Doszło do przepychanek ze strajkującymi tam górnikami. Protestujący użyli gaśnicy chcąc powstrzymać wchodzących na teren kopalni - poinformował rzecznik zakładu Mirosław Kwiatkowski. Jak mówi, sam widział jak na komendę jednego z organizatorów strajku Wiesława Wójtowicza protestujący skierowali strumień na tych, którzy chcieli wejść na kopalnię.
Jeden z liderów protestu Grzegorz Bednarski potwierdza wprawdzie, że doszło do przepychanek, ale zaprzecza, że gaśnica użyta została celowo. Jego zdaniem inspirowani przez kierownictwo kopalni ludzie próbowali wprowadzić niepokój, by następnie wyprowadzić członków komitetu strajkowego i ich aresztować. Bednarski stanowczo zaprzeczył jakoby użyta miała być gaśnica. Jak mówi, najprawdopodobniej podczas przepychanek musiała spaść ze stojaka i się odbezpieczyć. "Z pewnością nikt w ten sposób nikogo nie chciał odstraszyć" przekonywał lider protestu.
Kilkadziesiąt osób zostało ostatecznie wpuszczonych na teren zakładu i podjęło pracę. Kolejna próba wejścia na teren zakładu większej grupy osób ma się odbyć jutro rano. Głodówkę pod ziemią kontynuuje około 30 osób, około 130 prowadzi okupację na poziomie 700 metrów, kolejne 200 okupuje zakład na ziemi.
Źródło:IAR
























































