ale
Najwyraźniej niby-media wierzą, że nie ma takiego łajna, którego nie da się wcisnąć ich czytelnikom...
energizerjohn51
Powcy, bełkot lewicy i fałszywa afera? Jurgieltnik z bańkiera nadaje. (wojciechowska)

Powiązane: Kryptowaluty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki