Warto się ubezpieczyć
Kolejny ząbek w trendzie spadkowym kursów walut? Czy może koniec tych spadków? Tak od razu nie przejdziemy do nowego kierunku ruchu kursów. Przydałby się jakiś odpoczynek na obecnym poziomie, który zacząłby powodować zniecierpliwienie wśród ostatnich nabywców złotego. Myślę, że taki scenariusz byłby najbardziej prawdopodobny. Kto jeszcze nie zabezpieczył kredytów nominowanych w euro lub dolarze powinien to zrobić jak najszybciej. Wystarczy kupić odpowiedni kontrakt terminowy w banku albo opcje kupna. Naprawdę zachęcam do korzystania z tego typu “polis” ubezpieczeniowych na wypadek załamania się kursu złotego. To jest dokładnie tak samo jak z ubezpieczeniem od powodzi lub pioruna. Niby nikt nie spodziewa się, że w jego dom uderzy piorun, ale większość roztropnych obywateli wykupuje taka polisę. Kosztuje to niewiele, a daje gwarancję zwrotu poniesionych szkód. Dokładnie tak samo jest w przypadku instrumentów pochodnych, jakimi są w najprostszej postaci kontrakty walutowe oraz opcje walutowe. Lepiej z góry założyć 1-2 procentowa stratę niż utratę połowy majątku w przypadku zaistnienia jakiejś katastrofy...
Spójrzmy na nasz rynek walutowy. Sprężyna cały czas napina się i tylko patrzeć, kiedy dojdziemy do punktu wytrzymałości materiałowej ;-) Przełamanie takiego punku może spowodować lawinowe wycofywanie osiągniętych zysków, a co za tym idzie znacznego gwałtownego osłabienia złotego. Wczoraj mieliśmy do czynienia raczej ze spokojnym realizowaniem zysków przez najbardziej gorący kapitał (inwestujący często na kilka godzin). Złotówka osłabła nieznacznie. Koszyk walut podrożał do poziomu 3,8356 (dzień wcześniej 3,8120) złotego. Za sprawą wzrostu kursu euro względem dolara, ta pierwsza waluta zyskała wczoraj więcej do złotego niż dolar. Za euro na koniec dnia płacono 3,6973 złotego (3,6700 dzień wcześniej na zakończenie handlu) a za dolara 3,9740 złotego (dzień wcześniej 3,9540).
Osoby spekulujące na kontraktach terminowych nie otrzymali jeszcze sygnału wejścia na rynek. Przypomnę tylko, że kilka dni temu padł sygnał zamknięcia pozycji krótkich, lecz nie pojawił się sygnał odwrócenia pozycji na pozycję długą. Należy więc siedzieć cierpliwie na czterech literach i czekać na sygnał kupna walut. Tak to wygląda w ultrakrótkim terminie. Osoby inwestujące na dłuższy okres nadal mają okazje do tanich zakupów szczególnie marek niemieckich lub innych walut wchodzących w skład euro. Pamiętajmy, że za niecałe 300 dni rozpocznie się wilka wymiana wszystkich monet i banknotów krajów EMU (European Monetary Union) na euro. To moim zdaniem powinno wpłynąć na zwiększony popyt na walutę europejską. Wreszcie stanie się ona namacalna. W portfelach zaczną brzęczeć monety i szeleścić banknoty. Trend na najbliższe kilkanaście miesięcy, trend umacniania euro wydaje się wielce prawdopodobny. Mała dygresja w tym momencie. Pozostało 300 dni na zachowanie na pamiątkę monet krajów takich jak: Grecja, Finlandia, Holandia, Belgia, Hiszpania, Niemcy, Francja, Portugalia, Włochy, itd. itd. Za parę lat monety i banknoty takie będą miały wartość numizmatyczna.
I już na zakończenie mała uwaga. Kilka osób pytało mnie co się dzieje z waluta Brytyjską z funtem. Uważam (szczególnie po wczorajszej decyzji Banku Centralnego Anglii o pozostawieniu stóp procentowych na dotychczasowym poziomie), iż waluta ta ma duże szanse na odzyskanie sił w ciągu kilku miesięcy. Sam mam troszkę tej waluty w swoich aktywach i czekam cierpliwie na zarobek. Zapraszam na komentarz tygodniowy, w którym podsumuje to wszystko, co działo się w tym tygodniu, oraz pokuszę się o kilka prognoz. (JM)



























































