I przyrzekam Ci... za granicą
Zagraniczny ślub polskiej pary nie jest już synonimem porywu serca, jaki zwykł dokonywać się w Las Vegas. Potwierdza to formuła coraz większej liczby organizowanych zagranicą ślubów - już nie tylko we dwoje, po kryjomu i na szybko, ale coraz częściej z właściwym sobie rozmachem, po wielomiesięcznych, skrupulatnych przygotowaniach, prowadzonych z namaszczeniem nie mniejszym niż przy weselu w polskim wydaniu.

Po co Polakowi wesele w innym kraju? Na przykład po to, żeby urządzić wszystko po swojemu, bez konieczności ulegania presji życzliwego otoczenia. Albo też celem podkreślenia oryginalności, gdy wszystkie inne sposoby zawiodą lub zostały użyte przez poprzedników, a nie godzi się sięgać po nie ponownie. Jest też grupa zamożna, dla której zaślubiny to element dodatkowy do wakacyjnego pobytu w egzotycznym kraju. Są wreszcie i tacy, którzy na pomysł zawarcia związku małżeńskiego w Grecji, na Bali czy Sri Lance pewnie by nie wpadli, z uznaniem jednak podeszli do propozycji, z którą zetknęli się w portfolio obsługującej ich firmy turystycznej lub organizatora ślubów.
Nowa wersja usługi ślubnej
Korzystanie z usług profesjonalnego wedding plannera nie budzi już sensacji. W tej branży przez ostatnich kilka lat dokonała się mała rewolucja. Nadwiślański rynek jeszcze do niedawna nie znał profesji, która odbierałaby prawo
doglądnięcia każdego weselnego szczegółu wszystkowiedzącym rodzicom. Trochę na fali zachłyśnięcia się amerykańską obyczajowością, a trochę w związku z kurczącym się czasem do dyspozycji, najpierw nieśmiało, a później już z komercyjną dynamiką na rynek ślubny wkroczyli organizatorzy ślubów. Deklaracja operacyjnego wsparcia przy organizacji wesela szybko przeistoczyła się w koncert ślubnych życzeń. Zabytkowe samochody, zastępy druhen, celebryci w roli wodzirejów to jednak nie wszystko, czego można sobie zamarzyć na okoliczność ślubu. W ofercie niektórych firm pojawia się więc nowość: „to samo, co tutaj, tylko gdzie indziej”.
Naturalnie nie idzie o Czechy, o Niemcy i nawet nie o Paryż. Prawdziwie kuszą dopiero oferty na ślub z odmienną kulturą, obyczajowością, a przede wszystkim klimatem w tle. Dzika przyroda i spektakularne widoki niezmiennie sprzedają się dobrze – tak samo w kontekście wakacji, jak ślubów. Stąd popularność ceremonii w basenie Morza Śródziemnego lub na oceanicznych wyspach Europy, Ameryki czy Azji.
Własne posiłki na obcej ziemi
Obcy kraj to inny anturaż, ale też inne prawo, zwyczaje i obowiązki. Dlatego o ile w polskich warunkach podparcie się specjalistą ds. ślubów gdzieniegdzie mogłoby jeszcze uchodzić za przejaw rozpusty, wygody, a w najlepszym przypadku niezorganizowania, o tyle wszelkie zdziwienie znika wobec ślubu planowanego na przykład na Bali.
Wywiad z wedding plannerem: Każdy chce mieć kreatywny ślub |
|
– Narzeczeni pytają o wyjątkowe miejsca. Najczęściej śluby za granicą organizujemy na piaszczystej plaży lub, w przypadku Santorini, na tarasie z widokiem na morze, białe domki położone na klifie, kaskadowo schodzące w kierunku morza. – Powody są bardzo różne. Na pewno rodzi się moda na wyjątkowe śluby - są marzeniem tak panów, jak i pań. Może to dziwić, ale oceniam, że około połowa ślubów zamawiana jest przez panów. – Większość oferowanych kierunków to regiony, w których sama pracowałam i gdzie mam turystyczne znajomości. » Przeczytaj cały wywiad |
Co jest do załatwienia? Skróconą listę zadań podaje Lidia Wandas, przedsiębiorczyni specjalizująca się w organizowaniu ślubów za granicą. – W najszerszym pakiecie usług ślubnych klienci dostają praktycznie wszystko: pokrycie opłat administracyjnych, opłatę za certyfikat małżeństwa, przysięgłe tłumaczenia dokumentów, przygotowanie, a później koordynację ślubu (często na plaży), usługę fotografa, muzykę podczas ceremonii, prywatny transfer dla państwa młodych z hotelu na miejsce ślubu, fryzjera i makijażystę dla panny młodej, bukiet, butonierkę, butelkę wina musującego i tak dalej. – Nawet do takiego pakietu można zamawiać dodatkowe usługi – dodaje.
Marzenia tańsze niż błędy
Głęboki research, silna determinacja plus kilka wizyt w zaplanowanym miejscu ślubu mogłyby oszczędzić wydatków na specjalistę, ale takiego ryzyka podejmuje się niewielu. Strata czasu i nerwów wydaje się niewarta zaoszczędzonych środków. Ile mogłoby ich być? Nie ma dwóch jednakowych wesel i nie ma dwóch jednakowych cen. Klientom oferuje się pakiety z kompletem stałych usług, ale końcowa kwota na rachunku jest konsekwencją wybranej lokalizacji, liczby zaproszonych gości i dodatkowych warunków, jakie postawili narzeczeni. Trzeba się jednak przygotować na wydatek w kwocie co najmniej kilku tysięcy złotych na parę.
| »Ślub w plenerze - jak to zorganizować? |
Rosnąca popularność zagranicznych ślubów przysłuży się tym, u których ślub z dala od domu od dawna tkwił z tyłu głowy, rozbijając się o prozę życia w postaci trudów zorganizowania takiej imprezy – szczególnie na odległość. Ale nie ma też wątpliwości, że z oferty skorzysta niejedna para, której jeszcze do niedawna nie przeszłoby to przez głowę. W końcu potrzeba matką wynalazku. Także w branży ślubnej.
Malwina Wrotniak, Bankier.pl
m.wrotniak@bankier.pl
Zobacz też:
» Intercyza - wszystko o majątkowej umowie przedmałżeńskiej
» Ubezpieczenia od ślubnych katastrof
» Dlaczego warto się pobrać? Korzyści płynące z posiadania aktu małżeństwa
» Intercyza - wszystko o majątkowej umowie przedmałżeńskiej
» Ubezpieczenia od ślubnych katastrof
» Dlaczego warto się pobrać? Korzyści płynące z posiadania aktu małżeństwa



























































