REKLAMA

"Wiedźmin" żyłą złota. Zaglądamy Sapkowskiemu do portfela

Agata Wojciechowska2021-10-16 06:00redaktor
publikacja
2021-10-16 06:00
"Wiedźmin" żyłą złota. Zaglądamy Sapkowskiemu do portfela
"Wiedźmin" żyłą złota. Zaglądamy Sapkowskiemu do portfela
fot. Netflix / / Instagram

- Nie lubię pracować ani długo, ani ciężko - wyjawił Andrzej Sapkowski. Zapewne wielu z nas mogłoby się utożsamić z jego postawą. Nie każdy jednak napisał 20 lat temu hit, który do dziś przynosi zyski. Wartość portfela pisarza wyceniono na 18 mln dolarów (co daje prawie 71 mln zł).

Serial Netfliksa, anime "Horror wilka", gra komputerowa od CD Projektu, sukces ścieżek dźwiękowych ze słynną już piosenką Jaskra "Rzuć grosza wiedźminowi" - każdy w swojej kategorii okazał się być hitem. Jeśli do tego dodać "jedynie" zeszłoroczny 500-tysięczny dodruk sagi o najsłynniejszym łowcy potworów, to otrzymamy pokaźne sumy dla Andrzeja Sapkowskiego wynikające z samych praw autorskich. I choć nie należy zaglądać nikomu do portfela, to możemy się posiłkować kwotami, które sam zdradził lub które można wyliczyć na podstawie gaży podobnych artystów. Oczywiście wartości mogą być raczej niedoszacowane. 

Rzuć milionem autorowi

Zgodnie z wyliczeniami portalu wealthypersons.com, wartość internetowa netto Andrzeja Sapkowskiego to około 18 mln dolarów. Jakie są części składowe majątku?

Przede wszystkim z każdej sprzedanej książki jej autor otrzymuje średnio 5 proc. W 2019 roku było to około 1,7 zł za 1 książkę "ze stajni" tego twórcy fantasy. Przekładając to na ponad 168 tys. sprzedanych egzemplarzy, otrzymamy 292 tys. zł. Oczywiście w przypadku poczytniejszych nazwisk, a do takich należy Andrzej Sapkowski, procent od sprzedanego egzemplarza może zostać podniesiony do 10 proc., co daje już kwotę dwukrotnie wyższą, a więc 600 tys. zł. 

Ile książek ogółem znalazło się w prywatnych domach? Ciężko to policzyć. Na pewno sama saga o Wiedźminie do końca 2013 roku sprzedała się w liczbie 2 mln egzemplarzy. Do tego trzeba dodać publikacje w innych krajach, a tłumaczeń dokonano na m.in. takie języki, jak angielski, niemiecki, czeski, gruziński, węgierski, rosyjski, litewski, hiszpański, francuski, chiński, szwedzki i chorwacki). Może to oznaczać, że lekką ręką w samej Europie (nie licząc Polski) kupiono do 2013 roku około 5 mln publikacji związanych ze światem Geralta z Rivii. 7 mln egzemplarzy za 1,7 zł każdy daje... 11,9 mln zł (a w przypadku 10 proc. od sprzedanej książki - 23,8 mln zł). To wyliczenia sprzed premiery gry "Wiedźmin 3: Dziki Gon", która zawsze skłaniała przynajmniej część graczy do sięgnięcia po oryginał. Wówczas to "Ostatnie życzenie" trafiło na listę bestsellerów "New York Timesa".

Podobnie było tuż po premierze serialu na Netfliksie. To własnie wtedy Andrzej Sapkowski trafił na listę najpopularniejszych autorów na Amazonie (zajmował pozycję 8. w ogólnym rankingu i pozycję 1. w kategorii: "Akcja i przygoda"). Po premierze gry i serialu trzeba lekką ręką doliczyć drugie tyle, gdyż autor trafił wówczas na półki "nowego pokolenia". Przypomnijmy, że po raz pierwszy książki o Wiedźminie czytelnicy mogli wziąć do ręki w 1999 roku, a więc ponad 20 lat wcześniej. Przed kolejnym sezonem zaplanowano dodruk 500 tys. egzemplarzy, a gdy sprzedadzą się wszystkie, to zysk dla autora będzie wynosił 850 tys. 

Niektóre szacunkowe wyliczenia mówią o sprzedanych 33 mln książek na całym świecie. Niestety brak dokładnych danych (a przynajmniej jawnych danych), czy są one wiarygodne. 

Dostał 35 tys., chciał 65 mln. Ile trafiło do kieszeni?

- (...) Licencja za W1 też nie kosztowała jakoś szokująco dużo. Tak ze 40 tys zł. Zostawiłem sobie na pamiątkę egzemplarz odrzucony przez Sapka oburzonego faktem, że sygnatariusze umowy nie wiedzą, iż w jego utworach występuje Geral(t), a nie Geral(d) - napisał na Facebooku Sebastian Zieliński, który pełnił funkcję prezesa studia w 2002 roku, a więc w czasach, gdy rodziła się koncepcja komputerowego Wiedźmina. Później sprostował on, że "chodziło o kwotę 35 tys. zł płatną w dwóch ratach 15 + 20 tysięcy". Możemy przeczytać w artykule Adama Torchały o tym, ile CD Projekt zapłacił Sapkowskiemu za "Wiedźmina". Sama firma zainkasowała za projekt kilkaset milionów złotych. Nie dziwi więc fakt, że "ojciec" Geralta chciał zwiększyć swoją partycypację w zyskach, żądając zapłaty co najmniej 60 mln zł

"(...) dość ostrożnościowe podejście i plasujące oczekiwania raczej na minimalnym poziomie nakazuje przyjąć, że w przypadku wykorzystania utworów naszego mocodawcy w podstawowych obszarach prowadzonej działalności, tworzących istotę najważniejszych produktów, właściwie wynagrodzenie winno opiewać na 6 proc. uzyskanych korzyści" - napisano w uzasadnieniu wezwania do zapłaty. Sam CD Projekt uznał żądanie autora za bezpodstawne, ale... usiadł do rozmów, które skutkowały ugodą, oczywiście niejawną.

Zapewne obsługujące je kancelarie prawnicze stwierdziły, że powołanie się Sapkowskiego na "klauzulę bestsellerową" może spowodować, że jeśli dojdzie do procesu, sąd przyzna mu "odpowiednie" wynagrodzenie. Jest bowiem w ustawie o prawie autorskim przepis (dokładnie art. 44), który umożliwia twórcy żadanie podniesienia wynagrodzenia do 5 proc. z zysków, jeśli projekt, w którym uczestniczy, odniesie sukces, a dysproporcja między jego zarobkiem a wymienionym zyskiem jest znacząca. Poza tym postępowanie przed sądem z twórcą Geralta nie wyglądałoby dobrze PR-owo.

Kwota, która trafiła na konto autora, musiała być spora, gdyż spółce zostały nadane "nowe prawa oraz potwierdzenie posiadania prawa do posiadane prawa do eksploatacji uniwersum Wiedźmina w obszarze gier wideo, komiksów, gier tradycyjnych oraz merchandisingu". Słyszycie ten szum gotówki? Najwyraźniej i sam Andrzej Sapkowski musiał się zreflektować, gdyż już nie odsądza gier od czci i wiary (m.in. w wywiadzie podczas Polconu, czyli zlotu fantastycznego, powiedział, że gry "narobiły mu mnóstwo smrodu i gówna" - cytowany m.in. przez serwis Polygamia.pl). I umówmy się - książki anglojęzyczne nie miałyby takiego powodzenia np. za Oceanem, gdyby nie RPG, które spopularyzowało to uniwersum. Sam Henry Cavill, znany wielbiciel gier komputerowych, przyznaje, że na początku pokochał gry, a dopiero później przeczytał książki. 

Dokąd po pieniądze na innowacje

Innowacje to słowo, które w ostatnich latach jest odmieniane przez wszystkie przypadki. Można pomyśleć, ze stały się niemal fetyszem, dewaluując niestety swoje znaczenie. A przecież to one pchają świat do przodu. Dlatego podejmujemy temat innowacyjności i już 19.10.2021 r. zapraszamy na Dzień innowacji – kolejną odsłonę w ramach dni specjalnych w Bankier.pl.

Netfliksie, autorowi co "autorskie"

Andrzej Sapkowski został zatrudniony przez Netflix jako konsultant. Nic dziwnego, w końcu platforma streamingowa powołuje do życia napisane przez niego historie.

Dlaczego wybrał akurat tę ofertę? - Początkowo byłem niechętny, gdyż wiele osób przychodziło do mnie z propozycjami ekranizacji, które jednak okazywały się niepoważne - zaznacza autor sagi w "Gizmodo". - Straciłem więc już nadzieję i trudno mnie było przekonać do kolejnego spotkania. Gdy nagle pojawiła się oferta konkretna, rzeczowa, a ludzie, którzy ją przyniesi, okazali się życzliwi. Miałem więc wszelkie powody, by zareagować pozytywnie - dodaje. 

Sam przyznaje, że jako konsultant nie spędził dużo roboczogodzin. Ale na swoje własne życzenie. Jak zaznacza, wierzy w wolność dla twórców i ich wizji artystycznej. - Nie ingeruję i nie narzucam swoich poglądów innym artystom. Nie nalegam na nic i nie walczę o nic. Radzę. Kiedy to konieczne i kiedy mnie o to poproszą - mówi "ojciec" Geralta. Słowem: nie przepracowywał się. Jak się okazuje, Sapkowski miał dostęp do całego scenariusza, ale nie chciał go przeczytać. Tłumaczył to tym, że "woli poznać smak skończonej zupy, niż sprawdzać jej składniki". 

Czy naniósł jakieś poprawki? Tak, ale nie chce zdradzać szczegółów. - Operuję literami, a nie obrazem - tłumaczy. - To nieuniknione. Proces przekształcania słów w obrazy nie może obyć się bez strat - tyle słowem komentarza. 

Z kolei Lauren S. Hissrich, showrunnerka produkcji, zdradziła szczegóły odnośnie do współpracy z pisarzem. - Był podekscytowany wizytą na planie. Widziałam, jak w pewnym momencie uronił nawet łezkę. Był zadowolony, widząc, jak przykładamy się do projektu, jak nie idziemy na żadne skróty, powołując do życia jego ksiązki - zaznaczyła producentka. 

Fani zastanawiają się, czy na mały ekran zostanie też przeniesiona część przygód z gier komputerowych. Odpowiedź Hissrich jest krótka: "Nie". Przypomnijmy, że gry podejmują opowieść w miejscu, w którym urywa się ostatnia powieść Sapkowskiego. Jak wyjaśniła w wywiadzie dla "TheWrap", nawet jeśli serial Netfliksa wyjdzie poza napisaną sagę, to nie będzie kopiować historii CD Projektu. I nie zapłaci im dodatkowych pieniędzy. 

Zapewne nie popełnił tego samego błędu, co przy CD Projekcie, zgarniając nie tylko kwotę bazową, ale także procent "od zysków". Być może uzależniony od liczby wyświetleń. Na początek więc za nabycie praw do ekranizacji płaci się od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Pisarz zapewne dostał gażę z wyższej półki. Do tego trzeba dodać procent za samą emisję, czyli około 2 proc. od budżetu odcinka. Jak już wspomnialiśmy, Netflix wydał około 10 mln za 60-minutowy film, więc jeśli ma standardową umowę, na jego konto trafiło 200 tys. dolarów za każdy z ośmiu odcinków pierwszego sezonu, co daje kwotę 1,6 mln dolarów za sezon. Przy kolejnych, ponieważ pierwszy okazał się dużym sukcesem, suma może wzrosnąć. 

aw

Źródło:

Redaktor działu newsroom w portalu Bankier.pl. Absolwentka historii, którą studiowała dłużej niż statystyczny student, ale za to przeszła przez kilka uniwersytetów, w tym uczelnię w Edynburgu. Swoje życie zawodowe rozpoczęła dziesięć lat temu z portalem Bankier.pl. Później współpracowała z licznymi redakcjami, pisząc dla "Gazety Wrocławskiej", nagrywając dla Polskiego Radia i - ku zgorszeniu niektórych - kreując rzeczywistość w "Fakcie". Na pewno nie napisze nic o WIG20, a jeśli już to tylko w kontekście plotek, pogłosek czy domysłów. Dla czytelników siedzi nocami, oglądając seriale, podliczając gaże, czytając książki, śledząc nietypowe aukcje czy podróżując palcem po mapie. Nienawidzi wyrazu “dedykowany”, przeciw któremu prowadzi osobistą krucjatę w internecie.

Tematy
Sprawdź ile możesz zyskać z Kontem Jakie Chcę

Sprawdź ile możesz zyskać z Kontem Jakie Chcę

Advertisement

Komentarze (9)

dodaj komentarz
pozhoga
,,Wiedźmin" - opowiadanie opublikowane w ,,Fantastyce" w grudniu 1986 roku.

Nie ma za co.
_as
pierwsze wydanie książek o Wiedźminie to nie żaden 1999 rok. To jakieś 5 lat wcześniej
stachsgh
Niech lepiej sobie pogra w klasykę
https://www.youtube.com/watch?v=GKSmsvWXuKA
lanii
Zmora Wilka a nie horror wilka Pani redaktor.
prs
Zamiast "liczyc cudze", proponuje skoncentrowac sie na wlasnych dochodach..
langdon25
Radio dobra wymiana zapytało Adriana czy czytał Sapkowoskiego.
- ja dużo czytam, cały czas czytam , nawet w samolocie, dosiadając kraba i na nartach - cały czas czytam.

Powiedział to jak już przestał się uczyć .
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
langdon25
Bankier zrobił Sapokowskiemu wilczą przysługę tym artykułem .

Suski zaraz zgłosi projekt ustawy opodatkowującej pisarzy piszących nie po myśli KCPiS.

Holecka ogłosi w wiadomościach ze szczujni że sukces wiedźmina był możliwy tylko dzięki rządom dobrej wymiany - i cały ociemniały elektorat zapieje
Bankier zrobił Sapokowskiemu wilczą przysługę tym artykułem .

Suski zaraz zgłosi projekt ustawy opodatkowującej pisarzy piszących nie po myśli KCPiS.

Holecka ogłosi w wiadomościach ze szczujni że sukces wiedźmina był możliwy tylko dzięki rządom dobrej wymiany - i cały ociemniały elektorat zapieje z zachwytu .

Tylko czy aby ten Geralt nie jest Niemcem ?
Nie mógł go pisarz nazwać Jarosław , Antoni, Jacek ?
pozhoga
Dobrze już, dobrze: ale po polsku jest ,,niedźwiedzia przysługa" - to się nazywa związek frazeologiczny...

Powiązane: Popkultura i pieniądze

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki