"Wiedźmin" na Netfliksie już w listopadzie. Czy przebije "Grę o tron"?

"Nie możesz uciec od przeznaczenia tylko dlatego, że się go boisz. Ono nadchodzi" - te słowa z teasera "Wiedźmina" dotyczą fanów świata Andrzeja Sapkowskiego, czekających na premierę serialu Netfliksa. A jest ona coraz bliżej.

Każda najdrobniejsza wzmianka o serialu "Wiedźmin" od dawna rozpala wielbicieli tego świata, gdzie dobro i zło to dwie strony tej samej monety. Szeroko komentuje się wszystko, począwszy od aktora, który wcielił się w Geralta z Rivii, po akcję internautów, którzy w dniu premiery planują "zalać" internet polską wersją serialu.

Jak się okazuje, mają oni coraz mniej czasu na koordynację działań, gdyż, jak poinformował na Twitterze Giovanni Eugene Altamarquez, jeden z producentów (nota bene obecnie jego profil jest zablokowany), że prawdopodobną datą premiery jest 1 listopada. Zdradził on, że "serial jest już w postprodukcji, co oznacza, że premiera mogłaby się odbyć pod koniec października". Dlatego też piątek 1 listopada nasuwa się naturalnie jako idealny moment na emisję pierwszego odcinka z ośmiu, które będą składały się na 1. sezon serialu Netfliksa. Oznacza to, że "Wiedźmina" poznamy wcześniej, niż wynikało z giełdy dat, które w większości skupiały się wokół 20 grudnia.

Jak Amerykanom pisało się scenariusz?

- Ciężko - odpowiadają filmowcy Netfliksa w ComicBook. Jak zaznaczyła Lauren Schmidt Hissrich, producentka i scenarzystka, adaptacja sagi, spisanej na tysiącach stron, tak wielowątkowej jak Andrzej Sapkowski mógł wymyślić, nie jest czymś, co przychodziłoby łatwo. Szczególnie jeśli nie chce się zawieść fanów, którzy mają swoje ulubione "niuanse" i choć nie mówili tego głośno, mają zapewne w pamięci 8. sezon "Gry o tron". 

- Największym wyzwaniem jest za dużo słów w książkach - wyjaśnia z uśmiechem Hissrich. Dla niej, jak zaznacza, najważniejsze jest zagłębienie się w uniwersum i określenie już na początku podejścia filmowców. - Część bowiem z historii zbuduje świat, w którym bohaterowie będą się poruszać, cześć pokaże bliżej postacie. Musimy mieć pewność, że publiczność wszystko zrozumie, a nie pogubi się w szczegółach. Stąd musimy dokonać przesiewu i zdecydować, jaką przyjmiemy taktykę - dodaje. 

Przy rozpoczęciem pracy nad serialem, a końcówką prac nad scenariuszem producentka spotkała się z całą ekipą i zadała im dość nietypowe pytanie. Chciała się dowiedzieć "co im się podobało najbardziej?". Mogła to być drobna rzecz typu powiedzonko postaci czy detal z jakiegoś opisu potwora. Cokolwiek. - Dla mnie takim "czymś" jest zwrot "kwestia ceny" - wyjaśnia w magazynie io9

Samotny łowca potworów, dziewczynka i czarodziejka - patchworkową rodzinę zlepioną ze świata Sapkowskiego uwarzył nam Netflix. Tak w skrócie charakteryzuje głównych bohaterów serialu Lauren Hissrich. Dla niej "jeśli odjąć elementy fantasy, magię, historię, przemoc i seks, to otrzymujemy trójkę bohaterów, którzy są rozbitą, niepoukładaną rodziną i którzy potrzebują siebie nawzajem, choć nie chcą się do tego przyznać. Nawet sami przed sobą".

1. sezon "Wiedźmina" będzie o...

W "Entertainment Weekly", który relacjonował panel "Wiedźmin" z Comic-Conu w San Diego, Hissrich wyjaśniała zrąb fabuły: "samotny, milczący ponad miarę Geralt, polujący na potwory, szuka swojego miejsca na ziemi, na której niekiedy ci, których miał bronić [ludzie], okazują się gorsi od strzyg i innych kreatur. Spotyka czarodziejkę i młodą księżniczkę. I tak zaczyna się przygoda". Oczywiście to żadne zaskoczenie dla czytelników. Dajcie nam coś, czego jeszcze nie wiemy - chciałoby się krzyknąć.

- Będzie to przede wszystkim bardzo dorosły serial - wyjaśnia Hissrich. - Sex i przemoc będą służyły do opowiedzenia historii, a nie do szokowania widza. Ci powinni być też zaskoczeni, jak wiele potworów umieściliśmy w serialu. Są one swoistą alegorią do rzeczy, które obecnie dzieją się na świecie, przede wszystkim jeśli chodzi o zjawiska polityczne. 

