Inwestorzy detaliczni przyczyniają się do tego, że ceny złota i akcji w USA wkraczają na terytorium bańki, co stwarza ryzyko chaotycznej korekty – ostrzegł w tym tygodniu Bank Rozrachunków Międzynarodowych (BIS). Z kolei znani inwestorzy i analitycy spierają się o przyszłość sztucznej inteligencji, zbrojeniówki i cen ropy.


BIS: Bańki pękają, przynosząc ostre i nagłe korekty
Złoto, które w tym roku podrożało o ponad 60 proc. do rekordowych poziomów, przeżywa swój najlepszy rok od 1979 r. Z kolei amerykański indeks S&P 500, który w tym tygodniu poprawił rekord, dzięki rajdowi spółek technologicznych zyskał w tym roku ponad 17 proc., a tegoroczny wzrost NASDAQ przekracza 20 proc.
W swoim kwartalnym przeglądzie BIS stwierdza, że złoto i amerykańskie akcje wykazują cechy bańki, takie jak entuzjazm inwestorów detalicznych, rosnące wyceny i szum w nagłówkach medialnych.
„Ostatnie kilka kwartałów to jedyny okres w ciągu ostatnich 50 lat, kiedy złoto i akcje wkroczyły na to terytorium [bańki – red.] razem. Po fazie gwałtownego wzrostu bańka zazwyczaj pęka i przynosi ostrą i nagłą korektę” – twierdzi w raporcie instytucja.
BIS odnotowuje, że w ciągu ostatnich trzech miesięcy środki inwestorów detalicznych stanowiły większość napływów do funduszy ETF na złoto i akcje w USA, podczas gdy inwestorzy instytucjonalni ograniczali inwestycje w amerykańskie akcje, a pozycji na złocie nie zmieniali. Wzmocniona rola inwestorów detalicznych na tych rynkach stwarza zagrożenie dla stabilności, ponieważ ta kategoria inwestorów ma skłonność do ulegania instynktowi stadnemu.
„To wzmocniłoby wahania cen, gdyby doszło do nagłej wyprzedaży” – ostrzega bank.
Rajd amerykańskich spółek technologicznych budzi obawy ze względu na ich wyceny, a korekta na tych walorach może zagrozić szerszym rynkom akcji oraz gospodarce – ostrzegła międzynarodowa instytucja, nazywana często „bankiem banków centralnych”.
Howard Marks: Inwestowanie w AI na 30 lat to czysta spekulacja
Wall Street hojnie i tanio pożycza pieniądze firmom technologicznym, aby te mogły finansować swoje gigantyczne inwestycje kapitałowe w sztuczną inteligencję, mimo że na korzyści z technologii być może trzeba będzie czekać wiele lat – ostrzega Howard Marks, założyciel Oaktree Capital Management.
Udzielając takich pożyczek, świat finansów zachowuje się w sposób „spekulacyjny”, ponieważ wzrost popytu na technologię AI jest „całkowicie nieprzewidywalny” – uważa weteran Wall Street.
Jako przykład podaje 30-letnie obligacje Meta Platforms i Alphabet, które mają finansować inwestycje tych firm w AI. Rentowność tych obligacji jest zaledwie o około 100 punktów bazowych wyższa niż rentowność amerykańskich obligacji skarbowych o tym samym terminie zapadalności.
– Czy rozsądne jest akceptowanie 30-letniej niepewności technologicznej przy inwestycji o stałym dochodzie, która przynosi zaledwie nieco więcej niż dług wolny od ryzyka? Czy inwestycje finansowane długiem – w układy scalone i centra danych – utrzymają swój poziom produktywności na tyle długo, aby umożliwić spłatę tych 30-letnich zobowiązań? – pyta w jednym ze swoich wpisów na blogu Marks.
Według niego do „agresywnego” zadłużania się na inwestycje w AI firmy technologiczne zmusza przekonanie, że w wyścigu zbrojeń sztucznej inteligencji „zwycięzca bierze wszystko”. Próbują więc wysforować się przed konkurentów, którzy są słabsi finansowo. Weteran świata inwestycji przyznaje, że dopiero po wielu latach będzie można ocenić, czy obecny entuzjazm wokół sztucznej inteligencji jest racjonalny.
– Moją radą byłoby nie stawiać wszystkiego, co masz, nie uświadamiając sobie wcześniej, że ryzykujesz pozostanie w gruzach, jeśli sprawy nie potoczą się właściwie – mówi Marks. – I tak samo nie można stać całkowicie z boku, bo ryzykuje się przegapienie jednego z największych kroków technologicznych naprzód.
Nazywając sztuczną inteligencję „dżinem wypuszczonym z butelki”, Marks obawia się „przerażających” perspektyw dla rynku pracy oraz tego, ile korzyści odczuje szerokie społeczeństwo.
– Jestem zaniepokojony, że na wąskie grono wysoce wykształconych multimiliarderów będzie się patrzeć jak na tych, którzy stworzyli technologię, która odebrała pracę milionom ludzi. To zapowiada jeszcze większe podziały społeczne i polityczne, niż mamy obecnie, co uczyniłoby świat jeszcze bardziej podatnym na demagogię populistów – ostrzega Marks.
Morgan Stanley: Gwiazdy sprzyjają zbrojeniówce
Akcje europejskiego przemysłu obronnego czeka rajd, ponieważ Niemcy przygotowują się do zatwierdzenia rekordowych wydatków na obronę – są przekonani analitycy Morgan Stanley.
Jako pierwszy na liście Top Picks w sektorze analitycy amerykańskiego banku wskazali Rheinmetall, którego akcje mają potencjał wzrostu o ponad 50 proc. Pozytywne nastawienie wiąże się z planowanymi wydatkami Niemiec na obronność. W przyszłym tygodniu niemiecki parlament ma zatwierdzić pakiet zamówień wojskowych o wartości 52 mld eurp. Są to rekordowe wydatki, wynikające z presji Donalda Trumpa na Europę, by wzięła większą odpowiedzialność za własną obronę.
Badając historyczne notowania europejskich akcji z sektora obronnego, analitycy odkryli sezonowość – akcje te charakteryzują się silnymi wzrostami w pierwszych miesiącach roku.
„Gwiazdy ułożyły się odpowiednio, aby nastąpiło silne sezonowe ożywienie. Inercja cen akcji zawsze wzmacnia się pod koniec roku i nabiera tempa w styczniu” – twierdzą analitycy Morgan Stanley w analizie cytowanej przez Bloomberga.
Raport pojawił się w momencie, gdy akcje europejskiego sektora obronnego cofnęły się w ciągu ostatnich kilku miesięcy od rekordowych szczytów. Rheinmetall staniał o około 20 proc., a Renk Group o ponad 30 proc. Przecenę w sektorze spowodowała nasilona presja USA na Ukrainę, by ta zgodziła się na plan pokojowy.
Optymizm co do perspektyw akcji zbrojeniowych Morgan Stanley uzasadnia również tym, że światowi inwestorzy nie posiadają jeszcze dużej liczby akcji tego sektora. 56 proc. globalnych funduszy akcji ma zerowe pozycje w europejskim sektorze obronnym, a 81 proc. funduszy nie posiada akcji Rheinmetall.
Tom Lee: S&P 500 osiągnie 7700 punktów
Amerykański indeks S&P 500 do końca przyszłego roku osiągnie poziom 7700 punktów – uważa Tom Lee, współzałożyciel firmy zarządzającej inwestycjami Fundstrat Global Advisors, który jest znany na Wall Street z wyjątkowo trafnych, ale też mocno optymistycznych prognoz. Ten poziom docelowy sugeruje potencjał wzrostu o nieco ponad 10 proc. od obecnego poziomu S&P 500.
Prognoza opiera się na założeniu, że Fed będzie kontynuował łagodną politykę pieniężną, a Rezerwa Federalna w nowym składzie nie będzie chciała zdusić rynku byka.
– Uważamy, że w 2026 r. czeka nas wiele sceptycyzmu, a także Fed w nowym składzie, co przełoży się na około 10 proc. wzrostu – stwierdził analityk.
Na ten sceptycyzm mają się m.in. składać obawy inwestorów o to, że po trzech latach z rzędu, w których amerykańskie akcje przyniosły 20 proc. i więcej zwrotu, nie mogą one już dalej rosnąć. Jednak Lee wyliczył, że od 1928 r. indeks S&P 500 po trzech z rzędu mocnych latach, w czwartym roku rósł średnio o kolejne 12 proc.
Największe banki: Ropa będzie tanieć
Cena ropy spadła w tym roku o 17 proc. – dla tego surowca jest to najgorszy rok od czasów pandemii. Jak wynika ze średniej prognoz pięciu dużych banków, presja na ceny utrzyma się również w przyszłym roku.
W 2026 r. ropa gatunku Brent powinna potanieć do około 59 USD za baryłkę, czyli o kolejne 5 proc. od obecnego poziomu cenowego – wskazuje średnia prognoz Bank of America, Goldman Sachs, Citigroup, JPMorgan i Morgan Stanley.
Prognoza argumentowana jest założeniem, że w przyszłym roku światowy rynek ropy będzie obciążony nadwyżką podaży wynoszącą około 2,2 mln baryłek dziennie ze względu na wydobycie przewyższające popyt. Dla porównania, Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) prognozuje, że w przyszłym roku nadwyżka podaży ropy osiągnie rekordowe 4 mln baryłek dziennie.
























