Co z kolei zaskoczy zapewne amerykańską widownię, to brak jednoznacznego i oczywistego złoczyńcy. W prozie Sapkowskiego brak bowiem jednego arcywroga. 

- Polubiłam odkrywanie tych wszystkich odcieni szarości, której pełno w opowiadaniach - mówiła producentka. - Postacie, którym sprzyjamy na początku opowieści, wcale nie muszą być tymi, którym kibicujesz na końcu. Postacie, które wydają się złe, zmieniają się albo odkrywamy ich motywy działania. Zauważyłam, że oglądając, sama zmieniałam swoje sympatie, bo stawiałam się w sytuacji bohaterów. Zakończenie serialu zapewne sprawi, że widzowie będą mieli sporo sympatii dla tych postaci, których na początku nie mogli ścierpieć [brzmi znajomo - patrz "Gra o tron" - przypis red.] - wyjaśnia.

O czym ma być "Wiedźmin" Netfliksa?

Jak opisuje platforma, to zrobiona z rozmachem opowieść o przeznaczeniu i rodzinie (niekoniecznie tej związanej więzami krwi). W tym uniwersum ludzie, elfy, gnomy czy potwory walczą o przetrwanie, a granica między dobrem i złem bywa cienka, a niekiedy nawet niezauważalna.

"Wiedźmin" ofiarą "Gry o tron"?

Co chwila słychać porównania megaprodukcji Netfliksa do tej HBO. Finansowe są proste. Netflix podał, że pierwszy sezon "Wiedźmina" będzie miał 10 odcinków. Średnio na każdy z nich stacja wydała po 8 mln dolarów, co daje sumę 80 mln za sezon (w te koszty nie są wliczone gaże aktorów). Oznacza to, że twórcy mają do dyspozycji tyle, ile wydało HBO na sezon 6. "Gry o tron" (a więc tego, który zaczyna się od zmartwychwstania Jona Snowa, poprzez Danearys uczącą się latać na smoku, po Bitwę Bękartów). 

Co do opowieści, to zaczynają się stopnie. Inność tych uniwersum jest tak wielka, jak porównanie Bacha do Betoveena. Filmowcy odpowiadają dyplomatycznie. - Jeśli ludzie myślą, że "Wiedźmin" wyrobi sobie taką markę jak "Gra o tron", której na marginesie jestem ogromną fanką, to zawsze odpowiadam "o mój Boże, mam taką nadzieję" - mówiła dziennikarzom z "Entertainment Weekly" Hissrich. 

Serial HBO wytyczył bowiem nowe standardy i pokazał, że fantasy nie jest zarezerwowane dla grupki geeków, którzy piszą do siebie wiadomości w języku elfickim i znają lepiej genezę Śródziemia niż Ziemi. 

Jednocześnie załoga Netfliksa pyta retorycznie, czy aby widzowie na pewno potrzebują kolejnej "Gry o tron?". I odpowiadają wprost: nie. 

Henry zrozumiał Geralta. Tak twierdzi

Przede wszystkim warto zaznaczyć, że Henry Cavill został wybrany spośród 207 kandydatów do roli najsłynniejszego wśród wiedźminów. Marzył, aby nim zostać, bo jest wielkim fanem uniwersum Sapkowskiego - przeczytał wszystkie książki i przeszedł gry. 

- Gdy po raz pierwszy spotkałam Henry'ego, był naprawdę irytujący i między innymi dlatego zgodziłam sie na spotkanie z nim, "wciąż bowiem o nie prosił" - wspominała Lauren Schmidt Hissrich. - Ale jego głos zapadł mi w pamięć - wyjaśniała. 

Ale producentka nawet nie wiedziała, że o ile wobec niej zachowywał się powściągliwie, to wobec swoich agentów już nie. - Dzwoniłem do niech codziennie, czy juz coś wiedzą, czy zaczęły się castingi, czy mogliby się czegoś dowiedzieć, bo jak im zaznaczałem, "bardzo chciałem zagrać wiedźmina" - wspomina w wywiadzie dla ING Henry Cavill. 

W teaserze widzimy, jak macha mieczem, odpoczywa po walce w wannie i przechodzi przemianę. Co o swojej postaci mówi aktor? W wywiadzie dla "Variety" opowiadał o jego historii i systemie wartości. 

- Młodzi chłopcy, którzy byli zostawieni sami sobie, byli przygarniani przez wiedźminów. Ci poddawalli ich ćwiczeniom, które wyostrzały ich zmysły aż poza granice człowieczeństwa. Stawali się mutantami. Był to okrutny proces i część z nich go nie przeżyła - opowiadał na Comic Conie. - Później byli szkoleni do walki z potworami. To był ich sposób na życie: podróżowali po świecie i zabijali za pieniądze" - puentował.

- Najbardziej zaskoczyło mnie w Geralcie, że nie jest on "typowym amerykańskim herosem" - wyjaśniał Henry Cavill. - Nie wszystkich traktuje tak, jakbyśmy tego od niego oczekiwali, ale jednocześnie jest bohaterem. Jest skryty i tajemniczy, będąc przy tym pełnym pasji - dodaje.

Aktor z niecierpliwością czekał na sceny walki. - Chciałem jak najwięcej sceny wykonać sam, dlatego też ciężko trenowałem z kaskaderami - opisuje aktor. - Przede wszystkim musiałem się przyzwyczaić do ciężaru mieczy i po prostu nosiłem je ze sobą po planie - dodaje. 

Jaskier będzie Jaskrem

Ufff. Bard pojawi się w serialu Netfliksa i zachowa imię (co jeszcze do niedawna nie było takie pewne) - powierdził już "u źródeł" ComicBook. Już wiadomo, że zgra go Joey Batey, którego znają już m.in. fani "Templariuszy". 

Co jednak ważniejsze, będzie Jaskrem a nie Dandelionem [dandelion to po ang. mlecz]. Wynikało to jednak z... wygody. Otóż filmowcy mieli problem jak poprawnie wymawiać angielski odpowiednik jego imienia.

Obsada serialowego "Wiedźmina', a więc kto kim u Netfliksa

Geralt z Rivii - Henry Cavill (m.in. "Człowiek ze stali", "Batman v Superman: Świt sprawiedliwośc", "Immortals. Bogowie i Herosi")

Yennefer - Anya Cholatra (m.in. "Wanderlust")

Ciri - Freya Allan

Jaskier - Joey Batey (m.in. "Templariusze")

  • Królowa Calanthe - Jodhi May (m.in. "Ostatni Mohikanin", "Opór")
  • Eist Yuirseach - Björn Hlynur Haraldsson (m.in. "Fortitude", "W pułapce")
  • Myszolów (ang. Mousesack) - Adam Levy (m.in. "Gladiator", "Zanim zasnę")
  • Tissaia de Vries - MyAnna Buring (m.in. "Zejście", "Saga Zmierzch: Przed świtem")
  • Fringilla Vigo - Mimi Ndiweni (m.in. "Kopciuszek", "Tarzan")
  • Sabrina Glevissig - Therica Wilson-Read 
  • Księżniczka Renfri - Emma Appleton (m.in. "Król Artur: Legenda Miecza", "Duma, uprzedzenie i zombie") 
  • Cahir - Eamon Farren (m.in. "Twin Peaks")
  • Stregobor - Lars Mikkelsen (m.in. "Sherlock", "House of Cards")
  • Istredd - Royce Pierreson (m.in. "Thor: Mroczny świat")
  • Sir Lazlo - Maciej Musiał (m.in. "1983", "rodzinka.pl")
  • Dara - Wilson Radjou-Pujalte (m.in. 
  • Triss Merigold - Anna Shaffer (m.in. Harry Potter i Insygnia Śmierci)

Zwiastun zwiastunowi nierówny

Netflix uchylił rąbka tajemnicy na Comic Conie w San Diego, gdzie przestawił pierwszy zwiastun"Wiedźmina". Jak w każdym teaserze, widać rozmach, ale to akurat nic dziwnego. Nie od dziś bowiem filmowcy "wsadzają" do nich sceny, z których są szczególnie dumni. Ponieważ serial będzie oparty w znacznej mierze na opowiadaniach Sapkowskiego, czytelnicy mogli rozpoznać sceny, które po lekturze zapadły im w pamięć. Przemiana Geralta (Henry Cavill) w "maszynę do zabijania", szaleńczy atak Nilfgaardu, czary Yennefer czy Ciri - dziecko przeznaczenia.

Zabrakło jednak tzn. słowiańskiej nuty, choć jest "nuta fantasy". Na reakcję fanów nie trzeba było długo czekać. Zmienili podkład skomponowany przez duet Sonya Belousova i Giona Ostinelli (odpowiedzialna m.in. za muzykę do adaptacji powieści Kinga "Mgła") na twórczość zespołu Percivala i... zdania są podzielone, ale nam brzmi lepiej. 

I dla fanów golizny... Hissrich zaznacza, że jest scena z wanną, ale milczy, kto miałby w niej się znaleźć i w jakich okolicznościach.

Agata Wojciechowska

Źródło:
Firmy:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 7 ertom

Chciałbym żeby to się udało, ale szczerze powiedziawszy trailer na to nie wskazuje. Jakiś taki "za cukierkowy", Geralt za ładny, a zbroje Nilfgaardczyków to już żenada.

! Odpowiedz
1 15 cowabunga

Mam nadzieję, że nie zepsują tej całej opowieści jak to Hollywood potrafi. Z drugiej strony ciekawe ile musieli odpalić $$$ panu Sapkowskiemu ? Ktoś wie ?

! Odpowiedz
5 6 nostromo25

Pare skrzynek wodki.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne